ARCHIWUM GAZETKI ODŚWIEŻ STRONĘ

"DAWNO TEMU..." 

 


redaguje
 
Jan Wójcik
dyrektor Szkoły Podstawowej  w Łęgowie 

 

2010 2011 2012  
nr 1 / styczeń 2010
nr 2 / luty 2010
nr 3 / marzec 2010
nr 4 / kwiecień 2010
nr 5 / maj 2010
nr 6 / czerwiec 2010
nr 7 lipiec 2010
nr 8 / sierpień 2010
nr 9 / wrzesień 2010
nr 10 / październik 2010
nr 11 / listopad 2010
nr 12 / grudzień 2010
nr 1 / styczeń 2011
nr 2 / luty 2010
nr 3 / marzec 2011
nr 4 / kwiecień 2011
nr 5 / maj 2011
nr 6 / czerwiec 2011
nr 7 / lipiec 2011
nr 8 / sierpień 2011
nr 9 / wrzesień 2011
nr 10 / październik 2011
nr 11 / listopad 2011
nr 12 / grudzień 2011

nr 1 / styczeń 2012
nr 2 / luty 2012

nr 3 / marzec 2012
nr 4 / kwiecień 2012
nr 5 / maj 2012

 

 

 

 
       
2006
2007
2008
2009
nr 1 / styczeń 2006
nr 2 / luty 2006
nr 3 / marzec 2006
nr 4 / kwiecień 2006
nr 5 / maj 2006
nr 6 / czerwiec 2006
nr 7 / lipiec 2006
nr 8 / sierpień 2006
nr 9 / wrzesień 2006
nr 10 / październik 2006
nr 11 / listopad 2006
nr 12 / grudzień 2006
nr 1 / styczeń 2007
nr 2 / luty 2007
nr 3 / marzec 2007
nr 4 / kwiecień 2007
nr 5 / maj 2007
nr 6 / czerwiec 2007
nr 7 / lipiec 2007
nr 8 / sierpień 2007
nr 9 / wrzesień 2007
nr 10 / październik 2007
nr 11 / listopad 2007
nr 12 / grudzień 2007
nr 1 / styczeń 2008
nr 2 / luty 2008
nr 3 / marzec 2008
nr 4 / kwiecień 2008
nr 5 / maj 2008
nr 6 / czerwiec 2008
nr 7 / lipiec 2008
nr 8 / sierpień 2008
nr 9 / wrzesień 2008
nr 10 / październik 2008
nr 11 / listopad 2008
nr 12 / grudzień 2008
nr 1 / styczeń 2009
nr 2 / luty 2009
nr 3 / marzec 2009
nr 4 / kwiecień 2009
nr 5 / maj 2009
nr 6 / czerwiec 2009
nr 7 / lipiec 2009
nr 8 / sierpień 2009
nr 9 / wrzesień 2009
nr 10 / październik 2009
nr 11 / listopad 2009
nr 12 / grudzień 2009

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 5 (77) / Maj 2012 INDEX

,,Żyli wśród nas''

Genowefa i Stanisław Dąbrowscy
Moi dziadkowie Stanisław i Genowefa Dąbrowscy pochodzili z powiatu garwolińskiego. Przeżyli dwie wojny światowe.
Dziadek walczył w artylerii w bitwie nad Bzurą. Po rozbiciu polskiej armii dostał się do niewoli niemieckiej, z której dwukrotnie uciekał.
Dziadkowie wzięli ślub w 1940 roku. Po wojnie w 1946 roku osiedlili się na ziemiach odzyskanych - w Wilkowie pow. kwidzyński. Dziadek był tam sołtysem. W 1956 roku przeprowadzili się do Łęgowa, ponieważ założono tam Spółdzielnię Produkcyjną. Gospodarząc do 1982 roku dziadek pracował społecznie w Radzie Gminy i Sądzie jako Ławnik.
Babcia Genowefa była spokojną, bogobojną kobietą. Zajmowała się dziećmi, domem, wnukami i pracą w gospodarstwie.
Dziadkowie przeżyli ze sobą 57 lat, wychowując pięcioro dzieci. Najmłodszym jest mój tata, który przejął gospodarstwo rolne. Gdy urodził się mój tata, babcia miała 47 lat. Doczekali się 14 wnucząt. Dziadek zmarł w 1997 roku w wieku 87 lat. Babcia po śmierci męża żyła 10 lat. Potrafiła wyrecytować z pamięci wiersze ze swoich szkolnych lat. Przeżyła 96 lat.
Na zawsze pozostaną w naszej pamięci.
Wnuczka Katarzyna Dąbrowska

* * *

Maria i Ludwik Jastrzębscy
Ludwik Jastrzębski urodził się 20.08.1900 roku, a Maria w 1891 roku. W latach 50-tych przybyli na ziemie odzyskane, gdzie osiedlili się i prowadzili małe gospodarstwo rolne. Dziadek z zawodu był rymarzem. Szył puszorki, lejce dla koni, co w tych latach było dużą umiejętnością. Wszyscy gospodarze, którzy mieli konie, przychodzili do niego po gotowe wyroby. W międzyczasie naprawiał też buty.
Babcia zaś, jak każda kobieta, zajmowała się domem. Była też znakomitą zielarką. Potrafiła swoimi naparami ziołowymi wyleczyć niejedną dolegliwość. Była kobietą otwartą, serdeczną i pomocną innym. Dziadkowie wiedli spokojne i szczęśliwe życie. Dziadek zmarł 24.03.1969 roku, a Babcia 18.10.1992 roku, mając 101 lat. Była wówczas najstarszą mieszkanką Łęgowa.
Na zawsze zostaną w w naszych sercach i pamięci.
Ewa Sas

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 4 (76) / Kwiecień 2012 INDEX

Symbol Jasnej Góry w Łęgowie

W kwietniu do naszego Łęgowa zawita kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Autorstwo tego największego skarbu Jasnej Góry jest przypisywane św. Łukaszowi Ewangeliście. Miał on namalować to dzieło na deskach stołu, przy którym posiłki spożywała Święta Rodzina. Tak mówią legendy. W rzeczywistości do tej pory nie udało się ustalić miejsca i daty powstania wizerunku Czarnej Madonny.

Dzieje obrazu bywały dramatyczne. W roku 1410 bandyci z Czech, Moraw i Śląska dokonali rabunkowego napadu. Obraz został wyrwany z ołtarza, okradziony z kosztowności i pocięty. Na dworze króla Władysława Jagiełły naprawiono uszkodzenia, ale celowo na twarzy Madonny pozostawiono ślady cięć. Prawy policzek Matki Boskiej znaczą dwie równolegle biegnące rysy, przecięte trzecią na linii nosa. Na szyi występuje sześć cięć, z których dwa są widoczne dość wyraźnie, cztery zaś pozostałe słabiej. Obraz namalowany na desce przedstawia Maryję frontalnie zwróconą do wiernych z Dzieciątkiem Jezus na ręku. Twarz Matki i Syna łączy wyraz zamyślenia, jakby pewnej nieobecności i powagi. Jezus w lewej ręce trzyma księgę, prawą zaś unosi ku górze, w charakterystycznym geście błogosławieństwa bądź nauczyciela.

Nad czołem Maryi widnieje sześcioramienna gwiazda. Niebiesko-granatowa suknia i płaszcz ozdobione są motywami złocistych lilii. Jezus przyodziany jest w suknię koloru karminowego. Dominującym elementem ikony są złote nimby wokół głowy Maryi i Jezusa kontrastujące z ciemną karnacją ich twarzy.

Wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej zasłynął cudowną mocą niemal natychmiast po umieszczeniu go na Jasnej Górze. W 1593 roku założono kronikę cudów i łask, w której są udokumentowane przypadki cudów i uzdrowień. Dziś znajduje się tam ponad tysiąc wpisów.

Od wieków w Jasnogórskim Sanktuarium nasz naród czerpał siły, które pozwalały mu przetrwać tragiczne momenty historyczne. W czasie potopu szwedzkiego w latach 1655-60 bohaterska obrona Częstochowy stała się początkiem powstania narodowego, które doprowadziło do przepędzenia Szwedów.
Również współczesna historia Polski ma silne związki z Jasnogórskim obrazem.
Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński ślubował oddanie pod Jej wyłączną opiekę losy kraju. Uczynił to z odległej od Częstochowy Komańczy, gdzie był więziony przez władze komunistyczne.

W 1957 r. poświęcona przez papieża Piusa XII kopia Jasnogórskiego obrazu rozpoczęła trwającą do dziś peregrynację po całym kraju.
Jan Wójci
k

zdjęcie obrazu: http://pl.wikipedia.org

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 3 (75) / Marzec 2012 INDEX

,,Żyli wśród nas''

Kazimierz Wyszkowski
Nasz dziadek, wszystkim znany jako "Fredek", urodził się 3.03.1947 roku. Był on naprawdę wspaniałym człowiekiem. Wychowywał się bez ojca, który zmarł również w bardzo młodym wieku.
Jako najstarszy z rodzeństwa pomagał swojej mamie w wychowaniu młodszych sióstr oraz w pracy w gospodarstwie. Starał się godnie zastąpić swego ojca, był dla swojej mamy przyjacielem, synem i podporą.
Kiedy mieszkał w Łęgowie, pracował w POHZ przy koniach. Dbał o nie, czyścił i karmił. Przygotowywał uprząż, kiedy trzeba było gdzieś jechać bryczką. Następnie pracował w firmie melioracyjnej w Kwidzynie. Całe dnie spędzone w zimnie, błocie i wodzie mocno nadszarpnęły jego zdrowie. Potem wrócił do pracy w Łęgowie w tzw. "budowlance" i pozostał tam do końca swojej kariery zawodowej.
Uwielbiał swój warsztat. Potrafił całe dnie spędzić właśnie tam na robieniu różnych przedmiotów, np. karniszy, kwietników, itp., które wiszą do dzisiaj w domach niejednej rodziny w Łęgowie. Był bardzo pogodnym i pracowitym człowiekiem.
Pomimo swojej ciężkiej choroby nie załamał się. Uwielbiałam spędzać z dziadkiem każde wolne chwile w warsztacie, w domu czy też na spacerze. Tak właśnie w moich wspomnieniach z dzieciństwa zarysował się obraz dziadka. Uwielbiał śpiewać "Świnki trzy".
Przytaczając słowa ks. Jana Twardowskiego; "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą", rodzi się pytanie, dlaczego Bóg wezwał go do siebie w tak młodym wieku?
Miałam 9 lat, kiedy zmarł; moja siostra Magda 11, a Justyna 13. Było to dla nas dużym wstrząsem. Zmarł w wieku 54 lat. 15 lutego 2012 roku minęło 10 lat od jego śmierci.
Bez względu na to, ile lat minie, cały czas nam go brakuje - jego uśmiechniętej twarzy, ciepłego serca i dobrego słowa. Serca, które było dla nas największym skarbem i które na zawsze pozostanie w naszej pamięci.
Agata Rodak

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 2 (74) / Luty 2012 INDEX

,,Żyli wśród nas''

Henryk i Stefania Antoniak
Chciałam napisać kilka słów o swoich rodzicach.
Mój tata urodził się w 1907 roku. Pochodził z woj. kieleckiego. Muszę powiedzieć, że jestem dumna ze swojego ojca, ponieważ brał udział w II wojnie światowej. Walczył od Lenino do Berlina w partyzantce. Początkowo był szeregowcem, później plutonowym w swojej dywizji.
Po zakończeniu wojny został odznaczony pięcioma medalami, m.in. Medalem "Zasłużonym na Polu Chwały", na którego awersie znajdował się wizerunek Orderu Virtuti Militari.
Po wojnie przyjechał do Łęgowa i ożenił się z moją mamą Stefanią. Osiedlił się na gospodarstwie o pow. 7,5 ha. Był życzliwym i dobrym człowiekiem, udzielał się społecznie. Był również kościelnym w naszym kościele przez kilkanaście lat. Muszę nadmienić, że posiadam zdjęcie pamiątkowe taty z Proboszczem Ks.Stanisławem Marszałem i sąsiadem p. Jakubczykiem.
Tata mój był członkiem Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Gdy zbliżały się żniwa czy wykopki, przyjeżdżało do pomocy wojsko z jednostki wojskowej z Elbląga. Tata zapraszany był również na spotkania do Szkoły Podstawowej w Łęgowie i wtedy opowiadał uczniom, jak walczył podczas II wojny światowej. Z okazji Święta Wojska Polskiego był zapraszany na różne akademie, spotkania. Był szanowanym człowiekiem.
Wieczorami często schodzili się sąsiedzi, a ja siadałam razem z nimi i wsłuchiwałam się w opowieści taty. Zmarł w 1982 roku.
Moja mama urodziła się w 1914 roku, pochodziła z okolic Żuromina. Moja mama przyjechała do Łęgowa ze swoją mamą, czyli moją babcią i tu zamieszkała. Była wspaniałą, dobrą i kochaną żoną i matką. Była też bardzo gościnna. Pamiętam, jak chodziłam do szkoły podstawowej, to bardzo często przychodziłam z koleżankami na przerwach, a mama nam robiła swojski chleb przez nią upieczony ze swojskim masłem i białym serem. Dziewczyny się zajadały. Nawet teraz, kiedy się spotkamy, to dziewczyny wspominają dobre masełko, wspaniały, swojski chleb i ser.
Mama przez jakiś czas chorowała i zmarła w sierpniu 1984 roku.
Krystyna Kalisz

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 1 (73) / Styczeń 2012 INDEX

,,Żyli wśród nas''

Kazimierz Ostrowski
Pragnę przyłączyć się do wspomnień o naszych bliskich zmarłych i przytoczyć kilka zdań o swoim tacie - Kazimierzu Ostrowskim.
Urodził się 10.10.1936 roku. Jako dziecko przeżył okrucieństwa II wojny światowej, o której nie chciał nam opowiadać. Od młodzieńczych lat ciężko pracował w kopalni, później w POHZ w Łęgowie i gospodarstwie rolnym, aby utrzymać i dobrze wychować ośmioro dzieci.
Tata był bardzo pracowity, pomimo choroby nadal starał się bardzo mi pomagać w gospodarstwie. Był człowiekiem pogodnym, radosnym, uśmiechniętym. Zawsze chętnie przyjmował gości, cieszył się z tego, że odwiedzali go znajomi i rodzina. Mówił wtedy, że ma dla kogo żyć.
Zmarł w wieku 66 lat. Szkoda, że tak szybko, bo cieszył się swym życiem.
Krzysztof Ostrowski

* * *

Halina Sas
Moja mama, Halina Sas, z domu Graczyk urodziła się 14 września 1943 roku na dawnych terenach niemieckich w Breslau (dzisiejszy Wrocław). W 1947 roku z matką Genowefą, wujkiem Stasiem, Henrykiem i Sylwkiem przeprowadziła się do Kwitajn koło Pasłęka. Kiedy miała 4 latka, zmarł jej ojciec, a po śmierci matki wychowywał ją starszy brat Stanisław. Potem straciła brata Sylwka, który został przysypany w śląskiej kopalni, gdzie pracował długi czas.
Mama, kiedy miała 14 lat, przeprowadziła się do Łęgowa z Państwem Budka. W wieku 19 lat wyszła za mąż za mojego ojca Henryka i mieszkała z nim na "górce" tam, gdzie dziś P. Zielińscy. Niedługo po ślubie pracowała w łęgowskim biurowcu POHZ jako sprzątaczka oraz paliła tam w piecu centralnego ogrzewania. Mama miała 4 córki i jednego syna.
Pewnego dnia rodzice przeprowadzili się koło kościoła i tam mama mieszkała do końca swojego życia.
Była to osoba ciepła i serdeczna. Mimo ciężkiej choroby zawsze potrafiła iść przez życie z uśmiechem.
Zmarła w wieku 59 lat, ale w sercach bliskich nadal żyje i pozostanie tam już na zawsze.
Katarzyna Falkiewicz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 12 (72) / Grudzień 2011 INDEX

,,Żyli wśród nas''

Maria i Marek Krupińscy

"Gdy Bóg woła człowieka
Nie może wrócić do swoich spraw,
Nie może kończyć rozpoczętych prac.
Żadna sprawa nawet najpilniejsza
Nie jest wtedy ważna,
Wtedy nieważne ile masz lat
I co się robi, ale ważne jest, że Bóg woła".
Silnym przeżyciem w naszej rodzinie była śmierć Taty. Zginął w wypadku samochodowym, mając zaledwie 35 lat. Mama wówczas została wdową w wieku 32 lat z trójką małych dzieci: siostra lat 9, ja lat 8 i brat 4 lata.
Przez te wszystkie lata dzieciństwa, młodości i dorosłości była dla nas zarówno matką, jak i ojcem. Nie było dnia, żeby była zmęczona, żeby nie miała czasu, by z nami porozmawiać czy w czymś pomóc i doradzić. Zawsze była. Wychowała nas tak, że na pewno cieszyłaby się z nas i naszych dzieci, gdyby nie odeszła od nas przedwcześnie.
Nasza mama przez wiele lat prowadziła sklep, a co się z tym wiąże, miała masę obowiązków. Była jednak osobą dobrze zorganizowaną i ze wszystkim sobie radziła. Lubiła mieć kontakt z klientami, porozmawiać z nimi czy doradzić. Pomagała ludziom, którzy byli w trudnej sytuacji finansowej; nigdy nie odmówiła pomocy.
Nie będę opisywać Jej życia, bo każdy wie, jakie ono było. Co lubiła, co robiła i czym się zajmowała. Każdy z nas ma wspomnienia z Mamą związane i każdemu w pamięci utkwił jakiś moment, epizod swojego życia z Jej udziałem. Była po prostu silna; życie Ją tego nauczyło. Dobra i wspaniała, opiekuńcza i kochana. Nagła choroba nam Ją zabrała. Została pochowana w wieku 54 lat w dniu, w którym zginął nasz Tata, 23 lata po Jego śmierci. Ale wspomnienia żyją cały czas.
Najbardziej jest mi żal mojej córeczki, że tak dobrze dziadków nie poznała. Jest osierocona podwójnie, bo rodzice męża również nie żyją. Ale jestem dumna z tego, że ma jeszcze dwie prababcie: babcię Zosię i babcię Helenkę. Każda przekazuje jej historie z życia rodziny i wiem, że jak dorośnie, to będzie w stanie opowiedzieć każdym z nas.
Ewa Krupińska - Trzeciak

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 11 (71) / Listopad 2011 INDEX

,,Żyli wśród nas''

Henryk Filipski
Mój dziadek Heniek był pogodnym człowiekiem, ale czasami to i cholerykiem, jak coś nie szło po jego myśli. Był sołtysem w Łęgowie przez wiele lat. Ta funkcja do niego pasowała. Udzielał się też w kościele przy procesjach, które odbywały się z okazji różnych świąt. Noszenie krzyża należało do niego, można powiedzieć, że nikogo innego nie dopuszczał.
Gdy skończył pracę w gospodarstwie, to wieczorami schodzili się koledzy, aby pograć w karty. A gdy były wesela, to dziadek przebierał się w suknie babci, miał perukę, nawet piersi sobie robił i tak przebrany robił młodej parze bramę. Co do dowcipów i żartów, to zawsze był pierwszy. Gdy urodziła się Weronika, to była jego pierwsza prawnusia. Zawsze z nią spacerował, śpiewał jej, opowiadał o swoich rodzinnych stronach. Był mi bardzo pomocny. W każdej chwili mogłam na niego liczyć. Nigdy go nie zapomnę.
Jak mówi Ks. Ryszard Pasieka, "żebyśmy się nie smucili, bo mamy już swojego świętego".
SPOCZYWAJ W POKOJU, DZIADKU.
Ewelina Kalbarczyk

 

* * *

Adela i Wacław Latarscy
Chcę napisać kilka słów o moich bliskich zmarłych: dziadku Wacławie i babci Adeli. Dziadek urodził się 13.01.1912 roku. Był człowiekiem bardzo doświadczonym przez II wojnę światową. Przebywał w niewoli niemieckiej na terenie Norwegii. Opowieści o niewoli nie pamiętam. Wspominam natomiast oficerskie buty, które dziadek zakładał. Potem trudno było je zdjąć z nóg.
Dziadek był pracowity, sumienny i surowy. Zajmował się gospodarstwem, uprawą ziemi (wtedy miał 2 konie). Hodował też pszczoły. Z dzieciństwa pamiętam zapach i smak miodu odciąganego za pomocą specjalnej wirówki. Kiedy były pilne prace polowe, wszyscy musieli pracować. W czasie wakacji (już w późniejszych latach) zawsze pomagaliśmy prawie całą rodziną przy żniwach. Z czasem dziadek wycofywał się z prac, a obowiązki przejęli synowie.
Babcia urodziła się 20.01.1920 roku. Zapamiętałam Ją jako pracowitą, uśmiechniętą kobietę. Babcia oczywiście dbała o dom, dzieci, potem wnuki, pomagała w polu. Z mleka robiła sery, odciągała śmietanę za pomocą wirówki. Potem dziadkowie jechali bryczką do Susza na targ, by to wszystko sprzedać ( ja też z nimi jeździłam). Pomagaliśmy babci w pieleniu buraków, a jesienią w zbiorze jabłek i gruszek. Pamiętam zapach ułożonych na strychu owoców.
Dziadek zmarł, gdy miał 72 lata, a babcia 8 lat później.
Krystyna Chmielewska.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 10(70) / Październik 2011 INDEX

,,Żyli wśród nas''

Jadwiga Jurkiewicz
- Po wspólnym przeżyciu 33 lat w małżeństwie pozostały mi po żonie miłe wspomnienia. Żona nie żyje już 17 lat. Nie pracowała zawodowo, zajmowała się wychowaniem trojga dzieci, prowadziła dom. Właściwie to pracowała dorywczo w byłym Gospodarstwie Hodowli Zarodowej w pracach polowych, np. przy pieleniu buraków, aby wesprzeć rodzinny budżet. Mimo, że czasem w życiu były trudne chwile, to i tak pozostanš miłe wspomnienia z przeżytych razem lat.
Stanisław Jurkiewicz

- Moja mama wychowywała się na wsi, więc przejęła styl życia od swoich rodziców. Najpierw mieszkaliśmy razem z dziadkami, a gdy miałam 5-6 lat, przeprowadziliśmy się do swojego mieszkania. Moja mama cały czas, kiedy tylko była taka potrzeba, pomagała dziadkom w gospodarstwie. Razem z babcią przygotowywała ciasta na święta, bo u babci był taki piec, że można było wstawić jednocześnie kilka blaszek. Pamiętam to oczekiwanie w domu, kiedy wreszcie przyjdzie mama z pachnącymi ciastami. Zajmowała się domem, naszym wychowaniem. Zawsze hodowała kury, kaczki, świnie, więc pracy nigdy nie brakowało. Pamiętam, że kiedy przyjeżdżałam z internatu na niedzielę, zawsze na obiad był kurczak albo faszerowana kaczka. To chyba dziadek zaszczepił w mamie obowiązkowość, pracowitość. Mama nie znosiła, kiedy ktoś leniuchował, starała się zawsze znaleźć dla każdego jakieś zajęcie.
W naszym domu było dużo kwiatów, bo mama je bardzo lubiła. Zresztą w ogródku też miała ich całe mnóstwo. Z sąsiadkami zawsze miała o czym porozmawiać, powymieniać się różnymi sadzonkami.
Mama była pogodna, życzliwa i gościnna. Kiedy ktoś nas odwiedzał, przygotowywała zawsze więcej, niż to było konieczne. Gdy były np. wykopki ziemniaków, ci, którzy nam pomagali, też otrzymywali poczęstunek.
Mówiła nam często, że mamy się uczyć, bo sama nie mogła iść do średniej szkoły ze względu na to, że była najstarsza z rodzeństwa i musiała pomagać w gospodarstwie. Powtarzała, że jakoś sobie poradzą finansowo, a nam będzie łatwiej w życiu.
W wolnych chwilach mama lubiła się spotykać ze znajomymi, ,"wyskoczyć" gdzieś na zabawę, bo lubiła tańczyć. Robiła nam na drutach swetry, rękawiczki. Potem ja też nauczyłam się robić na drutach, czasami siedziałyśmy obie i było nam raźniej.
Mama pomagała w wychowywaniu moich dzieci, za co jestem Jej ogromnie wdzięczna. Zmarła mając niecałe 55 lat. Szkoda, że tak wcześnie.
Krystyna Chmielewska

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 9 (69) / Wrzesień 2011 INDEX

,,Żyli wśród nas"

Stefan Omieczyński
Urodził się w 1932r. w Radoszkach. Stracił ojca, gdy miał 13 lat, tuż po zakończeniu wojny zabili go bandyci, zabierając mu konie i bryczkę. Marzył, aby zostać marynarzem, odrzucono jednak jego dokumenty z Wyższej Szkoły Morskiej, bo dziadek jego miał gospodarstwo rolne, ale miłość do morza pozostała. Babcia samodzielnie wychowywała trójkę dzieci, jednocześnie pracując jako kierowniczka poczty. Ukończył technikum rolnicze w Dobrocinie, a następnie wydział zootechniki ART w Olsztynie. Żeby studiować, musiał pracować - w nocy był uczelnianym palaczem i rozładowywał węgiel na bocznicy, co potrafił pogodzić z nauką i przyjemnością. Latem dorabiał jako ratownik WOPR i bokser amator, jednocześnie grał w siatkówkę, żeglował i pływał na kajakach. Do dziś moja mama powiada, że jeżeli chcesz sprawdzić czy partner nadaje się na męża, popłyń z nim na spływ kajakowy. Ojciec chyba zdał egzamin...
Na studiach rozwijał swoją fascynację końmi i jeździectwem. Skończył studia w 1955r. jako pierwszy powojenny rocznik z tytułem inżyniera. Pracował kolejno w różnych instytucjach rolnych, by w 1977r. objąć stanowisko dyrektora POHZ w Łęgowie, gdzie pracował i mieszkał do końca swojego życia.
Przytoczę kilka Jego opowieści, które utkwiły w mojej pamięci. Kupił jako młodzian, w ,,okazyjnej" cenie przepiękną siwą klacz arabską - Lalkę, spokojną jedynie w dniu zakupu. Kolejnego dnia podczas obrządku solidnie go poturbowała. Podczas pierwszego wyjazdu w teren galopował przez 3 godziny po oranym polu, żeby ją zatrzymać. Jednak po miesiącach, dzięki jego wytrwałości i cierpliwości, stała się jego ,,Laleczką", ,,Lalunią", którą tylko on mógł oporządzać i dosiadać.
Przeżył w latach `60 kataklizm gradobicia wielkości przepiórczych jaj, które zniszczyły plony w jego gospodarstwie w Zegrzu.
Kolejna opowieść to lata `70, zima stulecia, gigantyczne zaspy, telefony nie działały, więc pojechał konno na Wikcie lub Wirze (nie pamiętam, który był wyższy?) przez zaspy, czasami pchając konia, aby wezwać pomoc dla rodzącej w Łodygowie. Może ktoś pamięta, kto się urodził...
Jego pasją było obcowanie z naturą i sport. Przez wiele lat prowadził drużynę siatkarską LZS Olszówka, dzięki czemu poznali się z mamą , która była w niej zawodniczką, pływał wpław, kochał żeglarstwo - co ja ,,wyssałam z mlekiem ojca". Pamiętam rejs we dwoje z Jezioraka na Zalew Wiślany - dzikość Zalewu, wielkie fale i Jego spokój... Przez wiele lat polował w Kole Łowieckim ,,Dzik", był wyborowym strzelcem i rzadko pudłował na polowaniach. Jednak w łowiectwie bardziej kochał bezkrwawe łowy: bycie oko w oko z mieszkańcami lasu, ciszę i spokój w samotności na ambonie.

Myślę, że polują teraz razem z Panem Jankiem Więckowskim w krainie wiecznych łowów...
Zawodowo był innowatorem zarówno w obszarze funkcjonowania przedsiębiorstwa, jak i unowocześniania parku maszynowego. Pamiętam powroty z Krajowej Wystawy Zwierząt Hodowlanych, skąd przywoził wraz ze współpracownikami liczne medale, bo owce, świnie, krowy ich hodowli bywały medalistkami lub championkami. Wielokrotnie wspierał radą kolegów, ale był też otwarty na rady innych. Doskonalił swój warsztat pracy o nowe koncepcje, które dostrzegał podczas wyjazdów za wschodnią i zachodnią granicę. Cenił w ludziach bycie człowiekiem, niezależnie od funkcji czy pochodzenia. Dążył do poprawy warunków mieszkaniowych pracowników - w Łęgowie powstało ''Sójcze wzgórze", przeprowadzono kapitalne remonty większości domów i mieszkań, no i mogliśmy zacząć do szkoły chodzić w czystych butach asfaltową drogą. Rozpoczął budowę oczyszczalni ścieków.
Jak ja Go pamiętam? Uwielbiałam lato, kiedy w tych wprawdzie rzadkich wolnych chwilach, kroił świeże warzywa z ogrodu w drobną kostkę i przyrządzał pyszną sałatkę, której smak do dziś pamiętam, kiedy wracał z Hali Targowej w Gdyni, skąd przywoził świeże ryby, kalmary, karmazyny i sam je przygotowywał na różne sposo... Snuł plany, że zwiedzimy Syberię i przywieziemy polarnego misia. Bardzo lubiłam wspólne wyprawy na grzyby, tata zawsze znajdował wiadra grzybów, a najładniejsze wkładał do mojego kosza. Kiedy byłam uczennicą LO i zorientował się , że wagarowałam - powiedział tylko "nie rób tego więcej" i nigdy więcej nie wrócił do tego tematu. Uff! To był przeżycie! Zawsze mi ufał i dawał poczucie wolności, szanował moje decyzje i moich znajomych. Kiedy postanowiłam ponownie zdawać egzamin wstępny ma medycynę, zapytał jedynie ,,czy jesteś pewna , że chcesz to robić, jeżeli tak, to rób to"! Kiedy kupił mi własnego konia, Lagę, która do dziś chodzi po pastwisku, byłam przeszczęśliwa i pełna wiary, że marzenia się spełniają.
To czego wolę nie pamiętać to te hektolitry wódeczki, które wypijał, które niewątpliwie spowodowały, że odszedł zbyt szybko. Z perspektywy małego dziecka to były bardzo trudne chwile, które zabierały poczucie stabilizacji i budziły żal. Mówi się, że takie były czasy, ano były.
Odszedł nagle i zbyt szybko, do ostatniej chwili dumny i akceptujący to, czego zmienić się nie da.
Często mi go brakuje, ale w takich chwilach czuję Jego wsparcie, myślę, co powiedziałby, zawsze noszę miłość do Niego w moim sercu. Najbardziej mi żal, że nie poznał swoich wnuków, a one Jego, ale często wspominamy Dziadka Stefana, rysujemy dla Niego laurki na cmentarz, jest w naszych sercach.
Miał w zwyczaju mówić ,,kto ryzykuje, ten w kozie nie siedzi" i że ,,siła tkwi w psychice", czasami myślę, że może to było podstawą mojej fascynacji psychiatrią i psychologią, a Jego siłą...

Po śmierci Taty na Ranczo Windyki odbyły się Zawody Konne o Memoriał Stefana Omieczyńskiego, na których Marta Chodorowska przeczytała wiersz, który cudownie oddaje Jego aurę i koloryt bycia z Nim.


,,Pamięci Stefana"

Żył wśród nas i jest z nami dzisiaj
każdy z nas go dobrze pamięta
bo w to miejsce tak bardzo się wpisał
w dni powszednie i w wielkie święta.

Umiał czerpać życie garściami
najpiękniejsze chwile pomnażać
życzliwością co w Nim była z nami
i spokojem, który dobroć stwarza

swoją radą serdeczną nas wspierał
i mądrością, która jest z nami
i przyjaźnią, która opromienia
wielkim sercem i zachwytami

a potrafił w każdej rzeczy znaleźć to,
co ważne by godność ocalić
gdy przez życia spienione fale
gnał jak jacht pod pełnymi żaglami

żył wśród nas... i wciąż z nami żyje
tą pamięcią rączą jak źrebak
że aż konie wyciągają szyje
by go dojrzeć w stadninie nieba.

Juliusz Wątroba

Dagmara Omieczyńska - Nastaj

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 8 (68) / Sierpień 2011 INDEX

W tym miesiącu pragnęliśmy zapoczątkować cykl wspomnień o mieszkańcach Łęgowa, którzy odeszli, ale zostali w naszej pamięci. ,,Żyli wśród nas" - taki tytuł będzie miał ten cykl. Jednak wspomnienia muszą wyjść od Państwa. Wierzę, że w numerze wrześniowym ukaże się wreszcie pierwszy odcinek.
Sierpień to drugi miesiąc wakacji, w którym przypadają ważne uroczystości państwowe i kościelne. Piętnastego sierpnia obchodzimy Święto Wojska Polskiego. Po raz pierwszy ustanowione zostało rozkazem Ministra Spraw Wojskowych w 1923 roku dla upamiętnienia walki w obronie ojczyzny w tzw. wojnie bolszewickiej w 1920 roku. Właśnie 15 sierpnia rozpoczęto słynną kontrofensywę wojsk polskich, w wyniku której rozbito armię rosyjską. Zmiana daty obchodów święta nastąpiła po roku 1947. Wówczas to przesunięto obchody na dzień 12 października, by upamiętnić chrzest bojowy 1 Dywizji Piechoty im. T. Kościuszki pod Lenino. Zmiana daty miała przede wszystkim wymiar polityczny. Eksponowała czyn zbrojny, który był jednym z wielu na szlaku bojowym żołnierzy polskich na frontach II wojny światowej. Dlatego nie wszystkie środowiska żołnierskie akceptowały ten fakt.
Kolejna zmiana nastąpiła w latach 1990-1992, kiedy to Święto Żołnierza obchodzono 3 maja w rocznicę uchwalenia Konstytucji. Wreszcie ustawą sejmową z 30 lipca 1992 roku przywrócono obchody Święta Wojska Polskiego w dniu 15 sierpnia. W tym dniu w całym kraju w kościołach polowych odprawia się Msze św. w intencji poległych na polu chwały. Odbywają się Apele Poległych, a w Warszawie przed Grobem Nieznanego Żołnierza odprawiana jest uroczysta zmiana warty z udziałem Prezydenta i władz państwowych. Uroczystościom oficjalnym towarzyszą parady wojskowe, defilady, pokazy broni i uzbrojenia oraz pikniki żołnierskie. W ostatnich latach niezwykle popularne stały się inscenizacje różnych ważnych bitew, które są prawdziwą żywą lekcją historii.
Warto też wspomnieć, iż wszystkim bezimiennym żołnierzom, którzy polegli na różnych frontach świata, poświęcone są groby - pomniki. W tym najbardziej znanym w Warszawie spoczywają zwłoki żołnierza sprowadzone z Cmentarza Obrońców Lwowa.
Grób Nieznanego Żołnierza znajduje się również w Iławie na Starym Cmentarzu Komunalnym przy tzw. Białym Kościele (ul. Wyszyńskiego).
Uczcić pamięć poległych żołnierzy, również z naszych rodzin, możemy też w Łęgowie, zapalając znicz czy składając kwiaty przy pomniku przed kościołem.

Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 7 (67) / Lipiec 2011 INDEX

Radosny czas wakacji ...
Każdy z nas cieszył się na to wspaniałe słowo - wakacje. Myślę, że tak jest do dzisiaj. Dzieciństwo, młodość ma swoje prawa. Po szkolnych obowiązkach nadchodzi czas relaksu. Chciałbym więc, tak jak to czyniłem w latach poprzednich, w lipcowym numerze pokazać osiągnięcia naszych uczniów za rok szkolny 2010-11.
Oto najlepsi uczniowie w poszczególnych klasach:
Kl. I - Michał Szczutowski, Martyna Ciesińska, Natalia Kanios, Otylia Nastaj
Wyróżniający się uczniowie:
Kacper Zieliński, Michał Bilicki, Patvakan Sahakyan
Kl. II - Daria Mućka, Dominik Ostrowski, Julia Ciesińska
Kl. IV - Kinga Sas, Angelika Zawiślak, Sebastian Falkiewicz, Michał Ostrowski, Przemysław Pietrzak
Kl. V - Klaudia Frej, Mateusz Gabryszewski, Kamil Ciesiński, Kinga Herzberg
Kl. VI - Mariusz Szpakowski, Marianna Głowacka, Iza Umińska, Klaudia Bachor
Oprócz nagród rzeczowych, uczniowie, którzy osiągnęli średnią 5,0 i więcej, otrzymali nagrodę pieniężną w wysokości 100zł.
Są to: Kinga Sas, Angelika Zawiślak, Klaudia Frej, Mateusz Gabryszewski, Mariusz Szpakowski, Marianna Głowacka. 100% frekwencję uzyskali: Iza Bartnikowska, Mariusz Szpakowski, Marianna Głowacka.
Dziękuję też rodzicom, którzy przez cały rok pomagali bezinteresownie szkole. Dziękuję Radzie Szkoły, Radzie Sołeckiej, Ochotniczej Straży Pożarnej, Radzie Pedagogicznej.
Niezmiernie cieszę się z wieloletniej już współpracy z ks. mjr Ryszardem Pasieką, z którym od 2006 roku wydaliśmy 66 numerów naszej gazetki. Wiem, że wielu mieszkańców jej oczekuje i chętnie czyta. Dlatego ponownie apeluję o pomoc w jej redagowaniu. Wspólnie z ks. Ryszardem pragniemy, aby wyrażała ona pragnienia i oczekiwania przede wszystkim mieszkańców Łęgowa. Pomysł gazetki bardzo podobał się Ks. bp Janowi Styrnie, który otrzymał pięknie oprawione jej wszystkie numery z okazji Jego pobytu w naszej parafii. W najbliższych odcinkach pragnęlibyśmy zamieszczać Wasze wspomnienia o Waszych bliskich, którzy już odeszli. W kancelarii parafialnej znajduje się księga, w której zanotowane są tylko dane osobowe zmarłych mieszkańców Łęgowa. Pragniemy przywołać ich pamięć, która płynie z serc bliskich im osób. Dlatego liczymy, że wielu z Was podzieli się wspomnieniami o ich życiu, wspomnieniami o osiągnięciach, marzeniach w naszej łęgowskiej społeczności.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 6 (66) / Czerwiec 2011 INDEX

Historia POHZ Łęgowo
W marcowym numerze gazetki pisałem, iż POHZ w Łęgowie był hojnym sponsorem różnych działań kulturalnych, sportowych oraz imprez związanych z różnymi świętami. Na moje ręce zostały przekazane zdjęcia oraz kroniki dokumentujące kolonie letnie organizowane w latach 1980-81 w Poznaniu. Wynika z nich, że turnusy kolonijne były zorganizowane z wielkim rozmachem i objęły bardzo dużą ilość dzieci pracowników GHZ-tu. Dzieci stacjonowały w Szkole Podstawowej nr 51 im. Bronisława Szwarca na Osiedlu Lecha w Poznaniu. Do dyspozycji miały też bazę namiotową w Kórniku. Kolonie zabezpieczała wykwalifikowana kadra, wśród której byli nauczyciele, instruktorzy, lekarze, pielęgniarki, ratownicy oraz pracownicy zaplecza kuchennego i porządkowego. Z kronik wynika niezwykle bogaty program kolonijnych zajęć. Uczestnicy zwiedzali najpiękniejsze zabytki Poznania, odbywali rejsy po jeziorze Malta, odwiedzali ogród zoologiczny kina i teatry. Organizowali wycieczki do Kórnika, Biskupina, Swarzędza. Odbywały się spotkania z ciekawymi ludźmi. W kronikach widnieją zapisy znanego pisarza i podróżnika (nieżyjącego już) Arkadego Fiedlera z podpoznańskiego Puszczykowa, Heleny Szwarc - żony patrona szkoły, który był znanym sportowcem i działaczem społecznym. Doszło do interesujących spotkań z kosmonautą - badaczem pułkownikiem Jankowskim, wicemistrzynią Europy w skoku wzwyż Urszulą Kielan. Życiu kolonistów towarzyszył codzienny ceremoniał. Każdy dzień zaczynał się od porannej toalety, śniadania i apelu, na którym omawiano plan dnia. Koloniści byli podzieleni na grupy, którymi opiekowali się przydzieleni wychowawcy. Grupy miały swoje nazwy, rywalizowały ze sobą pod względem kulturalnym i sportowym. Dzieci nie miały czasu na nudę.
Wśród kolonistów (dzisiaj już dorosłych ludzi) można rozpoznać m.in. obecnego nauczyciela naszej szkoły Mariana Gołembiewskiego, Zosię Kamionkę, Anię Wawiórko, Jolę Brzezińską, Jolę Jaźwiec, Joannę Jabłońską, Grażynę Kowalską, Agnieszkę Sulimę, Piotra Ciesińskiego, Dariusza Melerskiego, Krzysztofa Wołoszkę, Dariusza Sobiecha, Jarosława Zielińskiego, Jacka Sulimę, Mariolę Prażniewską, Mariolę Sobiech, Jarosława Jabłońskiego.
Wśród wychowawców, instruktorów byli m.in. Teresa Weiner (obecnie Wójcik), nauczycielka naszej szkoły, Stanisława i Henryk Wolf, obecnie emerytowani nauczyciele z Kisielic. Kierownikiem bazy namiotowej w Kórniku był nieżyjący już Zygfryd Licznerski. Zobacz zdjęcia.
A oto wspomnienie uczestnika kolonii, obecnie nauczyciela naszej szkoły Mariana Gołembiewskiego: ,,Wyjazd na kolonie nauczył mnie przede wszystkim samodzielności. Sam musiałem zadbać o swoją higienę, ubranie, porządek w miejscu zakwaterowania. Przez cały turnus żyłem jakby w innym świecie. Poznałem mnóstwo ciekawych ludzi, zwiedziłem wiele interesujących miejsc. Dla mnie, chłopaka z małej miejscowości, było to pouczające doświadczenie".
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 5 (65) / Maj 2011 INDEX

Beatyfikacja na trudne czasy...

Polska i świat w dużej swej części oczekują na uroczystości beatyfikacyjne Jana Pawła II. Poza wymiarem czysto religijnym, ta akurat beatyfikacja ma znacznie szerszy wymiar zwłaszcza dla nas, Polaków. Współczesna Polska jak powietrza potrzebuje miłości i sprawiedliwości. W każdym z nas istnieje zapotrzebowanie na przyjaźń i miłość. Tych pięknych, wzniosłych uczuć uczył nas przez cały swój pontyfikat i wcześniej Karol Wojtyła. Pragnął, tak jak my wszyscy, wolnej, sprawiedliwej i pogodzonej Ojczyzny. To Jego wołanie o taką Polskę należy wciąż przypominać, tym bardziej w kontekście beatyfikacji. Polska nie może być podzielona. Zbyt wiele już wycierpiała, by przeżywać kolejną wojnę, którą zwie się już wojną polsko-polską.
Julian Tuwim swego czasu prosił: "Boże! daj nam rządy mądrych, dobrych ludzi, mocnych w mądrości i dobroci". Wtórował mu Krzysztof K. Baczyński: "Nazwijcie wreszcie Polskę, Polską, nie krzywdą, a miłością". Nasz współczesny heros walki o pokój i pojednanie kontynuował przez całe swoje życie te prośby.
Pontyfikat Jana Pawła II przypadł na trudne czasy. Europa zmieniła swoje oblicze. Upadł komunizm, jesteśmy w Unii Europejskiej. Pogrzeb naszego papieża wyzwolił niesamowicie wielkie pozytywne emocje. Jednak z czasem one opadły, a na ich miejsce wróciły stare polskie kłótnie i nienawiść. Nie takiego efektu swoich nauk oczekiwał Jan Paweł II. Nie oczekiwał też setek pomników. Wszystko, co materialne w pył się bowiem kiedyś zamieni. Najpiękniejszy pomnik można zbudować z ludzkiej pamięci, z przyjęcia wskazań Jego nauki, jak żyć, by nie czynić krzywdy bliźniemu.
Mam nadzieję, że beatyfikacja ponownie wyzwoli w polskich sercach i umysłach naszą narodową solidarność i poczucie jedności. Moim marzeniem jest, by zrozumieli to przede wszystkim rządzący. Na nich spoczywa wielka odpowiedzialność za jedność kraju
Na koniec chciałbym przytoczyć słowa z ostatniego kazania Ks. Jerzego Popiełuszki: "Sprawiedliwość musi iść w parze z miłością, bo bez miłości nie można być w pełni sprawiedliwym. Gdzie brak jest miłości i dobra, tam na ich miejsce wchodzi nienawiść i przemoc (...) Aby zło dobrem zwyciężać i zachować godność człowieka, nie wolno walczyć przemocą".
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 4 (64) / Kwiecień 2011 INDEX

Historia związków polsko-armeńskich
W naszym kościele 24 kwietnia o godz. 12.00 odbędzie się Msza św. poświęcona pamięci ofiar rzezi Ormian, którą określa się mianem pierwszego ludobójstwa XX wieku.
Na prośbę mieszkającej od wielu lat wśród nas rodziny armeńskiej Sahakyan, pragnę dzisiejszą pierwszą stronę poświęcić przybliżeniu tej tragicznej historii.
Warto wiedzieć, iż Ormianie stworzyli prastarą kulturę, która rozwijała się wokół świętej góry Ararat (zdj.). Jest ona związana z biblijnym potopem, bowiem na niej miała wylądować Arka Noego. Armenia była pierwszym państwem, w którym chrześcijaństwo ustanowiono religią oficjalną już w 301 roku.
Ciekawy jest również fakt, że już w początkach naszego państwa, za czasów Piastów, na nasze ziemie przybywali kupcy armeńscy w celach handlowych. Nasze wzajemne związki mają więc długą tradycję.
24 kwietnia każdego roku społeczność ormiańska na całym świecie obchodzi rocznicę rozpoczęcia eksterminacji swego narodu. Organizowane są uroczystości zarówno w ojczystej Armenii, jak i poza jej granicami, również w Polsce.
24 kwietnia 1915 roku rząd turecki wydał rozporządzenie nakazujące aresztowanie ormiańskiej inteligencji - tylko w Stambule - zgładzono wówczas 2345 osób. To dało początek kolejnym aktom brutalnych mordów. Setki tysięcy Ormian zmarło z głodu albo zostało wymordowane przez tureckich żołnierzy i Kurdów, których rząd podjudzał przeciwko chrześcijańskim Ormianom i Asyryjczykom. Zatrzymanych topiono, spychano w przepaści górskie, przybijano podkowy końskie do stóp, duchownych Kościoła ormiańskiego palono żywcem lub zakopywano w ziemi. Do końca 1915 roku pół miliona ludzi wypędzono na Pustynię Syryjską, gdzie ginęli pozbawieni wody. Szacuje się, że w wyniku całej operacji liczba Ormian w Turcji spadła z 2,1 miliona w 1912 roku do zaledwie 150 tysięcy w 1922 roku.
W stolicy Armenii Erewaniu znajduje się monument ludobójstwa oraz muzeum poświęcone pamięci pomordowanych, który powstał w 1965 roku.
Uczcijmy więc pamięć tych ludzi w naszym małym Łęgowie, bądźmy solidarni w tym dniu z rodziną Sahakyan.
Jan Wójcik przy współpracy z Samwelem Sahakyan

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 3 (63) / Marzec 2011 INDEX

Historia POHZ Łęgowo
Niezwykle trudno jest dotrzeć do dokumentacji dotyczącej początków Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Łęgowie. Dlatego bardzo cenne stają się wspomnienia mieszkańców i byłych pracowników. Dzięki życzliwości Krystyny Omieczyńskiej, Jana Jabłońskiego, Stanisława Jurkiewicza, Stefana Matuszewicza udało się nieco informacji o tych trudnych początkach zdobyć.
Jak wspomina Stanisław Jurkiewicz, po wyzwoleniu pierwsi mieszkańcy dokonywali napraw mieszkań, które otrzymali po niemieckich poprzednikach. Na terenie Łęgowa znajdowała się obora, z której wspólnie korzystali mieszkańcy chowając krowy. Zatrudniony był pastuch, który je wypasał na leżącej odłogiem ziemi. Warto w tym miejscu przypomnieć, że zdecydowana większość polskich osadników, którzy przybyli do Łęgowa, pochodziła z Mazowsza i woj. lubelskiego. Jestem osobiście ciekawy czy byli też tzw. przesiedleńcy zza Buga. Na początku lat pięćdziesiątych w Kisielicach powstał Zespół Państwowych Gospodarstw Rolnych, pod który należało Łęgowo, Ogrodzieniec, Łodygowo i Bałoszyce. Pierwszym kierownikiem gospodarstwa był Gabriel Szczepaniak, następnym Kazimierz Wyszkowski. Po pożarze siedziba zespołu została przeniesiona do Bałoszyc. W Łęgowie kolejnym zarządcą gospodarstwa od kwietnia 1956 roku był Stanisław Michalski. Po jego śmierci zarządzanie przejął Andrzej Budrewicz, a w 1977 roku dyrektorem zostaje Stefan Omieczyński. Właśnie w tym okresie następują zmiany w strukturze zakładu. Powstało Gospodarstwo Hodowli Zarodowej, obejmujące Kantowo, Łodygowo, Łęgowo, Ogrodzieniec i Osówko. Gospodarstwo w Łęgowie specjalizowało się w hodowli krów i trzody chlewnej, Ogrodzieniec w hodowli trzody, Łodygowo - bydła, a Kantowo owiec. Powstał również zakład budowlany, baza maszynowo-transportowa.
GHZ Łęgowo stał się głównym zakładem pracy dla mieszkańców Łęgowa i gminy. Był też opiekunem i sponsorem drużyny piłkarskiej Olimpii Kisielice, Szkoły Podstawowej w Łęgowie. Finansował wypoczynek dzieci i młodzieży na koloniach w Poznaniu i obozach wędrownych w górach. Chętnie udostępniał transport na wycieczki szkolne. Nie zaniedbywał również działalności kulturalnej. Funkcjonował punkt biblioteczny. Organizowane były spotkania i wyjazdy kulturalne pracowników. Wielkimi uroczystościami były coroczne dożynki, zabawy taneczne, kuligi. Zdjęcia są na stronie internetowej.
Zwracam się z prośbą do mieszkańców byłych pracowników o pomoc w dalszym odtwarzaniu historii tego ogromnego kiedyś zakładu.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 2 (62) / Luty 2011 INDEX

Historia Łęgowa c.d.
Wspominałem już Państwu, iż moim zamiarem jest spisanie historii największego niegdyś zakładu pracy w Łęgowie, jakim było Gospodarstwo Hodowli Zarodowej. Poczyniłem już wiele starań o zdobycie materiałów, zdjęć, dokumentów, które mi na to pozwolą. Chcę przede wszystkim skupić się na roli, jaką przez wiele lat GHZ spełniał w społeczeństwie łęgowskim.
Zwracam się więc z apelem do byłych pracowników i członków ich rodzin o pomoc. Zapewne posiadacie różne dokumenty, zdjęcia, które byłyby mi bardzo przydatne, a których zwrot gwarantuję. Niezwykle cenne są wspomnienia. Mogą one dotyczyć zarówno pracy, jak i imprez kulturalnych, obyczajów, świąt (dożynek), czynów społecznych. Pragnę to wszystko ocalić od zapomnienia. Historia GHZ to przecież ważna część dziedzictwa kulturowego naszej wsi, tak samo, jak kościół, szkoła, straż i wszelkie inne organizacje, które tu działały lub działają.
Do odtworzenia tej historii zmotywował mnie dodatkowo fakt powstania jedynego w Polsce Muzeum PGR, które 22 lipca 2008 roku zostało otwarte w Bolegorzynie, gm. Ostrowice niedaleko Drawska Pomorskiego. W jednym z niszczejących budynków po byłym PGR mieszkańcy z własnej inicjatywy postanowili utworzyć muzeum. Stworzyli program, przywrócili budynek do stanu używalności i zgromadzili mnóstwo eksponatów związanych z ich pracą w dawnym Państwowym Gospodarstwie Rolnym. W ten sposób nie tylko ocalili pamięć o sobie dla potomnych, ale stworzyli instytucję, która przyciąga turystów. Jak sami napisali w apelu do mieszkańców... na przeszłości budujemy przyszłość. Ratujmy pamiątki po nas przed zapomnieniem - czas tak szybko ucieka.
W naszej polskiej historii o byłych Państwowych Gospodarstwach Rolnych różnie się mówi. Często bardzo krytycznie. Jest to jednak okres historii setek tysięcy ludzi i znacznego obszaru kraju, obejmujący lata 1949 - 1991.
Warto wiedzieć, że właśnie od 1 stycznia 1949 roku zaczęto w Polsce usilne próby kolektywizacji wsi. Należące do państwa gospodarstwa tworzono na tzw. Ziemiach Odzyskanych - głównie na Pomorzu Zachodnim oraz na Warmii i Mazurach. Powstawały również w innych rejonach kraju. Według ostatnich badań w końcowym okresie działania do PGR-ów należało około 4,5 mln hektarów ziemi, na której pracowało 480 tys. ludzi. Posiadały one trzysta tysięcy mieszkań, 6 tysięcy obiektów gospodarczych, 3 tys. zabytkowych obiektów dworskich, pałacowych i parkowych. Wśród tych liczb znajdują się mieszkańcy, ziemia i obiekty znajdujące się w naszym Łęgowie. Warto więc trochę pochylić się nad tą historią.
Serdecznie zapraszam do współpracy. Możemy również stworzyć nasze własne skromne muzeum pamięci, a może i małą izbę historyczną. Miejsce zawsze się znajdzie.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 1 (61) / Styczeń 2011 INDEX

Historia OSP Łęgowo c.d.
Zasiadłem właśnie, by opisać historię najnowszą OSP Łęgowo. Nie przypuszczałem, że przyjdzie mi to czynić po odejściu jednej z najbardziej świetlanych postaci straży łęgowskiej, Śp. dh Jana Więckowskiego. Jeszcze kilka tygodni temu byłem w Jego domu, ustalaliśmy teksty, przekazał mi zdjęcia, które można obejrzeć na naszej stronie internetowej. Mimo, że był już wtedy bardzo chory, ważniejsza dla Niego była historia działalności organizacji, której poświęcił całe dorosłe życie. Do końca na posterunku. Najnowsze wydarzenia wokół OSP Łęgowo były dla Niego niezwykle ważne i widać było, iż martwi się jej obecnym stanem. Jeszcze bardzo chciał pomóc.
Od 2006 roku prezesem OSP Łęgowo był nadal dh Jan Więckowski. Naczelnikiem został Stanisław Ciepliński, który od 2002 roku był jednocześnie opiekunem zespołu sportowego OSP. Sekretarzem został Sylwester Ciepliński, skarbnikiem Andrzej Wołoszko, kierowcą zaś Jacek Chmielewski, który od 2007 roku objął też funkcję naczelnika. W tym też roku powstała Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza, opiekunem której został dh Jacek Chmielewski. W tym też roku powstała inicjatywa budowy nowej remizy OSP w Łęgowie. Podobne zamierzenia zadeklarowano w roku 2008, w którym też doszło do pilnej potrzeby wymiany wozu strażackiego, bowiem obecny nadaje się tylko do muzeum pożarnictwa. W ostatnim czasie sytuacja jednostki OSP w Łęgowie nie jest najlepsza. Naczelnik i kierowca zarazem podał się do dymisji. Kierowcą wozu bojowego został Henryk Tomczuk. W styczniu nastąpią wybory, które są szansą na uratowanie OSP w Łęgowie. Jednostka ma praktycznie 100% szansę na zmianę wozu bojowego i budowę garażu przy świetlicy wiejskiej. Do tego potrzebni są jednak ludzie, którzy udźwigną ten ciężar, którzy wzorem Śp. Jana Więckowskiego postawią interes społeczności łęgowskiej ponad wszystko.
Osobiście uważam, że w Łęgowie nie brakuje takich ludzi: młodych, zdolnych, ambitnych. Potrafią stworzyć jednostkę straży, która zdobędzie uznanie w gminie i powiecie. Tego w nadchodzącym Nowym Roku życzę.
Na koniec jeszcze raz chciałbym wspomnieć dh Jana. Jego pogrzeb na pewno był odzwierciedleniem autorytetu, jakim się cieszył wśród strażaków, myśliwych i łęgowskiego społeczeństwa. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Mnie osobiście wydaje się, że Śp. dh Jana trudno będzie zastąpić.
Niech Nowy Rok przyniesie nam wszystkim więcej pięknych spotkań, a mniej przykrych pożegnań.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 12 (60) / Grudzień 2010 INDEX

Historia OSP Łęgowo
W 1960 r. dzięki inicjatywie Stanisława Michalskiego, dyrektora POHZ powołano Zakładową Ochotniczą Straż Pożarną, która była wyposażona w ciągnikowy beczkowóz z motopompą. Straż finansowana była i utrzymywana w całości przez zakład, na co składało się m.in. wynagrodzenie kierowcy, wyposażenie samochodu, mundury bojowe oraz od 1972 roku utrzymanie samochodu pożarniczego star 26, który jest eksploatowany do dzisiaj. W systemie operacyjnym nasza straż podlegała straży w Kwidzynie, a po reorganizacji wojewódzkiej - w Iławie. W tym czasie prezesem w latach 1960-80 był Stanisław Michalski, a naczelnikiem Henryk Linkowski. W 1980 r. prezesem został Jan Jabłoński, który pełnił funkcję do 2001 r. Naczelnikiem zaś od 1978 r. do 2006 był Jan Więckowski. Funkcję sekretarza w latach 1980-96 pełnił Marian Zieliński, następnie w latach 1996-2001 Adam Jankiewicz. Skarbnikami byli: Jan Długosz 1980-96 i Marian Zieliński 1996-2001. Kierowcą otrzymanego samochodu przez 35 lat od 1972 r. do 2006 był Jan Więckowski.
Jak wspomina dh Jan Jabłoński, ten okres działalności OSP w Łęgowie był bardzo owocny. "Stan osobowy utrzymywał się w przedziale 25-40 druhów, z których aktywny udział w akcjach brało 25. Były to akcje gaśnicze, pokazy oraz zawody gminne i powiatowe. Druhowie brali udział w spotkaniach w szkołach z okazji Dnia Dziecka, Dnia Strażaka, Dni Kisielic, dożynek. Regułą było uczestnictwo w świętach kościelnych, takich jak: Wielkanoc, Boże Ciało. Utrzymanie samochodu w pełnej gotowości należało do naczelnika dh Jana Więckowskiego. Był to wyczyn wielkiej wagi, gdyż garaż nie miał ogrzewania. Przy dużych mrozach dh Jan ogrzewał go piecykiem elektrycznym, każdą szparkę uszczelniał. Ani razu nie zdarzyło się, by samochód nie wyjechał do akcji. Wyjazdy głównie dotyczyły pożarów w okolicy Łęgowa.
W latach 80-tych w GHZ Łęgowo było mnóstwo podpaleń stert ze słomy w polu. Słynne było wówczas powiedzenie chorążego Gołucha z Powiatowej Straży Pożarnej w Kwidzynie: "dajcie plan stert w polu z numerami, żebyśmy jechali pod wskazany numer". Był to człowiek przyjazny braci strażackiej, dlatego wielkim zmartwieniem był fakt jego internowania na skutek odmowy rozpędzenia demonstracji w okresie stanu wojennego.".
Zamieściłem tutaj fragment wspomnień dh Jana Jabłońskiego. Nadal wierzę, że i inni druhowie przyłączą się do tych wspomnień.
Mija właśnie 5 lat wydawania naszej gazetki. Moim i Ks. Proboszcza zamierzeniem jest w przyszłym roku odtworzenie i ukazanie na naszych stronach historii największego zakładu naszej miejscowości, czyli POHZ Łęgowo.
Jednocześnie składam Państwu najserdeczniejsze życzenia Świąteczne i Noworoczne, jak zawsze z optymizmem i wiarą, iż zbliżające się Święta Bożego Narodzenia będą piękne i szczęśliwe, a Nowy Rok jeszcze lepszy od obecnego.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 11 (59) / Listopad 2010 INDEX

Święto Zmarłych
Jest to nazwa obchodów ku czci pamięci zmarłych przodków. Obejmują one przede wszystkim czynności świadczące o poważnym potraktowaniu postawy wobec zmarłych.
Z chrześcijańskiego punktu widzenia uważa się, że jest to rytuał jednakowy. Jest jednak inaczej. Różnie to święto objawia się w innych kulturach. Amerykanie w Stanach Zjednoczonych traktują to święto jako dzień duchów. Są to często bale maskowe organizowane zespołowo z dowcipami, żartami bawiącymi zarówno dorosłych, jak i dzieci. Najważniejszym rekwizytem jest dynia z wyciętymi otworami na nos, usta i oczy, służąca jako maska lub lampion. Święto to obchodzone w USA 31 października jest wyrazem całkowitej laickości.
W Meksyku nastąpiło połączenie tradycji indiańskiej i chrześcijańskiej. Święto to ma charakter bardziej radosny niż w Europie. Obchodzi się je w ten sam dzień, co u nas. Zmarłym ofiarowuje się tzw. głowy cukrowe, którym nadaje się imię zmarłego. Meksykanie też mają zwyczaj całonocnego czuwania przy grobach zmarłych.
W Turcji nie ma specjalnie wyznaczonego dnia poświęconego zmarłym. Obchodzone jest w sposób indywidualny. Każdy może poprosić duchownego imama, aby (za ofiarą) odmówił w meczecie określone wersety z Koranu w intencji zmarłego.
Hindusi natomiast nie mają cmentarzy, gdyż ciała palą na stosach i w krematoriach. Urny z prochami przechowywane są w tzw. domach umarłych. Czasami dekorują je kwiatami.
W Japonii święto to przypada 15 sierpnia. Japończycy zapalają lampiony i znicze, puszczając je na wodę. Symbolicznie składa się również jedzenie oraz krople wódki. Jest to święto powagi i refleksji nad przemijaniem tego świata.
Żydzi obchodzą święto zmarłych w różnych dniach. Przeważnie przypada ono we wrześniu. Jest to tzw. Sądny Dzień, w którym ludzie zbierają się w synagodze i odmawiają modlitwy. W tym dniu nie zapalają świec. Zapala się je w przeddzień święta i płoną całą dobę.
Mongołowie czczą pamięć swoich zmarłych na wiosnę. Na grobach składają kwiaty, zapalają świece i kadzidła. Skrapiają grób mlekiem, które wraz z kadzidłem ma odpędzić złe moce od zmarłego i sprowadzić pomyślność (taka jest bowiem funkcja symbolu mleka).
U prawosławnych to święto obchodzi się w 1. niedzielę po Wielkanocy. Na grobach zapala się świece i pozdrawia zmarłych słowami: "Chrystus zmartwychwstał".
Powyższe przykłady świadczą o różnorodności w traktowaniu tradycji związanej z kultem przodków. Dla nas, Polaków, święto to ma znaczenie szczególne. Groby odwiedzą miliony rodaków, przemieszczając się po całym kraju i za jego granicami. Zapłoną ogromne ilości zniczy, groby pokryją tony kwiatów. Najważniejsza jest jednak nasza pamięć o zmarłych, ta codzienna - nie od święta.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 10 (58) / Październik 2010 INDEX

Historia OSP Łęgowo
Pragnę w najbliższych numerach gazetki odtworzyć historię bardzo ważnej dla Łęgowa organizacji, jaką jest niewątpliwie Ochotnicza Straż Pożarna. Poprosiłem w tym celu o materiały i wspomnienia dh Jana Więckowskiego, dh Henryka Sasa, dh Jana Jabłońskiego. Mam nadzieję, że dołączą następni, którzy dysponują zdjęciami, materiałami lub pamiętają ciekawe akcje pożarnicze.
OSP została założona w 1947 roku. Założycielami byli: Stanisław Sas, Jan Michałek, Stanisław Szymański, Bolesław Bieńkowski, Józef Więckowski, Władysław Malicki, Eugeniusz Lewicki, Władysław Domżalski. Do wyjazdów pożarniczych używano koni gospodarzy: J. Więckowskiego, E. Lewickiego i S. Sasa. Dysponowano wówczas sikawką konną.
W 1956 roku jednostka otrzymała motopompę, którą obsługiwał Jan Więckowski (na zdj.) po ukończeniu kursu motopompistów w Olsztynie. Również w latach 50-tych wybudowano społecznie remizę na sprzęt strażacki. W latach 60-tych zbudowano remizę ze świetlicą, która służy do dziś. Jednym z ważniejszych przedsięwzięć straży w tym czasie było sprzątanie wsi, bieżąca naprawa dróg. Strażacy uświetniali też swoją obecnością święta kościelne i państwowe.
Dh Henryk Sas wspomina: "Byłem młodym chłopcem, jak zaczęła działać Ochotnicza Straż Pożarna w Łęgowie. Początkową atrakcją tej straży była ciągana przez konie sikawka oraz remiza strażacka z wysoką wieżą, gdzie suszono węże. Strażacy często organizowali zabawy taneczne, z których dochody przeznaczane były na utrzymanie straży. Grała na nich super orkiestra, która składała się z perkusji, akordeonu, klarnetu i trąbki. Uczniowie szkoły podstawowej nie chodzili na zabawy. Mogliśmy jedynie stać pod oknami i słuchać muzyki. Najbardziej tradycyjny był we wsi "lany poniedziałek" - pamiętam piękną, słoneczną pogodę, strażacy ustawili pompę przy rowie i czekali na kobiety wracające z kościoła. Była frajda i zabawa na całego. Młodzieńcze lata były ciekawe, pełne zabaw i radości."
Na stronie elektronicznej gazetki ciekawy serwis fotograficzny.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 9 (57) / Wrzesień 2010 INDEX

Chwała bohaterom
"Zgoda na wojnę jest zgodą na śmierć" - mawiał francuski pisarz Antoine de Saint-Exupery. Pierwszego września mija 71. rocznica wybuchu II wojny światowej. Polska, która jako pierwsza stawiła czynny opór obłędnej polityce Hitlera, do piątego października zmagała się z agresją niemiecką, a od 17 września także bolszewicką. Mimo obietnic zachodnich państw, podpisanych sojuszów, żołnierz polski samotnie walczył z nawałnicą niemiecko-rosyjską. Uległ, ale nie poddał się. Po ostatniej bitwie wrześniowej pod Kockiem żołnierze polscy walczyli dalej na niemal wszystkich frontach wojennych Europy i świata. Wielu z wrześniowych żołnierzy dostało się do niewoli, wielu zginęło, tysiące zamordowano skrytobójczo w Katyniu. Ich ofiara nie była daremna. Była kolejną piękną kartą świadczącą o patriotyzmie i umiłowaniu wolności przez Polaków, którzy zawsze wiedzieli, iż obrona niepodległości jest najświętszą powinnością.
Dzisiaj, dzięki właśnie ofiarności polskiego żołnierza w czasie II wojny, żyjemy w wolnym, demokratycznym kraju. Musimy pamiętać o ofierze krwi i życia żołnierzy września i wszystkich poległych oraz pomordowanych w drodze do wolności naszej Ojczyzny.
Pamięć o Nich musimy przekazywać następnym, młodym pokoleniom. Pamięć ocala zmarłych i daje natchnienie żyjącym. Nasze dzieci, nasi uczniowie nie muszą już żyć i ginąć w mrokach wojny i okupacji. Nie muszą składać ofiary ze swego młodego życia w obronie kraju. Miarą dzisiejszego ich patriotyzmu stała się nauka i praca. I niech tak pozostanie jak najdłużej. Dzisiaj oddajemy hołd bohaterom, ofiarom tej najokrutniejszej z wojen, pełnej pogardy dla ludzkiego życia i ludzkiej godności.
Niech więc dzisiaj przyszłość naszą i naszych dzieci wyznaczają słowa poety Władysława Broniewskiego.

"Człowiek jest dobry, mądry, spokojny,
ufny w swój rozum, w myśl niepodległą,
głodu, powietrza, ognia i wojny
nie chce i stawia cegłę za cegłą.

Człowiek jest dobry, mądry, spokojny,
pola chce orać piękne i żyzne,
głodu, powietrza, ognia i wojny
nie chce i w siebie wierzy: w Ojczyznę".

Pierwszego września, po Mszy św. rozpoczynającej nowy rok szkolny, nasi uczniowie wraz z rodzicami i nauczycielami tradycyjnie złożą kwiaty przed pomnikiem przy kościele.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 8 (56) / Sierpień 2010 INDEX

Historia szkoły c.d.
Bardzo udanym okresem działania harcerzy naszej szkoły były lata 1985-88. Można powiedzieć, że byli głównymi organizatorami życia szkolnego. Kronika harcerska z tych lat odnotowuje szereg ciekawych inicjatyw, zadań, jakich podejmowali się członkowie zastępów. Najważniejszym wówczas zadaniem był ogólnopolski konkurs "Harcerze współgospodarzami wsi". W ramach tego konkursu poszczególne zastępy wykonywały szereg prac służących miejscowej ludności i szkole. Były to np. inicjatywy "Znicz na każdym grobie", "Szkoła w kwiatach", "Czystość wokół nas". Nasi harcerze zostali laureatami konkursu. W nagrodę wyjechali do Warszawy, gdzie spotkali się z Naczelnikiem ZHP Ryszardem Wosińskim oraz zwiedzali stolicę.
Warto tu przypomnieć nazwiska najaktywniejszych wówczas harcerzy: Beata Bartkowska, Małgorzata Barańska, Zbigniew Gruszczyński, Ewa Śmigielska, Jarosław Jabłoński, Jacek Sulima, Katarzyna Bielawska, Katarzyna Melerska, Dagmara Omieczyńska, Dorota Stępkowska, Mariola Prażniewska, Małgorzata Banakiewicz, Tomasz Bielawski, Janina Drypa, Katarzyna Więckowska, Anna Banakiewicz, Iwona Melerska, Beata Zachulska, Grzegorz Zachulski, Mirosław Ostrowski, Marek Prażniewski, Jarosław Szpakowski, Dorota Melerska, Jolanta Brzezińska, Bogdan Szpakowski, Beata Stępkowska, Joanna Jabłońska, Jarosław Jasiński, Krzysztofa Milewska, Marzena Konopko, Wioletta Konopko. Dziś są matkami, ojcami. Myślę, że przekazują swoim dzieciom harcerskie ideały.
Harcerze podejmowali się też prac wykopkowych w miejscowym POHZ-cie. Zarobione pieniądze przeznaczali na zakup sprzętu, biwaki i organizację imprez, na które zapraszali całą społeczność szkolną i rodziców. Uświetniali swoją obecnością szkolne i gminne uroczystości. Ważną częścią ich działalności była ochrona przyrody. Pilnie realizowali Alert Naczelnika ZHP "Zdrowa przyroda - zdrowy człowiek" W ramach tego alertu otoczyli ochroną pomniki przyrody, wykonali szereg prac porządkowych.
Bogaty serwis fotograficzny na stronie internetowej.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 7 (55) / Lipiec 2010 INDEX

Czas wakacji, czas zadumy, czas podsumowania

Przysłowie arabskie mówi, że "Żeby zdrowo odpoczywać, trzeba najpierw zdrowo zmęczyć się pracą". Dużo w tych słowach mądrości. Rozpoczął się najpiękniejszy w życiu naszych uczniów czas - czas wakacji. Dla wielu naszych dzieci to naprawdę czas zasłużonego odpoczynku.
Rok szkolny 2009/10 większość uczniów przepracowała bardzo solidnie. Uczestniczyli aktywnie w zajęciach obowiązkowych i dodatkowych. Szkoła brała udział w projekcie "Stać nas na więcej", który zaowocował przedstawieniami teatralnymi, wyjazdami do Olsztyna, Gdyni, Gdańska, Warszawy. Duży postęp nastąpił w najważniejszej części pracy szkoły - w osiągnięciach w nauce. Klasa VI osiągnęła bardzo dobry wynik na sprawdzianie, najlepszy w gminie, jeden z wyższych w powiecie. Złożyła się na to ich ciężka praca, wiara we własne możliwości i pomoc nauczycieli.
Oto najlepsi uczniowie w poszczególnych klasach:
Klasa I - Daria Mućka,
Klasa III - Andżelika Zawiślak, Sebastian Falkiewicz, Michał Ostrowski, Kinga Sas,
Klasa IV - Kamil Ciesiński, Mateusz Gabryszewski, Klaudia Frej, Kinga Herzberg, Bartosz Żaczek, Patryk Świech,
Klasa V - Mariusz Szpakowski, Izabela Umińska, Marianna Głowacka, Klaudia Bachor,
Klasa VI - Daria Cieplińska, Żaneta Sadowska, Adrian Herzberg, Paweł Bilicki. Uczniem, który nie opuścił ani jednego dnia w szkole, okazał się Daniel Mańka. Wszyscy ci uczniowie otrzymali nagrody rzeczowe.
Dodatkowo, w kl. VI, najlepsi uczniowie otrzymali nagrody pieniężne w wysokości 100 zł za średnią ocen 5,0 i więcej oraz kolejne 100 zł za wynik egzaminu powyżej 30 pkt. Uczniami tymi byli:
- Daria Cieplińska - średnia 5,7 oraz 35 pkt na sprawdzianie,
- Żaneta Sadowska - średnia 5,3 oraz 35 pkt na sprawdzianie,
- Adrian Herzberg - średnia 5,2.
Osobiście bardzo tym uczniom gratuluję. Wierzę, że nie zatracą swych umiejętności i pasji nauki w gimnazjum.

W tym miejscu chciałbym podziękować ludziom dobrej woli, którzy ufundowali nagrody dla naszych szóstoklasistów. Dziękuję więc:
Grzegorzowi Jankowskiemu - Firma Agroperfekt,
Marianowi Wilemskiemu - Przewozy Autokarowe,
Zdzisławowi Korgólowi - Biuro Usługowo-Handlowe,
Moim byłym uczniom - Dagmarze Omieczyńskiej-Nastaj i Mariuszowi Przeworskiemu,
Nauczycielom - Teresie Wójcik i Marianowi Gołembiewskiemu.
Zdjęcia
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 6 (54) / Czerwiec 2010 INDEX

Historia szkoły c.d.
Życie harcerskie regulowane było m.in. Alertami Naczelnika ZHP, które organizowały zajęcia drużyn w danym roku. W 1977 ogłoszono alert pod hasłem "Tu, gdzie nasz dom". W czasie jego trwania nasi harcerze podejmowali się różnych czynów dla środowiska, organizowali spotkania z matkami, spotykali się z harcerzami z Kisielic i Gorynia. Brali też udział w zlotach najlepszych zastępów. Jeden z nich odbył się w Rozajnach w dniach od 3. do 5. września 1977 roku.
Naszych harcerzy, którzy zwyciężyli w turnieju piosenki harcerskiej reprezentowali: Barbara Ostrowska, Maria Krupińska, Anna Wołoszko, Ewa Sas, Bogusława Ostrowska, Marek Łukaszewski, Henryk Ostrowski, Aleksandra Rosa, Janina Sych, Roman Kuba.
Poszczególne zastępy organizowały też różne konkursy wiedzy, sportowe, plastyczne.
Oto zwycięzcy niektórych z nich:
Konkurs wiedzy o Czechosłowacji: 1. Krupińska Maria, 2. Rosa Aleksandra, 3. Łukaszewski Marek
Konkurs wiedzy o Węgrzech: 1. Rosa Andrzej, 2. Wołoszko Anna, 3. Sobiech Zenobia
Olimpiada sportowa: dziewczęta - 1. Sas Ewa, 2. Rosa Aleksandra, 3. Wołoszko Anna; chłopcy - 1. Łukaszewski Marek, 2. Ostrowski Henryk, 3. Filipski Ludwik
Bieg harcerski "Sputnikiem dookoła globu": 1. Rosa Andrzej, 2. Krupińska Maria, 3. Zielińska Grażyna.
Konkurs plastyczny: 1. Wołoszko Marian, 2. Rosa Zenobia, 3. Łukaszewski Marek.
Przypominam te nazwiska, bowiem miło jest każdemu po wielu latach przypomnieć sobie własną młodość beztroską, dumną i chmurną. Dzisiaj ci nasi harcerze mają własne dzieci, którym mogą zaprezentować to, jak sami kiedyś spędzali czas w szkole i poza nią.
Na przełomie 1977/78 roku nasi harcerze pojechali pierwszy raz na zimowisko do Trupla. Komendantem był Zygfryd Licznerski a kadrę stanowili: Halina Orzeszek i Anna Sulima. Uczestnikami byli: Zbigniew Blinkiewicz, Henryk Ostrowski, Grażyna Zielińska, Anna Wołoszko, Marzena Michalska, Zenobia Sobiech, Elżbieta Kuchnia. Na stronie elektronicznej gazetki serwis fotograficzny.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 5 (53) / Maj 2010 INDEX

Czas zadumy, pamięci, patriotyzmu...

Smoleńsk. Katyń. Po raz kolejny miejsca te stały się tragicznym symbolem naszej historii. Zbrodnia katyńska po 70 latach nabrała nowego wymiaru, nowych odniesień i skojarzeń. Cały świat słał kondolencje na ręce polskich władz i rodzin tragicznie zmarłych. Wydarzenia te nie ominęły też naszego małego Łęgowa. Nasi uczniowie bardzo dobrze zdali egzamin z tego czasu zadumy, pamięci i patriotyzmu.
W poniedziałek 12 kwietnia rozpoczęliśmy zajęcia krótkim apelem i minutą ciszy. Obserwowałem twarze naszych dzieci. Zwłaszcza tych najmłodszych. Stali niezwykle poważni w kompletnej ciszy, jaka zapanowała na szkolnym korytarzu. We wtorek z najstarszymi klasami (V i VI) udałem się na uroczystą Mszę św. żałobną w Kisielicach. Tam wspólnie z reprezentantami wszystkich gminnych środowisk i instytucji czciliśmy pamięć tragicznie zmarłych. Nasi uczniowie zapalili znicze pod krzyżem misyjnym. W sobotę wieczorem 17 kwietnia Ks. Ryszard Pasieka w kościele w Łęgowie poprowadził Apel Jasnogórski, na którym odczytał nazwiska tragicznie zmarłych. O narodowej żałobie świadczyła też specjalna gazetka autorstwa Lucyny Wróbel na szkolnym korytarzu.
Najbardziej jednak byłem dumny z naszych uczniów na wycieczce w Gdańsku 28 kwietnia. Zwiedzaliśmy Bazylikę Mariacką i nagle obok głównego ołtarza zobaczyliśmy sarkofag byłego marszałka sejmu Śp. Macieja Płażyńskiego. Obok czarnego sarkofagu stało zdjęcie tragicznie zmarłego marszałka i setki świeżych jeszcze wieńców i kwiatów. Nasi uczniowie stanęli w zadumie. Skutki tragicznych wydarzeń, które obserwowali na ekranach telewizyjnych, teraz widzieli na własne oczy. Stali tak dłuższą chwilę, po czym wielu uwieczniło to miejsce na zdjęciach. Patrzyłem na nich i byłem z nich dumny, bo potrafili, mimo tak młodego wieku, zachować powagę i szacunek dla człowieka, którego osobiście nie znali, a który był jedną z 96 ofiar tragicznego lotu. Lekcję patriotyzmu nasze dzieci zdały celująco. Zdjęcia z wyżej opisanych wydarzeń na szkolnej stronie www.legowo.pl.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 4 (52) / Kwiecień 2010 INDEX

Wielkanocne symbole - święconka
Nadchodzą najważniejsze dla chrześcijan święta. Jak każde, mają swoją symbolikę, zwyczaje, tradycje. Jednym z symboli jest błogosławienie pokarmów zwane powszechnie święconką. Początki tego obrzędu sięgają VIII wieku, w Polsce zaś wieku XIV. Najpierw święcono chlebową figurkę o postaci baranka, potem dodawano kolejno ser, masło, ryby, olej, pokarmy mięsne, ciasto i wino. Na końcu kosz uzupełniono jajkiem. Dobór potraw w koszyku nigdy nie był przypadkowy. Od wieków każdy Boży dar symbolizował co innego, uznawanego zarówno przez chrześcijańską, jak i ludową tradycję. Od czasów romantyzmu (XIX) wieku w koszyku musi być siedem darów, może być ich też więcej. Symbolizują one sedno chrześcijaństwa.
Chleb - w każdej ludzkiej kulturze był i jest podstawowym pokarmem. Symbolizował dobrobyt. Dla chrześcijan dodatkowo uosabia Ciało Chrystusa. Poświęcony chlebek był wielkanocną paschą.
Sól - życiodajny minerał, bez którego nie ma życia. Dawniej posiadał moc przepędzania zła. Sól to także oczyszczenie, samo sedno istnienia i prawdy.
Wędlina - symbolizuje zdrowie i płodność, świadczy o dostatku, bo nie każdego było na nią stać.
Ser - odzwierciedla przyjaźń człowieka z przyrodą. Stanowi gwarancję rozwoju stada zwierząt domowych.
Chrzan - w wierzeniach ludowych symbolizuje wszelką siłę i krzepę fizyczną. Dodawany do innych potraw wzmacnia ich skuteczność.
Jajko - oznacza odradzające się życie, pokazuje zwycięstwo nad śmiercią. Tradycję tę w Polsce rozpowszechnili zakonnicy niemieccy. Dawniej nie wolno było spożywać jaj w okresie Wielkiego Postu. Powracały one na stół dopiero w Wielkanoc.
Ciasto - do koszyka weszło ostatnie. Jest symbolem umiejętności i doskonałości. Na pewno odzwierciedla indywidualne możliwości gospodyń dom
owych. Najczęściej są to wielkanocne baby. Nieudany wypiek (np. zakalec) był kompromitacją gospodyni. W koszyku musi się znaleźć wypiek własny.
Poza tymi obowiązkowymi pokarmami do koszyka ze święconką można włożyć pisanki oznaczające życie, siłę, miłość i płodność oraz zająca. Zając pojawia się dopiero w wieku XVII Wyjaśnień niezwykłego związku jajka z zającem jest wiele. W wielu kulturach zając jest symbolem odradzającej się przyrody, wiosny i płodności. Dzieci, które otrzymywały prezenty, biegającym wczesną wiosną zającom przypisały rolę roznosicieli tych prezentów.
W związku ze zbliżającymi się Świętami Wielkanocnymi w imieniu całej redakcji naszej gazetki życzę Państwu zdrowia, radości oraz tego, by nigdy w naszych domach nie zabrakło potraw ze świątecznego koszyka. (fot. - www.poland.gov.pl)
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 3 (51) / Marzec 2010 INDEX

Historia szkoły c.d.
Drugą po PCK prężnie działającą w szkole organizacją było harcerstwo. Początki działalności wiążą się z panią Elżbietą Gajewską (obecnie Kozakiewicz). Niestety w dokumentacji szkolnej nie zachowały się stosowne materiały z tego okresu. Zachowana kronika harcerska zaczyna się w roku 1976. Wówczas to radę drużyny harcerskiej stanowili: phm Anna Sulima, Agnieszka Lamparska, Marek Zieliński, Danuta Ryczkowska, Maria Krupińska, Elżbieta Ostrowska, Barbara Ostrowska, Franciszek Dzik.


Drużyna dzieliła się na pięć zastępów:
Zastęp "Sanitariuszki" - Barbara Ostrowska, Ewa Sas, Bogusława Ostrowska, Henryka Trochimczuk, Aleksandra Rosa, Marian Wołoszko, Marek Łukaszewski.
Zastęp "Łączniczki" - Agnieszka Lamparska, Danuta Ryczkowska, Elżbieta Struś, Teresa Trochimczuk, Bożena Matuszewicz, Bożena Łukaszewska, Bożena Kuba.
Zastęp "Szare Szeregi" - Maria Krupińska, Ewa Gronczewska, Mariola Łukaszewska, Marek Kamionka, Zenobia Rosa, Jerzy Chmal.
Zastęp "Zośka" - Elżbieta Ostrowska, Anna Wołoszko, Anna Jasińska, Grażyna Zielińska, Zenobia Sobiech, Roman Kuba, Sylwester Więckowski, Henryk Ostrowski, Ludwik Filipski, Marzena Kosin.
Zastęp "Parasol" - Marek Zieliński, Franciszek Dzik, Waldemar Bachor, Lech Bachor, Zbigniew Blinkiewicz, Krzysztof Matuszewicz, Marian Wołoszko, Piotr Wołoszko, Wiesław Michalski.
Zastępy 36 Drużyny Harcerskiej im. Hanki Sawickiej przybrały imiona związane pięknymi kartami działalności harcerskiej w czasie II wojny światowej. Przez wiele lat harcerze naszej szkoły podejmowali wiele cennych zadań dla swojego środowiska, o czym w następnych numerach .
Na stronie elektronicznej gazetki zdjęcia szkoły i drużyny harcerskiej z lat 1976-77.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 2 (50) / Luty 2010 INDEX

Historia szkoły c.d.
Szkolne Koło PCK w okresie swojej działalności zorganizowało wiele kwest pieniężnych, które przekazywano na:

Należy podkreślić, że niektóre akcje były powtarzane wielokrotnie.
Koło PCK organizowało systematycznie spotkania z kombatantami. Warto tu przypomnieć, iż w społeczności łęgowskiej żyli uczestnicy II wojny światowej, odznaczeni wysokimi orderami, np. Henryk Antoniak posiadał Krzyż Walecznych i Order Virtuti Militari. Kombatantami byli też panowie: Władysław Malicki, Jan Konefał. Sądzę, że należałoby szerzej opisać dokonania wojenne naszych kombatantów i tu istotne jest zaangażowanie ich potomków.
Członkowie Koła przez szereg lat opiekowali się seniorami Łęgowa. Kronika wymienia tu takie nazwiska: (niestety nie podaje imion) Sumeracka, Ciesińska, Dębicka, Staniak, Pruchniewska, Janiak, Majek, Wiśnioch, Karakuca, Szczepaniak, Sikorska, Cackowska, Kosińska, Jastrzębska, Szafrańska, Sadura, Marciniak.
Wśród najbardziej aktywnych członków Koła znajdowali się: Jerzy Chmal, Janusz Lambarski, Leokadia Trzeciak, Henryk Wiącek, Anna Jurkiewicz, Agnieszka i Katarzyna Melerskie, Joanna i Danuta Bachor, Barbara Sas, Alina Murawska, Marek i Jolanta Brzezińscy, Sławomir Kuba, Anna Wawiórko, Lidia Gabryszewska, Marzena Konopko, Mariola Sobiech, Agnieszka Krupińska, Beata Bartkowska, Marzena Jankiewicz, Mariusz Przeworski, Małgorzata Barańska, Dagmara Omieczyńska, Krzysztof Sas, Nina Kęska, Ewa Śmigielska, Katarzyna Żaczek, Robert Budka, Aneta Prażniewska, Edyta Krupińska, Joanna Jabłońska.
Anna Sych 13.06.1986 roku otrzymała nagrodę pieniężną za udział w wojewódzkim konkursie literackim "Pomocna dłoń". Zdjęcia, dyplomy i podziękowania od różnych obdarowanych przez Szkolne Koło PCK instytucji na elektronicznej stronie gazetki (kliknij)
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 1 (49) / Styczeń 2010 INDEX

Historia szkoły c.d.
W najbliższych numerach gazetki przedstawię krótką historię szkolnych organizacji, które odgrywały ważną rolę w łęgowskim życiu. Jedną z nich było Szkolne Koło Polskiego Czerwonego Krzyża. Zawiązało się ono w 1960 roku. Od początku do końca opiekę z ramienia Rady Pedagogicznej sprawowała Pani Stanisława Przywitowska.
Warto tu wspomnieć, że organizacja Czerwonego Krzyża ma bogate tradycje. Powstała w połowie XIX wieku z humanitarnej idei niesienia pomocy rannym żołnierzom, wytrwale propagowanej przez Henryka Dunanta, Szwajcara, który będąc świadkiem bitwy pod Solferino w 1859 roku został wstrząśnięty tragiczną dolą rannych i chorych żołnierzy porzuconych bez pomocy na polu bitwy. Dunant przy pomocy miejscowej ludności zorganizował doraźną pomoc sanitarną i postanowił opowiedzieć o tym światu. Znakiem symbolicznym stało się godło czerwonego krzyża na białym polu, będące odwróconym godłem państwowym Szwajcarii dla uczczenia Henryka Dunanta.
Obecnie organizacja liczy 70 milionów członków zrzeszonych w narodowych sekcjach młodzieżowych w większości krajów świata. Szkolne Koło PCK pracowało według rocznych planów, w których znajdowały miejsce wszystkie najważniejsze idee tej organizacji.
Z zachowanej kroniki i dokumentacji wynika, że łęgowskie koło stworzyło trzy sekcje:
a) gospodarczo - porządkową,
b) kulturalno - oświatową,
c) redakcyjną.
Młodzież skupiona w kole uczyła się jak pielęgnować zdrowie, pomagać innym w czasie choroby, opiekować się samotnymi i słabszymi. Swoją wiedzę pogłębiała poprzez prenumeratę czerwonokrzyskich czasopism: "Czyn PCK", "Żyjmy dłużej", "Zdrowie" i "Jestem". Na przestrzeni wielu lat swojej działalności członkowie koła opiekowali się najstarszymi mieszkańcami Łęgowa, pomagali im w codziennych czynnościach, odwiedzali podczas choroby. Zorganizowali liczne zbiórki pieniędzy, odzieży dla biednych i potrzebujących w Łęgowie, w Polsce i na świecie. Świadczą o tym liczne przekazy pieniężne, które wskazują wielką aktywność członków koła.
O najciekawszych inicjatywach szkolnego PCK w następnych numerach gazetki.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ARCHIWUM 2009

 

Nr 12 (48) / Grudzień 2009 INDEX

Na zakończenie roku 2009 refleksji o dzieciach słów kilka . . .
Mija czwarty rok wydawania naszej gazetki. Mam nadzieję, że jest już ona stałym elementem naszego łęgowskiego życia. W numerze grudniowym z zeszłego roku życzyłem Państwu, byście z nadzieją patrzyli na rok obecny. Wierzę, że wiele Waszych marzeń się spełniło. W szkole również sporo udało się zrobić dzięki wysiłkowi wielu ludzi. Prace remontowe potrwają jeszcze do końca ferii zimowych.

Pragnę jednak poświęcić dzisiaj nieco uwagi dzieciom i ich dzieciństwu. Mówi się, że dzieciństwo nie jest tylko przygotowaniem do życia, lecz jest już prawdziwym życiem. Dzieci bowiem przykładają więcej wagi do tego, co rodzice i dorośli czynią, niż do tego, co mówią. Potrzebują one bardziej wzorów niż uwag krytycznych. Przychodzi bowiem taki moment w życiu rodzinnym, gdy dzieci, siłą rzeczy, stają się sędziami rodziców. Pięknie jest wtedy, gdy dzieci dojdą do wniosku takiego, jak w słowach piosenki Urszuli Sipińskiej "Cudownych rodziców mam..."! Jest to chwila ogromnej satysfakcji dla tych rodziców, którzy wychowywali dziecko we wzajemnej miłości, poczuciu bezpieczeństwa, a przede wszystkim odpowiedzialności. Właśnie miłość, bezpieczeństwo i odpowiedzialność to są filary, na których opiera się funkcjonowanie rodziny. Nie może być tak, że dziecko we własnym domu nie ma bezpiecznego azylu, jest narażone na upokorzenie, nie ma zapewnionej podstawowej opieki, jaką gwarantuje dziecku Deklaracja Praw Człowieka i Karta Praw Dziecka. Wielu jeszcze rodziców nie uświadamia sobie odpowiedzialności za wychowanie dziecka.
O dzieciach piękne słowa pisali wielcy tego świata. Pragnę na koniec przytoczyć parę ich myśli, aby w okresie zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia służyły one Waszej refleksji i skłoniły do szczerej rozmowy z własnymi dziećmi przy wigilijnym stole. Rozmowa rodziców z dziećmi to najistotniejsza lekcja w ich wychowaniu.
Święty Augustyn pisał: "Życie rodziców jest księgą, którą czytają dzieci". Filozof niemiecki Herder dodawał: "Dusza dziecka jest święta, dlatego wszystko, co pojawia się przed jego oczami, winno być czyste i niewinne". O roli miłości w życiu rodziny wyraził się A. de Musset: "Dzieci chowane bez pieszczoty są jak kwiaty hodowane bez słońca". Przysłowie irlandzkie mówi, że: "Cegły i zaprawa tworzą dom, ale śmiech dzieci tworzy atmosferę domu". I tego właśnie serdecznego, szczęśliwego śmiechu Waszych dzieci w Waszych domach życzę wraz z kończącym się (dobrym dla szkoły) rokiem 2009.

Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 11 (47) / Listopad 2009 INDEX

HISTORIA SZKOŁY cd.
W lipcu 1988 r. odbył się czwarty z kolei obóz, tym razem w Bieszczady. Wyprawa ta była dla mnie osobiście szczególna. Karkonosze, Beskidy, Pieniny, wreszcie Bieszczady - cykl czterech wypraw, które pozwoliły naszej młodzieży na przejście szczytami gór niemal całej południowej Polski. Nasi uczniowie zobaczyli też najpiękniejsze miejsca, miasta i zabytki, których nie brakuje na południu. W tej czwartej wyprawie w roli drugiego opiekuna wystąpił mój profesor z czasów liceum, obecnie jego dyrektor - Andrzej Lewandowski. Uczestniczył w tym obozie z tej racji, że prawie połowa naszych uczniów biorących udział w wyprawie była już uczniami liceum. Profesor Lewandowski, gdy byłem uczniem liceum, organizował obozy wędrowne, których ja byłem uczestnikiem. Przy nim uczyłem się zasad poruszania po górach, zdobywałem doświadczenie, pozwalające mi po kilkunastu latach stanąć na czele grupy moich uczniów i poprowadzić ich szlakami, które przemierzałem pod okiem mojego ulubionego profesora fizyki.
Miejsce naszego stacjonowania było niezwykle urocze - Wołosate u stóp Tarnicy na styku dawnych granic ZSRR i Czechosłowacji. Wokół prawie dzika przyroda bieszczadzka. Obiady jedliśmy u harcerzy mających niedaleko nas swoją stanicę. Przeszliśmy obowiązkowo Połoninę Caryńską i Wetlińską, zdobyliśmy Halicz, obejrzeliśmy z bliska miejsca zmagań Polaków z ukraińskim oddziałem UPA ze słynną górą Chryszczata na czele. Byliśmy w miejscowościach ważnych dla tych krwawych walk, takich jak: Cisna, Baligród, Ustrzyki Górne i Dolne, Komańcza i Przysłup. Po przejściu najważniejszych szlaków górskich odpoczywaliśmy nad słynną zaporą solińską. Pan Jan Długosz - nasz dzielny kierowca - nie mógł przeboleć, że w zasięgu ręki pływały ogromne ryby, a on nie mógł ich złowić. Zwiedziliśmy skansen ludowy w Sanoku, przepiękny zamek w Łańcucie, urokliwe drewniane cerkiewki, rozrzucone po całych Bieszczadach. Kilkakrotnie przejechaliśmy słynną pętlę bieszczadzką. Wpadliśmy też do Leżajska i Przemyśla. Wieczory upłynęły nam przy ognisku w dźwięku gitar i wędrownych pieśni. Na topie był wtedy Edward Stachura.
Serwis fotograficzny i uczestnicy obozu Bieszczady`88 na elektronicznej stronie gazetki "dawno temu". W roku 1989 i 1990 odbyły się jeszcze dwa obozy ponownie w Karkonoszach i Pieninach, ale o tym w późniejszych numerach gazetki.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 10 (46) / Październik 2009 INDEX

HISTORIA SZKOŁY cd.
Rok szkolny 1987/88 był szczególnie trudny z różnych względów. Mimo zniesionego stanu wojennego, kraj pogrążył się w kryzysie gospodarczym. Brakowało niemal wszystkiego. Już na sierpniowej naradzie Pani dyrektor Krystyna Omieczyńska przekazała najważniejsze wytyczne do pracy. Można je było podzielić na dwie grupy. Pierwsza to nacisk na szczególne uwzględnienie w kalendarzu szkolnym imprez związanych z rocznicą rewolucji, wojska polskiego, oraz 1 i 9 maja. Drugą grupę stanowiły drastyczne wręcz oszczędności gospodarcze. Niewątpliwie decyzje te wynikały z ówczesnej sytuacji polityczno - gospodarczo - społecznej kraju. Czuć było w powietrzu narastające dążenia do zmian, na które trzeba było jeszcze trochę jednak poczekać. Szczególnie trudna była sytuacja energetyczna i opałowa. Nakazano w ramach oszczędności uszczelniać okna, drzwi, oszczędzać prąd, (który był stale wyłączany), a zgromadzenie opału graniczyło z cudem. Z tym wszystkim musiała się uporać Pani dyrektor.
Pamiętam, jak osobiście z chłopakami z klasy VIII rozładowywaliśmy opał, zdobywany różnymi sposobami. Mimo to praca szkoły nie była zakłócona. Jakby na przekór trudnościom, rok ten obfitował w wiele imprez, konkursów, olimpiad i zawodów sportowych. Prężnie działały szkolne organizacje. PCK pod opieką Pani Stanisławy Przywitowskiej zbierało pieniądze na Pomnik Szpital Centrum Zdrowia Matki Polki. Harcerze pod kierunkiem Pani Anny Sulimy przystąpili do konkursu "Harcerze Współgospodarzami Wsi", wzięli udział w V Powszechnym Przeglądzie Drużyn, otrzymali wyróżnienie na festiwalu piosenki harcerskiej w Suszu i Sztumie. Zastęp "Kolibry" z pomocą Jana Wójcika przygotował wieczór poezji Edwarda Stachury zaprezentowany w klubie przy POHZ Łęgowo. Absolwenci klasy ósmej, wśród których najlepsi byli: Małgorzata Banakiewicz, Beata Bartkowska, Tomasz Bielawski, Katarzyna Melerska, Dagmara Omieczyńska, Bogdan Szpakowski, Dorota Stępkowska, Beata Stępkowska, Ewa Śmigielska świetnie zapisali się w szkolnych kronikach pod względem nauki, działalności w samorządzie, organizacjach PCK, ZHP, PTTK, zespole "Raźna Gromadka", sporcie i pracach społecznych. Był to równocześnie ostatni rok, w którym funkcję dyrektora pełniła Pani Krystyna Omieczyńska. Wykonała dla szkoły kawał dobrej roboty. Obecnie przebywa na emeryturze, a w szkole pojawiła się już Jej wnuczka. Zdrowia życzę Pani Dyrektor. W czasie wakacji część młodzieży pojechała na obóz w Bieszczady.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 9 (45) / Wrzesień 2009 INDEX

HISTORIA SZKOŁY cd.
Na początku lipca 1987 roku dwudziestu trzech uczniów naszej szkoły wyjechało na obóz w Beskidy pod opieką Haliny Bielawskiej i Jana Wójcika. Oczywiście nie zabrakło niezawodnego kierowcy autobusu Jana Długosza. Bazą wypadową była Wisła. Obóz ten, podobnie jak poprzednie, miał charakter wędrowno-wycieczkowy. Piesze wędrówki obejmowały najważniejsze szlaki Beskidów z ich najwyższymi szczytami. Kolejno więc nasza młodzież zdobywała w pocie czoła Babią Górę (1725m), Baranią Górę, na której bierze swój początek rzeka Wisła, Wielki Stożek, Wielką Raczę, Wielką Rycerzową. Wiele wysiłku wymagało wejście na Pilsko (1557m).Wielogodzinne marsze sprawiły jednak wiele radości, mimo zmęczenia dzieciaki czuły ogromną satysfakcję z pokonania kolejnych szczytów. Wielkim atutem Beskidów jest przyroda i wspaniałe punkty widokowe.
Wycieczki autokarowe, które przeplatały się z wyprawami w góry, pozwoliły zwiedzić najważniejsze w tych okolicach miejsca. Tak więc młodzież nasza poznała słynne miejscowości beskidzkie, takie jak: Ustroń, Wisła, Istebna, Koniaków, Zwardoń, Ujsoły, Korbielów, Milówka, Węgierska Górka czy Szczyrk. Zwiedziliśmy Cieszyn, Żywiec i Bielsko-Białą. Ogromne wrażenie zrobiła wyprawa do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.
Na naszej trasie wycieczkowej nie mogło zabraknąć Krakowa. Wawel, Stare Miasto z Sukiennicami i Kościołem Mariackim przestały być dla naszej młodzieży tajemnicą. Niezwykła była też wyprawa do Wieliczki. Pradawna podziemna kopalnia soli jest obecnie niezwykłą atrakcją turystyczną. Czas między wyprawami w góry i wycieczkami autokarowymi wypełnialiśmy śpiewami przy ognisku, spacerami po Wiśle, meczami piłkarskimi oraz wyprawami do kina.
Serwis fotograficzny na stronie elektronicznej gazetki. Mam w tym miejscu prośbę. W moim prywatnym archiwum nie zachowało się wiele zdjęć z tego obozu. Może uczestnicy mają ich więcej. Proszę więc o nadesłanie ich do szkoły. Gwarantuję zwrot. Prośba dotyczy również następnych obozów w Bieszczadach (1988), Karkonoszach (1989), Pieninach (1990).
W ubiegłym roku odwiedziłem ponownie Wisłę. Niestety, nie ma już tego pola namiotowego, gdzie przeżyliśmy tyle radosnych chwil i restauracji "Malinka", której niezwykle sympatyczna obsługa czekała na nas nieraz do późnych godzin wieczornych z obiadem.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 8 (44) / Sierpień 2009 INDEX

HISTORIA SZKOŁY cd.
We wrześniu 1986 roku kadra pedagogiczna szkoły przedstawiała się następująco: Krystyna Omieczyńska - dyrektor szkoły, Barbara Banakiewicz, Anna Sulima, Halina Bielawska, Adamina Matuszewicz, Jan Wójcik, Józef Blinkiewicz, Stanisława Przywitowska, Krystyna Chmielewska, Zofia Koprowska, Teresa Słota, Alojzy Słota. Na uroczystość rozpoczęcia przybyli Stefan Omieczyński i Ryszard Woźniak. Już 8 września odbył się w szkole koncert muzyki poważnej, który mimo obaw został entuzjastycznie przyjęty przez uczniów. Październik to akcja wykopkowa. Klasy zarobiły łącznie 70127 zł, które przydały się później na wycieczki. Niezwykłe były w tym roku andrzejki połączone z tańcami. Serwis fotograficzny na stronie.
31 grudnia odbyła się uroczystość przekazania sanitariatów i jednej sali dydaktycznej. Przybyli na nią: Stanisław Młotkowski, Gabriel Starbała, Lech Chełmiński, Tomasz Koprowiak i Ryszard Woźniak. Młodzież szkolna mogła wreszcie korzystać z nowych toalet, które zastąpiły stare, znajdujące się poza budynkiem szkolnym. Szczególne uznania dla p. dyrektor Krystyny Omieczyńskiej.
W lutym odbył się bal karnawałowy. O pomysłowości w przebraniach niech świadczą zdjęcia zamieszczone na stronie internetowej gazetki. W marcu po raz drugi odwiedzili naszą szkołę artyści z Warszawy z programem "Na swojską nutę". Święto Pracy uroczyście obchodzono w Kisielicach. Wszyscy szliśmy w pochodzie. Zdjęcia na stronie.Nasz zespół "Raźna gromadka" dał występ artystyczny wraz z innymi szkolnymi zespołami.
W maju i czerwcu młodsze dzieci wyjeżdżały na biwaki w Makowie. Dzień Dziecka obchodzony był na filmowo. Do szkoły przyjechało kino objazdowe, a później była dyskoteka.
12 czerwca pożegnaliśmy absolwentów klasy VIII. Wszyscy wyrazili chęć dalszej nauki. Wśród najlepszych byli: Jarosław Jabłoński, Katarzyna Bielawska, Jacek Sulima.
Zakończenie roku nastąpiło 26 czerwca. Przybyli na nie włodarze gminy oraz hojni sponsorzy szkoły Stefan Omieczyński i Ryszard Woźniak. Pani dyrektor dokonała podsumowania roku i życzyła udanych wakacji. Część uczniów klas starszych pojedzie na dwutygodniowy obóz wędrowny do Wisły pod opieką Jana Wójcika i Haliny Bielawskiej. Ale o tym już w następnym numerze.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 7 (43) / Lipiec 2009 INDEX

HISTORIA SZKOŁY cd.
22 czerwca 1986 roku o godz. 18:50 dwudziestu czterech uczniów naszej szkoły wyjechało na obóz w Pieniny. Bazą obozu było Krościenko nad Dunajcem. Opiekunami byli: Jan Wójcik, Anna Sulima i dzielny kierowca autokaru Jan Długosz. Namioty rozbiliśmy nad brzegiem Dunajca, na którym od razu porobiliśmy mostki z kamieni umożliwiające kąpiel. Już na drugi dzień po przyjeździe braliśmy udział w spływie Dunajcem. Wieczorem była kąpiel i walka z zażartym prądem rzeki, ognisko, na którym smażyliśmy ryby złowione przez Jana Długosza i Piotra Dzika. Kolejny dzień to piesza wędrówka przez Trzy Korony, Zamkową Górę i Sokolicę. Po powrocie z gór odbyły się mecze piłki nożnej z miejscowymi góralami. Pierwszy wygraliśmy 8:3, w rewanżu był remis 4:4. Na dwa następne dni wyjechaliśmy do Zakopanego. Odbyliśmy wędrówkę nad Morskie Oko i Czarny Staw. Zwiedziliśmy najpiękniejsze miejsca Zakopanego: Harendę, Atmę, Pęksowe Brzysko, Krupówki. Wjechaliśmy na Kasprowy Wierch. Po zakupach na Krupówkach wróciliśmy do Krościenka.
Kolejna wycieczka po dniu opalania i boskiej kąpieli w Dunajcu odbyła się na trasie Krościenko - Czorsztyn - Niedzica - Dębno. W Dębnie znajduje się przepiękny drewniany kościółek, w którym według legendy brał ślub Janosik. Znajduje się tam też instrument muzyczny (jeden z pięciu na świecie), który gra wbrew prawom fizyki. Następnego dnia odbyła się piesza wyprawa do wąwozu Homole. Największym wyzwaniem było jednak zdobycie uciążliwego szczytu Lubań. Ostatnią zdobytą na tym obozie górą była Przechyba.
Na obozie oglądaliśmy też wiele filmów, zbieraliśmy poziomki, jagody, leniwie smażyliśmy się w słońcu nad przepięknym Dunajcem. Chłopcy zachwycali się meczami trwających akurat mistrzostw świata, robili zakłady, które najczęściej przegrywał Jan Wójcik. Obiady jedliśmy we wspaniałej restauracji "Przełom". Śniadania i kolacje robiliśmy sami.
Czwartego lipca zwinęliśmy obóz i szczęśliwi powróciliśmy do Łęgowa. Po drodze odwiedziliśmy Jasną Górę w Częstochowie.
Tekst oparty na pamiętniku obozowym Dagmary Omieczyńskiej (na zdj.), która skrupulatnie zapisywała wydarzenia każdego dnia. Pominięto zapisy, które nie przeszły "cenzury". Na stronie internetowej serwis fotograficzny z obozu.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 6(42) / Czerwiec 2009 INDEX

HISTORIA SZKOŁY cd.
Warto przypomnieć, że Kisielice były miastem już w czasach średniowiecza, konkretnie w 1331 roku. Prawa miejskie utraciły na skutek zniszczeń II wojny światowej. Powojenne pokolenia ciężko pracowały, by przywrócić Kisielicom te prawa. Udało się to i na mocy dekretu Rady Państwa z 12 grudnia 1985 roku Kisielice stały się siedemnastym miastem ówczesnego województwa elbląskiego.fotogaleria Były to dni chwały ówczesnych władz gminy z naczelnikiem Tadeuszem Polaczukiem i przewodniczącym Rady Narodowej Miasta i Gminy Stanisławem Młotkowskim na czele. Wielu mieszkańców otrzymało ordery i wyróżnienia. Bogatą galerię artykułów prasowych ze zdjęciami mogą Państwo zobaczyć na stronie internetowej gazetki. Równocześnie w Kisielicach rozpoczęły się obchody 37 lat istnienia Zespołu Szkół Rolniczych. To były lata świetności tej szkoły pod dyrekcją Artura Kopańskiego.
W kwietniu 1986 roku młodzież szkolna czynem społecznym uczciła Święto Pracy i X Zjazd PZPR. Wartość tego czynu to 27300 zł. Był to początek zbiórki funduszy na budowę sanitariatów szkolnych. Taką decyzję podjęła 29 kwietnia pani dyrektor Krystyna Omieczyńska.
Tego samego dnia wieczorem Polskę i Łęgowo obiegła straszna wiadomość o awarii elektrowni atomowej w Czarnobylu. W godzinach 22.00 - 2.30 w budynku szkolnym zebrali się rodzice z dziećmi w celu otrzymania szczepionki zabezpieczającej organizm dzieci i kobiet ciężarnych przed promieniowaniem radioaktywnym. Do dzisiaj nikt nie wie, na ile była ona skuteczna. Wycinek prasowy.
W maju odbyły się mistrzostwa szkół wiejskich w piłce ręcznej województwa elbląskiego. Nasze dziewczęta doszły do rozgrywek półfinałowych. Kolejny sukces odniósł nasz zespół dziecięcy na przeglądzie w Ryjewie. Opiekunami były Halina Bielawska i Bożena Prażniewska. (Zob. artykuł). Koniec maja i czerwiec to tradycyjne wyjazdy na wycieczki i biwaki. Klasy starsze wyruszyły do Olsztyna i Gdańska, młodsze na trzydniowy biwak do Makowa. 13 czerwca odbyło się pożegnanie klasy VIII. Była to bardzo dobra klasa. .Sprawiła piękny prezent szkole w postaci nowego stołu do tenisa, który zakupiła za pieniądze zarobione na wykopkach. Zdjęcia z pożegnania na stronie Rok szkolny zakończył się 28 czerwca, a wśród zaproszonych gości byli: Stefan Omieczyński, Leszek Chemiński i Ryszard Woźniak. Część młodzieży wyruszyła na obóz w Pieniny, o którym w następnym numerze.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 5(41) / Maj 2009 INDEX

HISTORIA SZKOŁY cd.
W czasie wakacji 1985 roku z inicjatywy Jana Wójcika zorganizowano dwutygodniowy obóz wędrowny w górach. Dzięki niezwykłej uprzejmości dyr. Stefana Omieczyńskiego, który wspaniałomyślnie zgodził się na sfinansowanie wyprawy, dzieci wyjechały na obóz w Karkonoszach. Bazą wypadową stał się Karpacz. Uczestniczyło 21 uczniów naszej szkoły z klas IV-VIII. Opiekunami byli Teresa i Jan Wójcikowie. Dodatkowo do dyspozycji mieliśmy autokar ze wspaniałym kierowcą Janem Długoszem. Mieszkaliśmy w namiotach koło basenu. Obóz trwał od 7 do 21 lipca. Ponieważ były to trudne czasy pod względem zaopatrzenia, wieźliśmy ze sobą zapasy w postaci różnych konserw. A to wszystko dzięki uprzejmości Pani Alfredy Budki, która niemal spod ziemi zorganizowała nam ten prowiant (a wszystko przecież było na kartki). Przez dwa tygodnie przeszliśmy pieszo niemal wszystkie karkonoskie szlaki na wspaniałej Śnieżce kończąc. Autokarem odwiedziliśmy najpiękniejsze miejsca i zabytki Kotliny Jeleniogórskiej, a więc Świątynię Wang, Cieplice Zdrój, Chojnik, Szklarską Porębę, Krzeszów, Kamienną Górę, Książ, Bolków, Wałbrzych. Wjeżdżaliśmy wyciągami na Szrenicę, z której podziwialiśmy Karkonosze. Zwiedziliśmy okoliczne muzea, korzystaliśmy do woli z basenu. Warto tu powiedzieć, że śniadania i kolacje przygotowywaliśmy sami, a obiady spożywaliśmy w restauracjach. Młodzież nauczyła się rozbijać i zwijać obóz, wieczorami odbywały się ogniska z kiełbaskami i śpiewem.
Wszyscy szczęśliwi wróciliśmy 21 lipca do Łęgowa. W następne wakacje zaplanowaliśmy wyjazd w Pieniny. ( Zdjęcia z obozu )
Rok szkolny 1985/86 tradycyjnie rozpoczął się 1 września. Na uroczystość otwarcia przybył Inspektor Oświaty i Wychowania w Kisielicach Tomasz Koprowiak, który przedstawił nowego dyrektora szkoły. Została nim Pani mgr Krystyna Omieczyńska. Już we wrześniu klasa VI pod opieką Haliny Bielawskiej wyjechała do Malborka (zdjęcia). W październiku klasy IV-VIII wzięły udział w akcji wykopkowej, a zarobione pieniądze przeznaczyły na wyjazdy turystyczne. Bardzo udana była impreza pt. "Wieczór wróżb i czarnej magii", gdzie część uczennic przebranych za wróżki przepowiadała przyszłość (zdjęcia na stronie). Po choince noworocznej, w której nie zabrakło śpiewów, tańców i bogatego Mikołaja (patrz zdjęcia), szkoła, jak i cała gmina cieszyła się z faktu, iż 22 lutego 1986 roku Kisielice ponownie zostały miastem.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 4 (40)/Kwiecień 2009 INDEX

HISTORIA SZKOŁY cd.
Rok szkolny 1984/85 rozpoczął się tradycyjnie 1 września. Na otwarcie przybył jako przedstawiciel władz gminnych niezwykle zasłużony dla szkoły Stefan Omieczyński. Do Grona Pedagogicznego dołączyła Zofia Koprowska (Chmal), która przejęła oddział przedszkolny.
Ten rok upłynął przede wszystkim pod znakiem turystyki i udziału szkoły w imprezach kulturalnych i sportowych. W corocznej akcji wykopkowej dzieci zarobiły 147.000 złotych, co pozwoliło im na liczne wycieczki i rajdy. Zespół artystyczny szkoły pod przewodnictwem Haliny Bielawskiej uświetnił program dożynkowy w Bałoszycach (zdj.).
W szkole młody wówczas nauczyciel - Jan Wójcik zorganizował "Tydzień turystyki szkolnej", który rozciągnął się na cały rok. W jego ramach zorganizowano rajdy turystyczne po najbliższej okolicy, wycieczkę do Malborka i kilkudniowy wyjazd do Warszawy. Uczestnicy poznali najważniejsze zabytki i miejsca stolicy. Opiekunami byli: Halina Bielawska i Jan Wójcik (zdj.).
W szkole stworzono Koło Turystyczne PTTK z inicjatywy Jana Wójcika; Przewodniczącym Zarządu został Jan Jabłoński. Pierwszą inicjatywą Koła było zorganizowanie rajdu turystycznego po Ziemi Iławskiej. Szkoła intensywnie też włączyła się w rozgrywki sportowe. W rejonowych biegach przełajowych I miejsce wśród dziewcząt zajęła Jolanta Brzezińska, a wśród chłopców na III stopniu podium znalazł się Michał Stachurski. Drużyna piłki ręcznej dziewcząt przeszła eliminacje rejonowe w Kisielicach i awansowała do półfinału, który odbył się w Łęgowie. Stąd nasze dziewczęta zakwalifikowały się do finału, który odbył się w Elblągu 1 czerwca, a nasza drużyna zajęła VI miejsce. Była jedyną, która awansowała tak wysoko, nie dysponując salą gimnastyczną. Drużynę prowadził Jan Wójcik.
11 i 12 maja SKKT zorganizowało wycieczkę - rajd na Pola Grunwaldu, natomiast w dniach 7-8 czerwca wycieczkę autokarowo-pieszą do Gierłoży, głównej kwatery Hitlera pod Kętrzynem (zdj.na stronie).
Ten obfity w imprezy turystyczno-sportowe rok zakończył się też pożegnaniami. Na zasłużoną emeryturę odszedł wieloletni woźny szkoły Bronisław Staniak oraz długoletni dyrektor szkoły Józef Blinkiewicz. W tym miejscu pozwolę sobie na osobistą refleksję. Obaj Ci Panowie bardzo dobrze zapisali się w mojej pamięci. Pan Śp. Staniak codziennie witał mnie w drzwiach szkoły, bowiem już o 7.00 przyjeżdżałem autobusem do pracy. Do dzisiaj pamiętam Jego uśmiech, pytania o zdrowie i serdeczność, jakiej mi zawsze użyczał. Pan Józef Blinkiewicz to kawał historii naszej szkoły. Przyjmował mnie do pracy, zaufał moim pomysłom, pozwolił działać. Za swoją długoletnią pracę otrzymał nagrodę specjalną Ministra Oświaty i Wychowania. W Jego pożegnaniu wzięli udział najważniejsi wówczas włodarze gminy. Obecnie przebywa na emeryturze. Zdrowia życzę, Panie Dyrektorze.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 3 (39)/Marzec 2009 INDEX

HISTORIA SZKOŁY cd.
Rok szkolny 1983/84
tradycyjnie rozpoczął 1 września o godz. 9.00. Jednym z głównych punktów otwarcia roku było obowiązkowe wysłuchanie przemówienia Ministra Oświaty i Wychowania. Trwało to około 15-20 minut i z moich obserwacji wynikało, że nikt tego nie słuchał. Ówczesnym ministrem był Bolesław Faron.
Rada Pedagogiczna rozpoczęła rok w składzie: Józef Blinkiewicz - dyrektor, Barbara Banakiewicz, Halina Bielawska, Danuta Maciejewska, Adamina Matuszewicz, Stanisława Przywitowska, Anna Sulima, Wanda Zapadka i piszący te słowa, Jan Wójcik. O tym, jak szybko płynie czas, świadczy fakt, iż tylko ja pozostałem jako czynny pracownik, pozostali odpoczywają na zasłużonej emeryturze. Wszystkich serdecznie pozdrawiam i zdrowia życzę.
Rok szkolny rozpoczęło 148 uczniów. W I semestrze odbyły się wszystkie, zgodne z corocznym harmonogramem pracy szkoły uroczystości, wynikające ze świąt narodowych, obrzędów i tradycji szkolnych. Nie będę więc ich wymieniał. W grudniu i styczniu szkoła wzięła udział w konkursie plastycznym, zorganizowanym przez Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, za co dostała specjalne podziękowania z Zarządu Województwa w Elblągu. Kto dziś pamięta o takiej organizacji, wówczas sztandarowej, wynikającej z innego układu politycznego.
Drugim interesującym wydarzeniem było zorganizowanie w szkole przez Koło Gospodyń Wiejskich pokazu robót ręcznych. Odbył się konkurs na najlepsze prace, za które laureaci odebrali nagrody. Wieczór uświetnił występ zespołu pieśni Pomerania z Kisielic. W imprezie uczestniczyły władze partyjne i administracyjne z I Sekretarzem KG PZPR, Naczelnikiem Gminy, Prezesem Gminnej Spółdzielni i Dyrektorem Spółdzielni Kółek Rolniczych. Na stronie internetowej szkoły podziękowanie i artykuł prasowy dotyczący wyżej wymienionych imprez.
Na początku maja dziecięcy zespół artystyczny szkoły wystąpił na przeglądzie w Bruku, gdzie otrzymał kolejne wysokie wyróżnienie (artykuł prasowy) . W czerwcu Jan Wójcik, Stanisława Przywitowska i Danuta Maciejewska zorganizowali wycieczkę na trasie Golub-Dobrzyń - Toruń, w której uczestniczyli uczniowie najstarszych klas (zdj.). W ramach tygodnia sportu szkolnego odbył się szereg imprez sportowych oraz rajd rowerowy do Szymbarka zorganizowany przez Jana Wójcika (wówczas nauczyciela m.in. wych. fizycznego).
W roku szkolnym młodzież wyjeżdżała kilkakrotnie do kina do Kisielic i Susza.

Zakończenie roku, na które przybył Naczelnik Gminy tow. Tadeusz Polaczuk, odbyło się 29 czerwca. Wcześniej, 15 czerwca, nastąpiło pożegnanie absolwentów, czyli kl. VIII. Trzynastu spośród 14 podjęło dalszą naukę w szkołach średnich i zawodowych.
W czasie wakacji dokonano remontu dachu szkoły, przełożono dachówkę, wykonano nową blacharkę i rynny ściekowe.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 2 (38)/Luty 2009 INDEX

HISTORIA SZKOŁY cd.
Rok szkolny 1982/83 rozpoczęło 124 uczniów w klasach I - VIII i 19 w oddziale przedszkolnym. W składzie grona nauczycielskiego nastąpiła jedna zmiana. W miejsce służbowo przeniesionej do Szkoły Podstawowej w Jędrychowie Teresy Weiner przybyła Danuta Maciejewska. Rok ten, mimo trwającego stanu wojennego, był dość bogaty w różne imprezy i wycieczki szkolne. W dniu 18 września zorganizowano wycieczkę do Malborka, Sztutowa i Fromborka. Trzydzieścioro dwoje dzieci pod opieką Barbary Banakiewicz, Adaminy Matuszewicz i Jana Wójcika zwiedziło zamek w Malborku wzgórze katedralne we Fromborku i były hitlerowski obóz zagłady w Sztutowie. (Zob. ZDJĘCIA z wycieczek). Bardzo uroczyście obchodzono święto Ludowego Wojska Polskiego, gdzie oprócz części artystycznej, uczniowie obejrzeli dzięki kinu objazdowemu film historyczny. A swoją drogą, kto jeszcze pamięta ten fenomen polskiej i nie tylko polskiej kultury - kino objazdowe. Gromadziło ono w szkołach i świetlicach wiejskich mnóstwo ludzi. Osobiście byłem wielkim zwolennikiem takiego sposobu docierania kultury do ludzi. Dzisiaj pozostały już tylko rzewne wspomnienia.
Halina Bielawska i Anna Sulima wraz z harcerzami przygotowały piękne zabawy andrzejkowe.
W styczniu i lutym odbyły się kolejne imprezy, jak choinka noworoczna, kulig zakończony tradycyjnym bigosem oraz zabawa karnawałowa. Wszystkie te uroczystości przygotował Samorząd Szkolny oraz drużyna harcerska pod kierunkiem duetu: Halina Bielawska, Anna Sulima.
W maju nasi uczniowie w ramach współpracy z miejscowym Klubem "Ruch", mieszczącym się w budynku przy gospodarstwie POHZ-tu, wzięli udział w Rejonowym Przeglądzie Artystycznym Zespołów Dziecięcych w Bruku. Nasz zespół pod opieką Haliny Bielawskiej i pani Bożeny Prażniewskiej otrzymał wyróżnienie. (Zob.Artykuł z gazety).
W dniach 15-18 maja pod kierunkiem Jana Wójcika odbyły się Dni Sportu Szkolnego. Składały się z pięciu elementów: biegu patrolowego z odwiedzeniem grobów żołnierzy, turnieju tenisa stołowego, piłki ręcznej, biegu przełajowego oraz wieloboju lekkoatletycznego.
W czerwcu pod kierunkiem Stanisławy Przywitowskiej kl. VII i VIII wyjechały na wycieczkę do Gdańska (zdjęcie na stronie internetowej). Klasy najmłodsze zaś wyjechały na biwak nad jezioro w Truplu. Opiekunkami były Halina Bielawska i Anna Sulima.
W międzyczasie 10 czerwca odbyło się pożegnanie absolwentów klasy VIII. Szkołę ukończyło 9 uczniów, z których 4 zostało nagrodzonych. Wszyscy podjęli dalszą naukę. Pięcioro - w szkołach średnich, pozostali w szkołach zawodowych. Zdjęcie tej klasy wraz z gronem pedagogicznym na stronie szkolnej (zobacz).
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

Nr 1 (37)/Styczeń 2009 INDEX

HISTORIA SZKOŁY cd.
Witam Państwa w nowym 2009 roku. Rozpoczynamy czwarty rok wydawania gazetki. Sądzę, że inicjatywa ta okazała się słuszna. Dziękuję więc wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczyniają się do powstawania kolejnych numerów. Mam nadzieję, że krąg osób pomagających rozszerzy się.
Historię szkoły przerwałem na czerwcu 1981 roku.

Nowy rok szkolny 1981/82 rozpoczął się dwiema zmianami w kadrze. Przybyli do szkoły Teresa Weiner (obecnie Wójcik) i Jan Wójcik. Rok szkolny rozpoczęło 142 uczniów. 17 września tradycyjnie klasa VI pod kierownictwem Haliny Bielawskiej udała się do malborskiego zamku (ZDJĘCIE w dziale Archeologia). Dwudziestego października, wyjątkowo w Kisielicach, odbyło się pasowanie I klasy na ucznia. Pasowania dokonał Dyrektor Gminny Szkół Wacław Prusik ( ZDJĘCIE ). W listopadzie szkoła ponownie otrzymała nagrodę za zajęcie pierwszego miejsca w województwie za akcję "Każdy uczeń spożywa w szkole 0,25 l mleka".
14 grudnia rozpoczęły się już przyśpieszone ferie, związane z ogłoszeniem stanu wojennego w Polsce. Przerwa w nauczaniu trwała do 3 stycznia 1982 roku. W tym czasie wszyscy nauczyciele zobowiązani zostali do pełnienia dyżurów w szkole, a od 16.01.1982 r. we wszystkie soboty odbywały się zajęcia rekreacyjno-sportowe. Stan wojenny dla mnie, młodego wówczas nauczyciela, był ważnym doświadczeniem. Wiązało się to przede wszystkim ze wzmożoną kontrolą wszelkich naszych poczynań - zwłaszcza tego, co mówimy naszym uczniom. Do szkoły zaczęły przyjeżdżać specjalne kontrole cywilno - wojskowe, które spotykały się na rozmowach z nauczycielami i osobno z klasami. Wprowadzono godzinę policyjną i specjalne przepustki na przekraczanie granic województwa.
W styczniu 1982 roku rozpoczął działalność sklepik szkolny z inicjatywy Samorządu Szkolnego. W tym też miesiącu zorganizowano akcję humanitarną "Pomagamy powodzianom", którą zorganizowało szkolne koło PCK, drużyna ZHP oraz Rada Pedagogiczna. Zebrano 7000 zł, które przekazano na konto powodzian. W lutym odbył się kulig do Klim i z powrotem. To były wtedy prawdziwe zimy!
Stan wojenny nie spowodował zakłóceń w realizacji programu imprez szkolnych. Odbyły się więc tradycyjne uroczystości związane z Dniem Kobiet. W dniach 20-30 kwietnia przeprowadzono szkolną akcję na rzecz środowiska. W jej ramach posadzono 2000 sztuk krzewów ozdobnych wokół szkoły, 500 sztuk krzewów wokół świetlicy wiejskiej.
Obowiązkowo należało obchodzić święto 1-go Maja, zaś 29 maja odbyły się obchody Dnia Dziecka. Były zawody sportowe, pokaz filmu i przejażdżki na bryczkach. 30 czerwca zakończył się ten wesoło-smutny rok szkolny. Byliśmy mocno ograniczeni specjalnymi ustawami stanu wojennego. Na zakończeniu roku obecny był główny wówczas sponsor szkoły - niezapomniany Stefan Omieczyński.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

ARCHIWUM 2008

 

 

 

Nr 12 (36)/Grudzień 2008 INDEX

O św. Mikołaju, Bożym Narodzeniu słów kilka...

Zbliża się czas radosnych dni. Grudzień to miesiąc wielu oczekiwań. Adwent, Mikołaj, Boże Narodzenie, Sylwester to najważniejsze dni. Adwent to okres przygotowania i wyczekiwania narodzin Jezusa a jednocześnie zapowiedź Jego powrotu. Nazwa pochodzi od łacińskich słów Adventus Domini - przyjście Pana. W okresie adwentu w niektórych krajach robi się wieniec adwentowy. Zwyczaj ten sięga IX w. Wieniec stanowią cztery świece umieszczone w kandelabrze lub lichtarzach. W każdą niedzielę zapala się jedną z nich, odmawiając modlitwę. Pierwsza symbolizuje nadzieję, kolejne pokój, radość i miłość. Wieniec adwentowy bywa zwykle ozdobiony liśćmi z ostrokrzewu, bluszczu, bądź świecidełkami. Barwą liturgiczną okresu Narodzenia Pańskiego jest biel. Jest to barwa czystości i niewinności.Święty Mikołaj
Święty Mikołaj z Miry żył w latach 270 - 345. Historia i legenda splatają się w przypadku tego niezwykle lubianego i czczonego tak mocno świętego, że trudno wyłuskać rzeczywistość. Właśnie z tego powodu stał się patronem m.in. dzieci, dziewic, ministrantów, uczniów i nauczycieli, pielgrzymów i podróżujących, rolników i rybaków. Jest m.in. opiekunem szczęśliwego małżeństwa. Po śmierci został pochowany w Mirze, skąd w 1087 roku, po zniszczeniu miasta przez Turków, jego relikwie zabrali włoscy kupcy z Bari. Zbudowali wspaniały kościół św. Mikołaja, w którym do dziś czci się relikwie świętego. Jego kult rozpowszechnił się na całym świecie. Szóstego grudnia św. Mikołaj przychodzi do dzieci z workiem prezentów i rózgą...

Papież Sylwester I

Sylwester - patron zwierząt domowych, udanych zbiorów i "szczęśliwego Nowego Roku" był papieżem w latach 314 - 335. Jego imieniem nazwano ostatni dzień roku. Na obrazach jest przedstawiany z pastorałem, krzyżem i księgą, a także z gałązką oliwną, będącą symbolem pokoju.
W kończącym się za miesiąc roku życzę wszystkim zdrowia i radości z życia, wiecznego uśmiechu, którego często brakuje. Patrzmy z nadzieją na nowy 2009 rok. [reprodukcjie fotografii - źródło: www.pl.wikipedia.com oraz http://www.kosciol.pl]

Jan Wójcik

 

 

 

 

 

Nr 11 (35)/Listopad 2008 INDEX

HISTORIA KOŚCIOŁA cd.

W świątyni spoczął syn Aleksandra, Teofil wraz z małżonką Dorotą z domu Perbandt.
Płyta nagrobna Teofila i jego żony była pierwotnie umieszczona w podłodze przed drzwiami do zakrystii. W tym czasie szlachta miejsce spoczynku wybierała na terenie swoich włości, głównie w kościołach, których często byli fundatorami i patronami. Płyty nagrobne kładzione przy wejściu do kościoła, by były poddane deptaniu ich przez wiernych, co miało być dowodem pokory i pobożności zmarłego. Umieszczenie płyty Teofila Polentza i jego żony przed drzwiami zakrystii mogło wskazywać, że zmarli proszą o modlitwę przechodzącego przez płytę kapłana w drodze na mszę.
Obecnie płyta ta pod koniec XX wieku została umocowana w ścianie prezbiterium. Znajdują się na niej herby rodów Polentz i Perbandt oraz napis o pochówku Teofila i Doroty.

Motyw płyt nagrobnych w naszym kościele nasuwa refleksje związane ze Wszystkimi Świętymi i Zaduszkami.
Cmentarz jako zjawisko historyczne przybierał w Europie różne formy. Zawsze jednak odzwierciedlał stosunek społeczeństwa do śmierci. Można rzec, jest zapisem obyczajowości ludzi i ich materialnej zasobności. Starożytni Rzymianie wznosili katakumby, Słowianie grzebali ciała zmarłych lub spalone ich szczątki w lasach, na polach, w miejscach ustronnych i sypali na nich mogiły zwane kurhanami, żalnikami, horodyszczami.
Wewnątrz kościołów chowano zmarłych książąt, fundatorów, rycerzy i dostojników duchownych, a pospólstwo na przykościelnych cmentarzach. Narastał stopniowo kult zmarłych, co pociągało za sobą zmianę obyczajowości. Ważne jest jednak to, aby za coraz większym blichtrem cmentarnym szła refleksja na temat sensu ludzkiego przemijania. Grób w naszej polskiej tradycji to nie tylko miejsce uświęcone. To źródło siły dla żyjących.
Cyprian Kamil Norwid pisał, że ojczyzna to pamięć i groby. Gdy staniemy w zadumie nad grobami naszych bliskich, zastanówmy się nad własnym życiem, co w nim jest naprawdę ważne i istotne.
Karl Jaspers powiedział kiedyś: "Jesteśmy śmiertelni tam, gdzie brak nam miłości; nieśmiertelni tam - gdzie kochamy".
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

Nr 10 (34)/Październik 2008 INDEX

HISTORIA KOŚCIOŁA cd.
Fundatorzy i patronaci łęgowskiego kościoła.

W stropie naszego kościoła oprócz obrazów, które przedstawione były we wcześniejszych odcinkach, znajdują się herby fundatorów i kolejnych właścicieli Łęgowa: von Polentzów, von Kittlitzów, von Kleistów, von Hindenburgów i von Benckendorfów. W najbliższych numerach naszej gazetki chciałbym przypomnieć najważniejszych dla Łęgowa przedstawicieli tych rodów.

O patronackim charakterze kościoła łęgowskiego świadczą, jak pisze pan Witold Iwaszkiewicz w swojej monografii kościoła, dwa elementy: układ przestrzenny kościoła i fryz podstropowy. Umieszczenie loży kolatorskiej naprzeciwko ambony i w pobliżu ołtarza, a jednocześnie oddzielenie jej od reszty kościoła, eksponuje rolę patronów i jest typowe dla kościołów dworskich. Licznie też pojawiają się herby i monogramy Aleksandra von Polenz i jego żony, np. na predelli ołtarza czy na chorągiewce wieży. Wyjątkowy jest też podstropowy fryz ukazujący drzewo genealogiczne fundatora i jego żony. Północno - wschodnią ścianę zajmują tarcze herbowe przodków Aleksandra von Polentz, południowo - wschodnią zapełniają członkowie rodu von Kittlitz. Napisy umieszczone obok świadczą o silnym emocjonalnym stosunku do przodków, np. "Theophile von Polentz meines lieben Mutter", czyli Theophile von Polenz mojej kochanej matce. Czy "Justina von Hausen meiner Fraun Mutter", czyli Justina von Hausen matka mojej żony.
Podobny ton odnajdujemy po stronie żony von Polenza. Charakterystyczne jest także wyeksponowanie przywiązania i dumy z tradycji rodzinnej, czego świadectwem jest pisownia nazwiska wraz z imionami i pełną tytulaturą np. "Anna Freiherrin von Haydeck".
Oba rody wywodzą też swoje pochodzenie od Karola Wielkiego [ poczytaj w WIKIPEDIA lub Online-Encyklopedia - M.G.]. Celem więc założenia kościoła była nie tylko realizacja religijnych idei świątyni, ale również wyeksponowanie roli fundatora i patrona.
Łęgowo w rękach rodziny von Polenz znajdowało się od 1532 roku, kiedy to protestancki biskup sambijski Georg von Polenz otrzymał od Albrechta Hohenzollerna w dziedziczne lenno oraz tytuł starosty okręg Szymbark, w granicach którego leżały dobra łęgowskie. Gdy ten zmarł w 1550 roku, przekazał ziemię i tytuł synowi Teofilowi. Teofil podzielił swój majątek między czterech synów. Łęgowo dostało się w ręce Aleksandra, który w roku 1600 rozpoczął budowę kościoła renesansowego w miejscu zniszczonej świątyni gotyckiej.
Jan Wójcik

 

 

 

 

Nr 9 (33)/Wrzesień 2008 INDEX

HISTORIA SZKOŁY cd.
Szkoła aktywnie uczestniczyła też w innych akcjach tego czasu. Przekazała cegiełkę w wysokości 200 zł na Komitet Budowy Pomnika Szpitala "Centrum Zdrowia Dziecka". Wzięła też udział w akcji Okręgowego Przedsiębiorstwa Surowców wtórnych z Gdańska, zajmując 12. miejsce w woj. elbląskim. Szkoła otrzymała nagrodę w wysokości 500 zł. W tym też roku w wakacje Państwowy Ośrodek Hodowli Zarodowej w Łęgowie zorganizował kolonie letnie w Poznaniu. Na kolonie te wyjechała spora grupa naszych uczniów. Zdjęcia z poznańskich kolonii ukażą się niedługo na stronie internetowej.
Rok szkolny 1980/81 rozpoczęło 137 uczniów i siedmioosobowe grono nauczycielskie, w którym nie zaszły żadne zmiany. Już we wrześniu Halina Bielawska zorganizowała wycieczkę do Malborka (ZDJĘCIE na stronie ARCHEOLOGIA).
W październiku szkoła nasza ponownie zwyciężyła w akcji "Każdy uczeń spożywa szklankę mleka" i otrzymała nagrodę pieniężną oraz puchar, a dyrektor szkoły Józef Blinkiewicz nagrodę indywidualną.
W grudniu i styczniu odbywały na szczeblu gminnym olimpiady przedmiotowe. Do etapu rejonowego zakwalifikowali się:
geografia - Marek Umiński,
historia - Andrzej Rosa,
biologia - Janusz Lambarski,
chemia - Cezary Przywitowski.
16 stycznia odbył się wielki bal karnawałowy zorganizowany przez p. Annę Sulimę i Halinę Bielawską. W ramach współpracy z POHZ szkoła miała możliwość zorganizowania kilku wycieczek oraz uczestniczenia w wypoczynku na kolonii w Poznaniu. Nasi uczniowie świetnie się tam sprawowali, o czym świadczą nadesłane listy pochwalne.
Otrzymała je szkoła, a nagrodzeni uczniowie to: Agnieszka Sulima, Wojciech Melerski, Joanna Bachor.
10 czerwca zakończono rok szkolny. Na uroczystość przybył I Sekretarz KG PZPR Gabriel Starbała.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

 

Nr 8 (32)/Sierpień 2008 INDEX

HISTORIA SZKOŁY cd.
W wakacje 1978 roku w dniach 9-25 lipca zorganizowany został obóz wędrowny w Beskidach, którego kierownikiem był dyr. Józef Blinkiewicz a zastępcą Roman Mrozek. Trasa obozu obejmowała Oświęcim, Żywiec, Myślenice i Kraków. Fotografie z tej wyprawy można obejrzeć na stronie internetowej.
Rok szkolny 1978/79 miał przynieść radykalną reformę systemu oświaty w Polsce. Na wzór radziecki rozpoczęło się wdrażanie 10-letniego systemu powszechnego. Objęta tym systemem została klasa I, której wychowawstwo powierzono Halinie Bielawskiej. Inauguracja roku odbyła się w Kisielicach, gdzie dyr. szkoły Stanisław Szybski, w obecności władz partyjnych przedstawił założenia nowego systemu kształcenia powszechnego. Uroczystość zakończyła się złożeniem kwiatów pod pomnikiem żołnierzy radzieckich.
Z wydarzeń szkolnych tego roku warto odnotować fakt przyznania dyr. Józefowi Blinkiewiczowi nagrody Ministra Oświaty i Wychowania II stopnia za osiągnięcia w pracy dydaktycznej i wychowawczej. Stanisława Przywitowska została odznaczona odznaką "Zasłużony opiekun PCK". Uroczystość wręczenia nagród odbyła się z okazji Dnia Nauczyciela w Technikum Rolniczym w Kisielicach. W tym też roku szeroko rozwinięto akcję dożywiania w postaci szklanki gorącego mleka, którą objęto wszystkie dzieci.
Od 8 do 20 stycznia 1979 roku nastąpiła dodatkowa przerwa w nauce ze względu na zimę stulecia.
W kwietniu Dyrekcja Muzeum Zamkowego w Malborku wyróżniła troje uczniów naszej szkoły w konkursie "Co zawdzięczamy Ojczyźnie". Nagrodzone prace plastyczne pod kierunkiem Adaminy Matuszewicz wykonali:
Zenona Sobiech - "Piękne są nasze okolice", Cezary Przywitowski - " Jedziemy nad morze", Marzena Kosin - "Kolonia letnia".
Uroczystość zakończenia roku nastąpiła 13 czerwca w obecności członka Egzekutywy Komitetu Gminnego Artura Kopańskiego.
Rok szkolny 1979/80 obfitował przede wszystkim w sukcesy w akcji "Szklanka mleka". Akcja ta była priorytetem władz oświatowych. 13 października szkoła otrzymała puchar i nagrodę w wysokości 8000 zł od Kuratorium Oświaty w Elblągu. Pieniądze zostały przeznaczone w porozumieniu z Komitetem Rodzicielskim, którego przewodniczącym został wybrany Edward Jasiński, na zakup naczyń do szkolnej kuchni.
W styczniu zaś rozstrzygnięto konkurs "Każdy uczeń spożywa w szkole 0,25l mleka" na szczeblu krajowym. 14 stycznia Ministerstwo Oświaty i Wychowania przysłało pismo, w którym poinformowało o zajęciu przez szkołę łęgowską I miejsca w kategorii szkół podstawowych. Przyznano nagrodę pieniężną w wysokości 20000 zł. Akcja ta odbiła się echem w prasie lokalnej i ogólnokrajowej.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

Nr 7 (31)/Lipiec 2008 INDEX

HISTORIA SZKOŁY cd.
Zajęcia w roku szkolnym 1977/78 rozpoczęły się już 22 sierpnia. Po raz pierwszy pojawiły się dzieci w ognisku przedszkolnym w liczbie 25. Uczniów w pozostałych klasach było 147. W gronie nauczycielskim pojawiła się Wanda Zapadka, która przybyła ze szkoły w Goryniu. W uroczystym rozpoczęciu roku wzięli udział m.in. przedstawiciel Komitetu Gminnego PZPR Artur Kopański, przewodniczący Komitetu Rodzicielskiego Eugeniusz Sobiech, kierownik zakładu opiekuńczego szkoły - GHZ Łęgowo - Jan Jabłoński. Uroczystość otworzyła przewodnicząca Rady Uczniowskiej uczennica klasy ósmej Barbara Ostrowska. Po południu nastąpiła inauguracja roku harcerskiego. Drużyna, którą nadal opiekuje się Anna Sulima, liczyła 36 harcerzy. Przy ognisku harcerze śpiewali, tańczyli, recytowali wiersze. Zdjęcia z tej uroczystości pojawiły się na stronie internetowej szkoły w zakładce archeologia.
Z innych uroczystości i wydarzeń tego roku oprócz stałych corocznych imprez warto odnotować udział 23 października delegacji Ligi Ochrony Przyrody w wojewódzkiej imprezie Młodych Przyrodników w Elblągu.
27 października odbyła się też tradycyjna wycieczka do Malborka klasy VI pod kierunkiem Haliny Bielawskiej.
Piątego listopada niezwykle uroczyście obchodzono 60. rocznicę Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. Jak odnotowuje kronika szkolna, na uroczystość przybyła młodzież szkolna, nauczyciele i całe społeczeństwo wsi Łęgowo. Referat okolicznościowy wygłosił dyrektor szkoły Józef Blinkiewicz. Część artystyczną przygotowały Anna Sulima i Stanisława Przywitowska. Od 1 lutego do 15 marca 1978 roku uczniowie szkoły wzięli udział w konkursach przedmiotowych na szczeblu gminnym i rejonowym w Kwidzynie. Dwóch uczniów z klasy VIII zakwalifikowało się na zawodach rejonowych do wojewódzkich - byli to: Zbigniew Blinkiewicz z geografii i Zdzisław Jurkiewicz z chemii.
14 maja w Łęgowie przy szkole odbyły się gminne uroczystości obchodów Święta Ludowego. Na uroczystość przybyły władze gminne i wojewódzkie. W części artystycznej wystąpiły zespoły artystyczne ze Szkoły Podstawowej w Łęgowie, Kisielicach oraz Zespół Szkół Rolniczych w Kisielicach. Odbyły się też zawody sportowe, a na koniec zabawa taneczna w świetlicy. Uroczyste zakończenie roku szkolnego nastąpiło 9 czerwca.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

Nr 6 (30)/Czerwiec 2008   INDEX 
 HISTORIA SZKOŁY cd.

Rok szkolny 1975/76 rozpoczął się już 23 sierpnia w trudnych warunkach, bowiem przedłużył się remont kapitalny. Z wydarzeń związanych z akcentami politycznymi warto odnotować podjęcie zobowiązań na rzecz szkoły i środowiska w związku z VII Zjazdem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W ramach czynów naprawiono m.in. Drogę publiczną z Łęgowa do Klim. Wzięli w tym udział przede wszystkim harcerze.

W marcu 1976 roku odbyła się uroczystość 25-lecia pracy pedagogicznej dyrektora szkoły Józefa Blinkiewicza. Na uroczystość przybył Kurator Oświaty  i Wychowania w Elblągu W. Hrynkiewicz, który uhonorował Józefa Blinkiewicza specjalnym dyplomem. Rok szkolny zakończył się w obecności członka egzekutywy Komitetu Gminnego PZPR w Kisielicach Artura Kopańskiego.

Promocję uzyskało 154 uczniów na ogólną liczbę 162. Klasę ósmą ukończyli wszyscy - 14. W następnym roku szkolnym 1976/77 w kadrze nauczycielskiej pozostała Halina Filbrandt. Do klasy pierwszej przybyło 21 dzieci, a w ósmej znalazło się ich 20. We wrześniu odbyła się wycieczka do Malborka pod kierunkiem Haliny Bielawskiej.

25 września 1976 nastąpiło uroczyste otwarcie roku harcerskiego pod hasłem "Zorganizowane miasteczka dla zuchów". 12 października z okazji Dnia Wojska Polskiego harcerze naszej szkoły wręczyli chustę harcerską weteranowi H. Antoniewskiemu.

26 listopada 1976 roku wprowadzono w szkole akcję „szklanka mleka”. Objęto nią wszystkich uczniów. W ramach ogólnopolskiej akcji zbiórki złomu drużyna harcerska pozyskała 3 tony tego surowca wtórnego. W styczniu szkoła była wizytowana przez wizytatora kuratorium Bronisława Niedźwiedzkiego. 28 marca harcerze pod kierunkiem Anny Sulimy wzięli udział w uroczystościach 30-lecia śmierci Karola Świerczewskiego, wówczas patrona kisielickiej szkoły. W kwietniu Stanisława Przywitowska zorganizowała Miesiąc Kultury Zdrowotnej w ramach akcji Polskiego Czerwonego Krzyża.

Czwartego czerwca nastąpiło uroczyste zakończenie roku szkolnego. Z tej okazji wykonano zdjęcia kl. VI, VII i VIII wraz z wychowawcami. Zdjęcia te są dostępne na stronie internetowej w zakładce "absolwenci". 

Jan Wójcik

 

 

 

 

Nr 5 (29)/ Maj 2008 INDEX
Kaplice, które łączą...
Jan Paweł II, jeszcze przed wyniesieniem na tron w Rzymie, powiedział w Krakowie następujące słowa o znaczeniu Sanktuariów Maryjnych: "Sanktuaria stanowią kapitał Kościoła, ponieważ są ośrodkami proklamacji Słowa Bożego i sprawowania sakramentów, są ośrodkami modlitwy i spotkania się Kościoła w szerszym zakresie niż parafia. Są miejscem, gdzie doświadczenie pątnika splata się z życiem Maryi, a doświadczenie Narodu, Ojczyzny, regionu w nieustanną miłość Kościoła i Jego Matki".
Człowiek w swojej istocie potrzebuje obecności drugiego człowieka. Dla takiego wspólnego przebywania potrzebne jest odpowiednie miejsce. Oprócz domu rodzinnego, różnych instytucji, takim miejscem zbiorowego współistnienia ludzi jest też Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej w Łęgowie.
Opowiadał mi kiedyś Ks. Leon Dąbski o początkach naszego sanktuarium. Z rozmowy tej najcenniejsze, co zapamiętałem, to niezwykła aktywność mieszkańców w zbudowaniu kapliczek, które zaistniały wokół naszej świątyni. Każda kapliczka to dzieło określonej grupy mieszkańców Łęgowa. To oni właśnie mogą od lat bezpośrednio identyfikować się ze swoim dziełem. Uważam, że takie wyzwolenie wśród ludzi entuzjazmu i dobrej woli w zbudowaniu czegoś, co wszystkim służy, to najpiękniejsze momenty w ich życiu. Docenia się to dopiero później. (Warto by więc ocalić od zapomnienia nazwiska tych ludzi, może ktoś je pamięta?) Ważna jest również świadomość, iż za swoje dzieło twórca jest wciąż odpowiedzialny. Musi dbać o to, by ono trwało, wciąż przyciągało i inspirowało następców - młodzież i dzieci Łęgowa.
Mija właśnie 20 lat od czasu rozpoczęcia Uroczystości Fatimskich w Łęgowie. Uroczystości te, poza aspektem religijnym, mają właśnie tę drugą cenną wartość, o której mówił nasz Papież. Łączą mieszkańców naszej wsi we wspólnym spotkaniu na kościelnym wzgórzu. Są okazją perygrynacji wokół świątyni i modlitwy przy kapliczkach, które są dziełem ich samych. Warto więc w tym momencie przyjrzeć się czy kapliczki nie ucierpiały przez upływający czas, czy nadal ich wygląd spełnia zamierzenia twórców. Artyści wielokrotnie poprawiają swoje dzieła. Wierzę, że łęgowscy twórcy kapliczek oprócz religijnego przeżycia i skupienia zwrócą uwagę na obecny stan ich wcześniejszego wysiłku.
Życząc niezapomnianych wrażeń z okazji majowych uroczystości, wierzę w zbiorową mądrość i aktywność naszej społeczności.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

Nr 4 (28)/ Kwiecień 2008 INDEX
HISTORIA SZKOŁY cd.
Rozpoczęcie roku szkolnego 1974/75 nastąpiło 2 września pod hasłem "Nasza nauka i praca społeczna w szkole i w środowisku przykładem dobrej roboty". Do nauki przystąpiło 177 uczniów. Kadrę stanowili - dyr. Józef Blinkiewicz, Adamina Matuszewicz, Anna Sulima, Barbara Banakiewicz, Halina Bielawska.
W czasie wakacji rozpoczęto kapitalny remont budynku szkolnego. Remont ten objął wykonanie elewacji, położenie dachu, prace malarskie, elektryczne, hydrauliczne. Na piętrze budynku przygotowane zostały dwa mieszkania dla nauczycieli i dwie izby lekcyjne, pokój nauczycielski i kancelaria szkoły. Ukończenie remontu nastąpiło w listopadzie. W prace na rzecz szkoły szeroko włączyła się młodzież szkolna, która uporządkowała boiska szkolne oraz pomogła przy wykopkach w POHZ-cie i u rolników indywidualnych.
Z imprez kulturalnych warto odnotować obchody Dnia Wojska Polskiego, na które przybyli kombatanci walk Lenino-Berlin i dzielili się swoimi wspomnieniami.
W listopadzie odbyły się biegi przełajowe w Kisielicach. Reprezentacja szkoły zajęła trzecie miejsce.
Pozostałe uroczystości szkolne odbyły się zgodnie z corocznym planem imprez szkolnych w większości przygotowane przez harcerzy pod kierunkiem Anny Sulimy.

Teraz chwila na podziękowania.

Dziękuję Panu Witoldowi Iwaszkiewiczowi, który jest autorem świetnej pracy magisterskiej, dotyczącej historii naszego kościoła i jego wystroju. Wielokrotnie z niej korzystałem, ukazując przeszłość naszej pięknej świątyni. Pragnę nadmienić, że Pan Witold nawiązał z nami współpracę i jest cennym krytykiem naszych poczynań, zresztą nie tylko. Czynnie zaangażował się we wzbogacanie naszej strony internetowej. Dostarczył nam cennych informacji o sławnych mieszkańcach Łęgowa.

Dziękuję absolwentom, zwłaszcza Pani Barbarze Barć-Goryńskiej, która wzbogaca naszą stronę o wspomnienia, a ostatnio przysłała piękny album o Dolnym Śląsku, z którym związała swoje życie po opuszczeniu Łęgowa. Takie kontakty są niezwykle miłe.
Dziękuję Panu Markowi Gołembiewskiemu, który jest administratorem naszej strony. Czyni to ze smakiem i wyczuciem. Poświęca wiele swego prywatnego czasu. Liczba odwiedzin naszej strony świadczy, iż pomysł tak przygotowanej informacji o Łęgowie był trafny.
Nasza piękna miejscowość zaczyna być rozpoznawalna i przyciąga uwagę nie tylko mieszkańców obecnych i byłych, ale zdobywa też nowych sympatyków.
Jan Wójcik

 

 

 

 

 

Nr 3 (27)/ Marzec 2008 INDEX
HISTORIA SZKOŁY cd.
W roku szkolnym 1972/73 nastąpiła zmiana w kadrze nauczycielskiej. W miejsce Gabrieli Bernaciak przybyła Halina Bielawska ze Szkoly Podstawowej w Januszewie. We wrześniu przeprowadzono remont urządzeń sportowych na boisku szkolnym. Oprócz tradycyjnych imprez szkolnych, wynikających z corocznego kalendarza, na wiosnę 1973 roku odbyły się zawody sportowe. Reprezentacja łęgowskiej szkoły w piłce ręcznej pokonała Pławty Wielkie. W maju kl. VII i VIII pojechała na wycieczkę do Olsztyna i Grunwaldu. Opiekunami byli Stanislawa Przywitowska i Zygfryd Licznerski. W maju czynem społecznym wykonano ogrodzenie szkoły. Rok szkolny ukończyło 171 uczniów, z czego 12 nie uzyskało promocji do następnej klasy.
Kolejny rok szkolny 1973/74 rozpoczęło 162 uczniów. Z kadry ubył Zygfryd Licznerski, który przeniósł sie do Kisielic. Większość uroczystości szkolnych przygotowywała drużyna harcerska pod kierunkiem Anny Sulimy. Szkoła przystapiła do Turnieju Wiedzy Obywatelskiej, który został ogłoszony z inicjatywy Kwatery Głównej ZHP. Koordynatorem konkursu w szkole została Anna Sulima. W tym roku szkolnym w ramach czynów społecznych młodzież wykonała szereg prac porządkowych w szkole i na boisku. Dla uczczenia XXX-lecia Polski Ludowej wykonano szereg gazetek, dekoracji informujących o osiagnięciach PRL. W maju Związek Harcerstwa Polskiego zorganizował imprezę pod nazwą "Srebrne nutki". Do Kisielic zjechały drużyny harcerskie, by wziąć udział w konkursie. Drużyna z Łęgowa zajęła drugie miejsce w tej muzycznej imprezie. W tym miesiącu odbył się też w szkole konkurs na najładniejszą wystawkę z okazji Dni Oświaty, Kultury, Książki i Prasy. Zwyciężyla kl. V. Warto podkreślić, że obchody tych dni miały bardzo dobry wpływ na poprawę czytelnictwa wśród dzieci i młodzieży. W czerwcu drużyna harcerska Anny Sulimy zajęła III miejsce w rozgrywkach piłki ręcznej. Klasy VI i VIII pod opieką Stanisławy Przywitowskiej i Jadwigi Jurkiewicz pojechały na wycieczkę do Malborka. Przed zakończeniem roku szkolnego harcerze zorganizowali biwak w lesie z prawdziwą grochówką. 20 czerwca nastąpiło zakończenie roku. Promocji nie uzyskało ośmiu uczniów. Zdjęcia z wycieczki do Malborka oraz absolwentów z roku 1973/74 dostepne są na stronie internetowej szkoly.
Zwracam się z prośbą o podanie nazwisk tych, którzy rozpoznają siebie.
Jan Wójcik

 

 

 

 

Nr 2 (26)/ Luty 2008 INDEX
HISTORIA SZKOŁY cd.
Rok szkolny 1970/71 przyniósł kolejna zmiane w kadrze pedagogicznej. W miejsce Elżbiety Gajewskiej, która przeniosła sie do Kisielic, przybył Zygfryd Licznerski. 17 września odbyla sie bardzo ciekawa wieczornica poświecona rocznicy wybuchu II wojny światowej przygotowana przez Stanisławę Przywitowską. W tym roku szkolnym szczególnie uaktywniła się praca drużyny harcerskiej, która przejęła Anna Sulima. Harcerze przygotowali ciekawe programy artystyczne z okazji Dnia Wojska Polskiego oraz wręczenia 18 października 1970 roku sztandaru dla miejscowej jednostki Zwiazku Bojowników o Wolność i Demokrację. W uroczystościach tych uczestniczyła cała wieś oraz władze powiatowe i wojewódzkie. Po oficjalnej cześci wystapiła mlodzież szkolna. Harcerze przygotowali też akademię z okazji 53 rocznicy Rewolucji Październikowej i wieczornicę andrzejkowa.
Kronika, niestety, nic nie wspomina o tragicznych wydarzeniach grudniowych w Gdańsku i Gdyni. W maju 1971 roku klasa VII i VIII wyjechały na wycieczkę właśnie do Gdańska. Zwiedzano Westerplatte, katedrę w Oliwie, Muzeum Wojska Polskiego.
W czerwcu Zygfryd Licznerski zorganizowal wycieczkę rowerową do Szymbarka. Rok szkolny kończy 170 uczniów, z czego 14 nie otrzymalo promocji do dalszych klas. Z 14 absolwentów klasy VIII pięciu zdecydowało się kontynuować naukę w szkołach średnich i zawodowych. Pragnę nadmienić, że zdjęcia z opisywanych wycieczek, biwaków, obozów są i będą systematycznie zamieszczane na stronie internetowej szkoły. Wszyscy, którzy rozpoznają siebie i nie są podpisani, proszeni są o przekazanie swego imienia i nazwiska w jakikolwiek sposób do szkoły, a wpisy zostaną uzupełnione.
Rok szkolny 1971/72 nie przynosi zmian kadrowych. Obok cyklicznych imprez szkolnych, warto odnotować udział trojga uczniów A. Piotrowskiej, A. Kosina i M. Przywitowskiego w olimpiadzie humanistycznej w Kisielicach. Wszyscy zakwalifikowali się do etapu powiatowego. Tam III miejsce osiagnęła Anna Piotrowska, która w ten sposób zakwalifikowała się do olimpiady wojewódzkiej. Uczniów przygotowała Stanislawa Przywitowska. W marcu 1972 roku rozpoczeto budowę czterorodzinnego domu nauczycielskiego. Inwestorem budowy było Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w Kisielicach. W maju klasa VIII udała się na wycieczkę do Grudziądza pod opieką Gabrieli Bernaciak. Rok szkolny ukończylo 176 uczniów, nie otrzymało promocji 13 uczniów a 26 ukończyło klasę ósmą.
Bardzo się cieszę, że dużo naszych czytelników pozytywnie zareagowalo na mój apel i zaczęło przekazywać swoje pamiątki z lat szkolnych do naszej strony internetowej. Opinia o funkcjonowaniu tej strony jest bardzo pozytywna, wiem to od wielu moich przyjaciół i znajomych, którzy nie są bezpośrednio związani ze szkołą i Łęgowem.

Jan Wójcik

 

 

 

 

Nr 1 (25)/ Styczeń 2008 INDEX
Na koniec 2007 roku refleksji słów kilka ....
Długo zastanawiałem się nad tematem pierwszej strony tego numeru gazetki.
W zasadzie miał to być kolejny odcinek historii łęgowskiej szkoły. Zdecydowałem jednak inaczej. Mijają dwa lata edycji naszej lokalnej informacji. W zamierzeniu Ks. Proboszcza i moim miało to być pismo, na łamach którego pojawiać się będą różnorakie informacje. Wielokrotnie apelowałem o to, bowiem nasze pierwotne zamierzenie było tylko sygnałem do obudzenia aktywności ludzi związanych w jakikolwiek sposób z Łęgowem. Właśnie przeglądam stronę internetową naszej szkoły. Na forum gości pojawiają się głosy, że gazetka opowiada tylko o kościele i o szkole. Karol prosi o fotografie dawnego Łęgowa, Edyta chce więcej informacji o uczniach naszej szkoły i wynikach w nauce. Internauci twierdzą, że szkoła i kościół to za mało. Zgadzam się z tym. Moim i Ks. Proboszcza pragnieniem jest ocalenie historii Łęgowa od zapomnienia.

Prosiłem o to w gazetce nr 2/2006, 9/2006, 11/2006, 1/2007. Ponawiam swój apel i składam konkretne propozycje.
Możemy wprowadzić do gazetki np. takie tematy:
- wspomnienia najstarszych mieszkańców Łęgowa, którzy zasiedlali po wojnie te tereny - tu widzę wielką rolę dzieci i wnuków, którzy spiszą relacje swoich babć i dziadków.
- biografie ludzi, którzy sprawowali w Łęgowie różne funkcje.
- historie życia absolwentów naszej szkoły, którzy zrobili jakąś karierę (w polityce, biznesie, życiu społecznym) i są dumni ze swoich łęgowskich korzeni,
- zamierzam w przyszłości publikować listy absolwentów, opisać ich dokonania i sukcesy w łęgowskiej szkole,
- możemy publikować wszelkie wypowiedzi mieszkańców obecnych i byłych Łęgowa, którzy podzielą się swoimi przemyśleniami.
Zwiększenie ilości stron naszej gazetki nie stanowi żadnego technicznego problemu. Zakres tematyczny również. Oczekuję osobiście na forum internetowym naszej szkoły na konkretne propozycje współpracy. Można to również uczynić listownie (na przykład na adres szkoły).
Miały być refleksje ... Czytam akurat wpis Magdy z Nowego Jorku z dnia 29.09. 2007 roku. "Łęgowo fajna wioska ... miła, spokojna i w ogóle, ale ludzie ją zamieszkujący są zupełnie inni ...zawistni itd. Szkoda. To psuje charakter wsi".
Nie wiem, kim jest ta Magda. Pewnie ją znam, wszak z Łęgowem związałem się od 1.09.1981 roku. To 26 lat. Sporo czasu. Więcej niż połowa mego życia. Jak mogę skomentować ten niezbyt przyjemny wpis?
Z natury jestem raczej wesołym, nastawionym na widzenie w ludziach tej dobrej strony, człowiekiem. Nie przeczę, że spotkałem się przez te spędzone w Łęgowie lata z zawiścią, pomówieniami, donosami, itp. Nigdy jednak moja reakcja na tego rodzaju zjawiska nie przysłoniła mi pewnej ogólnej myśli o Łęgowie, o życiu. Jest to refleksja, która jest sprzeczna z Szekspirowską wizją losu człowieka zawartą w "Makbecie".
" Życie jest tylko przechodnim półcieniem
Nędznym aktorem, który swoją rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada - powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą".

Tak mówi w finale sztuki Makbet. Pesymistyczna to ocena ludzkiego bytu. Osobiście nie zgadzam się z nią. Każdy z nas swoimi czynami zapisuje powieść swojego życia. Fakt, że trwa ono niezwykle krótko wobec wieków historii. Tym bardziej więc chodzi o to, by autor tej powieści nie był głupcem. Nie marnujmy więc życia na lokalne zawiści, plotki. Jesteśmy przecież Europejczykami w szerokim tego słowa znaczeniu. Budujmy przyszłość naszego Łęgowa. Dla naszych następców. Niech oni będą dumni z nas, swoich przodków. Niech czerpią natchnienie z naszych dokonań, niech dołożą kolejną cegłę na fundamenty, które my stworzyliśmy. Chodzi więc o to, by taką powieść o życiu każdego z nas spisaną choćby w pamięci innych ludzi, chciał ktoś przeczytać, zatrzymać w myślach, by nasze istnienie nie pogrążyło się w mrokach nicości ...
Jednym ze sposobów zapisania swego losu jest obecność na łamach gazetki "Łęgowo", która zaistniała nie tylko na papierze, ale i w dostępnym na całym świecie Internecie.
Życzę Państwu w 2008 roku pozytywnych emocji i radości istnienia oraz konstruktywnej współpracy z twórcami naszego pisma.

Jan Wójcik

 

ARCHIWUM 2007

 

Nr 12 (24)/ Grudzień 2007 INDEX
Bożonarodzeniowa radość życia

W łęgowskim kościele, w ołtarzu głównym, znajdują się dwie jońskie kolumny na wysokich cokołach, podpierające płaskie belkowanie. Cokoły tych kolumn pokryto malowidłami. Cokół prawej kolumny zdobi od frontu "Zwiastowanie", zaś lewy ozdobiono "Narodzeniem Chrystusa".
Zwiastowanie i narodziny Jezusa, to dwa niezwykle radosne wydarzenia. Wielkim tematem, który łączy Stary i Nowy Testament, jest oczekiwanie na Mesjasza. Oczekiwano, że Mesjasz, Boży pomazaniec, wypełni misję szczególną - przyniesie Boże błogosławieństwo. Wielu wierzyło, że jego mądrość i sprawiedliwość będą tak wielkie, iż nawet poganie nawrócą się na wiarę w Boga. Czytamy w Psalmach Salomona: "Aż przyjdą narody pogańskie z krańców świata, aby ujrzeć chwałę Jego". Jezus Chrystus jest spełnieniem tych proroctw.
Ewangelie według św. Mateusza i św. Łukasza dostarczają nam szczegółów na temat tego, co stało się w jednym z najbardziej świętowanych i czczonych wydarzeń Biblii - narodzin Jezusa.
Św. Łukasz mówi o tym, jak anioł Gabriel zwiastuje Maryi z Nazaretu, że porodzi syna. Ona zaś przyjmuje tę wieść z pełnym oddaniem się Bogu.
Zarówno Mateusz, jak i Łukasz podkreślają, że Jezus został cudownie zrodzony z dziewicy o imieniu Maryja, że była ona zaślubiona Józefowi z rodu Dawida i że dziecko przyszło na świat w Betlejem, mieście Dawidowym - wszystko według zapowiedzi Starego Testamentu.
Kiedy zbliża się czas narodzin Jezusa, cesarz August zarządza spis ludności. Józef i Maryja zmuszeni są wyruszyć do Betlejem. Nie mając gdzie się zatrzymać, Maryja rodzi w stajence. Anioł obwieszcza narodziny Jezusa pasterzom, którzy spieszą się złożyć pokłon Dziecięciu.
Św. Mateusz opisuje sny Józefa. W pierwszym śnie Józef dowiaduje się, że jego małżonka poczęła z Ducha Świętego.
Czas świąt Bożego Narodzenia rozpoczyna się Wigilią. Przełamanie się opłatkiem - chlebem, to gest miłości, przyjaźni, to wstęp do wieczerzy. Do wigilijnego stołu zasiadać mogą tylko przyjaciele. Zawczasu więc pogódźmy się z największym wrogiem, z niemiłym krewniakiem, zwaśnionym sąsiadem, bo los może nas razem posadzić przy wigilijnym stole.
W chwili, gdy na niebie pojawi się pierwsza gwiazda, miliony ludzkich rąk sięgną po opłatek. Niechaj radość tych dni pozostanie w naszych sercach i umysłach jak najdłużej, czego Państwu i sobie życzę.
Jan Wójcik

 

 

Nr 11 (23)/ Listopad 2007 INDEX
Historia szkoły - dokończenie tekstu z gazetki nr 9

27.04.1969 roku drużyna harcerska przygotowała imprezę wiosenną pt. "Wielki bal kwiatów". Zakończyła się ona zabawą taneczną.
1-go maja na pochodzie w Kisielicach szczególnie wyróżniała się pięknie umundurowana drużyna harcerska niosąca transparenty, szturmówki, chorągiewki...
Najstarsza klasa VIII liczyła 21 uczniów. Większość z nich podjęła dalszą naukę szkołach zawodowych i technikach, wraz z wychowawczynią Eugenia Iwaniuk na zakończenie roku zrobili sobie sesję zdjęciową, którą można podziwiać w szkolnej kronice.
Rok szkolny 1969/70 rozpoczął się w świeżo odmalowanych wnętrzach szkoły. W czasie wakacji odnowiono wszystkie pomieszczenia. W składzie rady pedagogicznej zaszła jedna zmiana. W miejsce Eugenii Iwaniuk przybyła Anna Czuperska (obecnie Sulima). W tym roku szkolnym standardowo odbywały się uroczystości wynikające z rocznego kalendarza imprez szkolnych. Na uwagę zasługuje działalność drużyny harcerskiej, która przejęła dominującą rolę w organizowaniu życia szkoły. Rok ten obfitował też w okrągłe rocznice. 17 września odbył się uroczysty apel przygotowany przez Stanisławę Przywitowską z okazji 30. rocznicy napaści Niemiec na Polskę. Elżbieta Gajewska z drużyną harcerską przygotowała akademię z okazji Dnia Ludowego Wojska Polskiego 12.10.1969 roku. W październiku odbyła się w szkole konferencja rejonowa na temat: "Nauczyciel jako organizator pracy w szkole i w środowisku". 6 listopada obchodzono 62 rocznicę Wielkiej Rewolucji Październikowej. W roli głównej znowu wystąpili harcerze pod kierunkiem Elżbiety Gajewskiej. W dniach 12 - 13 listopada 1969 roku szkoła była wizytowana przez podinspektora oświaty Jana Pupka. Kontroli podlegała dokumentacja oraz hospitacja lekcji. Praca szkoły została oceniona pozytywnie. W styczniu tradycyjnie odbyła się zabawa noworoczna i kulig. 16 lutego 1970 roku w szkole odbyły się występy artystów z Warszawy, którzy przedstawili program o treści rewolucyjnej, 21 kwietnia rozpoczęły się uroczystości związane z 100 rocznicą urodzin Włodzimierza Lenina. W każdej klasie odbyły się pogadanki i przygotowano fotogazetki. Harcerze przygotowali konkurs wiedzy na temat życia Lenina i Kraju Rad.
Uroczystości 1 - majowe zbiegły się z 25 rocznicą PRL i 25. rocznicą wyzwolenia Warmii i Mazur. 30 kwietnia w szkole odbyła się uroczysta akademia, a w dniu następnym kontynuowano obchody tych rocznic w Kisielicach.
W czerwcu młodzież kl. VI i VII wyjechała pod kierunkiem Elżbiety Gajewskiej do zamku malborskiego. Rok szkolny zakończył się 20 czerwca. 35 uczniów wyróżniono nagrodami. Na ogólną liczbę 193 uczniów, osiemnastu nie otrzymało promocji do następnej klasy. Klasę VIII ukończyło 19.

Jan Wójcik

 

Nr 10 (22)/ Październik 2007 INDEX
O obrazach w ołtarzu głównym w kościele w czasach powojennych

W pierwszych latach po II wojnie światowej retabulum ołtarzowe zdobił "Sąd Ostateczny". Obraz ten przetrwał do 1956 roku. Dla wielu mieszkańców Łęgowa, pamiętających okropności wojny, umęczonych przesiedleniami, obraz przedstawiający sąd, niemieckiego autorstwa źle się kojarzył. W kilka lat po wojnie ludzie pragnęli innej symboliki - symboliki pokoju.
Ówczesny proboszcz Jan Przeworski postanowił zmienić ten stan rzeczy i zastąpił dzieło, które prawdopodobnie zostało oddane do konserwacji, obrazem Matki Bożej Pokoju z Jezusem trzymającym gałązkę oliwną.
Niedługo potem następują wydarzenia, w których główną rolę odgrywa Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński, więzień władz komunistycznych w Stoczku Warmińskim i Komańczy. Wraz z Karolem Wojtyłą skutecznie przywracali należną religii i kościołowi pozycję w Polsce. Wiązało się to z obchodami Tysiąclecia Chrztu Polski. Z inicjatywy Kardynała Stefana Wyszyńskiego po Polsce zaczyna się peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. W ołtarzu pojawia się więc wizerunek Madonny Częstochowskiej, który przetrwa do 1998 roku.
Od 1988 roku w Łęgowie zaczynają się odbywać z inicjatywy Księdza Leona Dąbskiego nabożeństwa fatimskie. W dziesiątą rocznicę tych uroczystości w ołtarzu głównym pojawia się obraz A. Zamożniaka ukazujący scenę widzenia w Fatimie, jakiego doznały dzieci (Łucja, Franciszek i Hiacynta) w 1916 i 1917 roku. Dokładnie 13 maja 1917 roku ukazała się im, po uprzednich pojawieniach się anioła, Matka Boska (13 maja 1981 roku Ali Agca strzelał do Jana Pawła II).
Obecny obraz w ołtarzu zasłania Figurę Matki Bożej Fatimskiej. Figura ta jest odsłaniana od maja do października w 13-tym dniu miesiąca podczas nabożeństw, następnie niesiona w uroczystej procesji. W Łęgowie realizuje się w ten sposób prośbę wyrażoną przez Maryję w czasie objawienia: "Czyńcie pokutę, odmawiajcie różaniec".
Warto zaznaczyć, że wspomniane wcześniej obrazy znajdują się nadal w naszej świątyni. Zmiany tych obrazów świadczą o aktywności kościoła, wynikają z nowych wyzwań i potrzeb wiernych.
Jan Wójcik

 

Nr 9 (21)/ Wrzesień 2007 INDEX
HISTORIA SZKOŁY cd.

Nowy rok szkolny 1967/68 rozpoczęło 219 dzieci. Do grona pedagogicznego przybyła Teresa Sobieśniewska. Ten rok był zdominowany obchodami 50 rocznicy Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. Obowiązek uczczenia tego wydarzenia nie ominął i naszej szkoły. 6 listopada 1967 roku w szkole zgromadzili się prawie wszyscy mieszkańcy Łęgowa. Referat wygłosił kierownik szkoły Józef Blinkiewicz, uczniowie pokazali słowno-muzyczny montaż literacki.
Od 16 listopada w szkole zorganizowano dla rodziców Uniwersytet Powszechny. Na cotygodniowe wykłady (w czwartki) przybywało ok. 30 osób. 20 listopada na urlop macierzyński odchodzi Stanisława Przywitowska. Jej miejsce zajmuje czasowo Andrzej Wodzicki, w styczniu tradycyjnie odbywa się choinka i harcerski kulig. Święto Pracy to udział nauczycieli, uczniów i mieszkańców wsi w pochodzie w Kisielicach. 10 czerwca szkoła bierze udział w Powiatowych Igrzyskach Sportowych w Iławie. Startująca młodzież zajęła 4 miejsce w skali powiatu. Uczennica kl. VIII Barbara Marciniak otrzymała dyplom za zajęcie III miejsca w czwórboju lekkoatletycznym. Z końcem roku ze szkoły odeszły Maria Romaniejko i Teresa Sobieśniewska.
Następny rok szkolny 1968/69 to kolejne zmiany w gonie pedagogicznym. Przybyły dwie nowe nauczycielki Gabriela Antczak i Elżbieta Gajewska. Naukę rozpoczęło 202 uczniów. 3 września uroczyście obchodzono 29 rocznicę wybuchu II wojny światowej. Kolejną ważną rocznicą było 25-lecie Ludowego Wojska Polskiego, 12 października 1968 roku odbyła się uroczysta akademia z tej okazji. 20 października dokonano dekoracji budynku szkolnego w związku z V Zjazdem PZPR i 51 rocznicą Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. Drużyna harcerska pod kierownictwem Elżbiety Gajewskiej przygotowała część artystyczną. 9 listopada zakończono modernizację boiska szkolnego. Przy pomocy Komitetu Opiekuńczego PGR Łęgowo wykonano skocznię, boisko do piłki ręcznej, piłki siatkowej, równoważnię i drążki do przewrotów.
W tym roku szkolnym szczególną aktywność przejawiała drużyna harcerska, która zorganizowała Dzień Nauczyciela, Andrzejki, choinkę noworoczną, a 17 lutego 1969 roku kulig. Razem ze Szkolnym Kołem Turystyczno-Krajoznawczym harcerze przygotowali trasę kuligu: Łęgowo - Gałdowo. Na zakończenie odbyło się spotkanie przy herbacie i tańcach. Z kuligu zachowała się też dokumentacja fotograficzna.
Jan Wójcik

 

 

Nr 8 (20)/ Sierpień 2007 INDEX
HISTORIA SZKOŁY cd.

W roku szkolnym 1965/66 nastąpiła kolejna zmiana personelu pedagogicznego. W miejsce Renaty Banikowskiej pojawiła się Natalia Banaszek. Uroczystość rozpoczęcia roku szkolnego zaszczycił swoją obecnością przedstawiciel Komitetu Powiatowego PZPR ob. Fanclał. Rok szkolny rozpoczęło 208 uczniów, do klasy I przybyło 23 a najstarsza VII liczyła 15 dzieci. 25 października nastąpiła uroczysta inauguracja roku harcerskiego. Na boisku szkolnym odbyło się ognisko harcerskie połączone ze świętem pieczonego ziemniaka. Całość imprezy prowadziły drużynowe: Natalia Banaszek i Barbara Staniak. W tym roku na uwagę zasługuje oprócz tradycyjnego kalendarza szkolnego (rocznica rewolucji październikowej, andrzejek, choinki, Dnia Kobiet, 1-go Maja), spotkanie z weteranami walk Ludowego Wojska Polskiego z okazji 1000-lecia Państwa Polskiego, które odbyło się 23 kwietnia. W uroczystości wzięli też udział oficerowie służby czynnej LWP.
Następny rok 1966/67 to kolejna duża zmiana w polskiej oświacie. Rozpoczęto realizację programu klasy VIII. W związku z tym grono pedagogiczne powiększyło się. Przybyły dwie panie: Irena Romanowska i Eugenia Iwaniuk. Rok szkolny rozpoczęło 218 uczniów, do klasy I przybyło 25 dzieci. W tym roku szczególnie wyróżniły się dwie organizacje szkolne: ZHP i PCK. Zorganizowały one szereg czynów społecznych i imprez szkolnych. 21 XI uczniowie wyjechali do teatru w Grudziądzu na sztukę "Czarniecki i jego żołnierze". W styczniu szkołę wizytował podinspektor oświaty Jan Piepka.
Pierwsza historyczna klasa ósma składała się z 5 chłopców i 10 dziewczynek. Najlepszymi uczennicami były: Janina Marciniak i Anna Sikorska. Wychowawczynią tej klasy była Maria Romaniejko. Klasa ta podczas badania wyników nauczania z matematyki 7 maja zajęła II miejsce w skali powiatu.
Kolejny raz odbyło się spotkanie z oficerami Ludowego Wojska Polskiego.
W czerwcu przeprowadzono remont dachu na budynku szkolnym. Rok szkolny zakończył się 24 czerwca. Promocji nie uzyskało 25 uczniów. Klasę ósmą ukończyli wszyscy w liczbie 15.
W czasie wakacji w szkole przebywały w ramach współpracy dzieci z powiatu ostródzkiego, które zwiedziły szkołę, kościół, Państwowe Gospodarstwo Rolne.
Jan Wójcik

 

Nr 7 (19)/ Lipiec 2007 INDEX
HISTORIA SZKOŁY cd.

Rok szkolny 1963/64 rozpoczął się kolejnymi zmianami w gronie pedagogicznym. Przybyły dwie nowe nauczycielki: Kałaska Elżbieta i Barcikowska Renata. Do klasy pierwszej przybyło 27 dzieci. Ogólna liczba uczniów wyniosła 206. Rozpoczęto odbudowę budynku gospodarczego.
28 września oddana została do użytku wiejska spółdzielnia. Dotychczas sklep mieści się w prywatnym pomieszczeniu. 24 listopada ukończono i oddano miejscowej społeczności świetlicę wiejską pod patronatem straży pożarnej. Z tej okazji urządzono huczną zabawę z loterią.
W szkole odbywały się różne uroczystości związane z XX-leciem Polski Ludowej. 22 lutego młodzież szkolna podjęła zobowiązanie polegające na pracach społecznie użytecznych, w ramach których porządkowano teren wokół szkoły oraz wykonano tor przeszkód dla celów wychowania fizycznego. W maju zakończono też odbudowę budynku gospodarczego. W szkole odbyła się konferencja rejonowa, którą prowadził kierownik wychowania pedagogicznego - Alfons Łobacki.
23 czerwca pożegnano klasę VII, którą ukończyło 15 uczniów. Dwa dni później odbyło się zakończenie roku szkolnego. Promocji do następnej klasy nie otrzymało 19 uczniów.
Rok szkolny 1964/65 rozpoczęło 202 uczniów, do klasy pierwszej przybyło 35 dzieci. Grono pedagogiczne powiększyło się o p. Barbarę Staniak.
Na uwagę zasługuje fakt zorganizowania w szkole Kursu Ogólnokształcącego dla dorosłych w zakresie klasy VII. Zgłosiło się 26 słuchaczy. Szkoła została wyróżniona za konkurs "Każde dziecko przyjacielem zwierząt". Uczniowie uczęszczali też zbiorowo do kina w Kisielicach m.in.. na film "Krzyżacy". W styczniu szkołę wizytował Stanisław Sędzik.
Oprócz tradycyjnej choinki noworocznej uroczyście obchodzono Międzynarodowy Dzień Kobiet oraz Dzień Dziecka, na który przybył sekretarz gromadzki Roman Bigda. Ten rok szkolny ukończyło 17 absolwentów klasy VII. Pracowite też były wakacje, bowiem w szkole przeprowadzono remont pomieszczeń i dachu. Kronika odnotowuje, iż prace te kosztowały 60 tys. złotych. Wydatnej pomocy udzieliło też miejscowe Państwowe Gospodarstwo Rolne. Warto też odnotować ciekawostkę, którą było zakupienie pierwszego telewizora marki "Klejnot".
Jan Wójcik

 

Nr 6 (18)/ Czerwiec 2007 INDEX
HISTORIA SZKOŁY cd.

Na początku roku szkolnego 1961/62 w gronie nastąpiła zmiana: w miejsce Waltera Wiśniewskiego przybyła Agnieszka Wantowska. W październiku dotychczasowy kierownik szkoły Metody Wantowski przeniósł się do powiatu słupskiego. Pełnienie obowiązków Inspektorat Oświaty w Iławie powierzył Stanisławie Przywitowskiej. W tym też miesiącu zorganizowano ogólnokształcący kurs dla pracujących. Liczba słuchaczy wyniosła 22. Większość to pracownicy PGR-u. W październiku zorganizowano "Szkołę Przysposobienia Rolniczego". Słuchaczami była młodzież z gospodarstw indywidualnych. Dziewiątego grudnia wybuchł pożar. Spaliły się zabudowana gospodarcze. Przyczyną pożaru była uszkodzona instalacja elektryczna.

W styczniu tradycyjnie zorganizowano w świetlicy choinkę. Cały rok przebiega pod hasłem podniesienia poziomu nauczania. Organizowano dodatkowe lekcje dla najsłabszych uczniów. W czerwcu musiano odwołać wycieczkę do Trójmiasta, ze względu na szalejącą tam czarną ospę. 19.06.1962 nastąpiło zakończenie roku szkolnego. Najlepsi Absolwenci - wtedy jeszcze VII klasa - otrzymali nagrody. Wśród nich byli: Aleksandra Piotrowska, Krystyna Radomska, Stanisław Chutkowski, Jan Sobiech, Halina Misiak, Jadwiga Kaniecka, Anna Lewicka. Dwie uczennice nie otrzymały świadectwa ukończenia szkoły.
23 czerwca nastąpiło zakończenie roku dla pozostałych uczniów. 31 otrzymało nagrody za naukę. W tym dniu poinformowano też, że nowym kierownikiem szkoły będzie Józef Blinkiewicz.

Rok szkolny 1962/63 rozpoczął się 3 września. Grono pedagogiczne przystąpiło do pracy w składzie: kierownik szkoły Józef Blinkiewicz, Stanisława Przywitowska, Adamina Matuszewicz, Agnieszka Wantowska i Maria Romaniejko. Naukę rozpoczęło 205 dzieci. Do klasy I przybyło aż 33 uczniów. Nadal przy szkole funkcjonuje Szkoła Przysposobienia Rolniczego, gdzie zapisało się kolejnych 20 uczniów. We wrześniu uczniowie uczestniczyli w pokazach filmowych w Kisielicach w ramach "Dni Filmu Polskiego". Na początku października młodzież uczestniczyła w wykopkach miejscowego PGR-u. Całą zarobioną sumę (1500 zł) przeznaczono na cele szkolne. Jak co roku odbywały się imprezy okolicznościowe, zgodnie z harmonogramem. Na uwagę zasługuje przedstawienie teatralne pt. "Ciotunia na wydaniu", wystawione przez młodzież SPR-u pod kierunkiem Agnieszki Wantowskiej.
Jan Wójcik

 

Nr 5 (17)/ Maj 2007 INDEX
DAWNIEJ i DZIŚ - O OBECNOŚCI CHRZEŚCIJAŃSTWA w ŁĘGOWIE SŁÓW KILKA...

Czas rocznic zawsze przynosi refleksje i wspomnienia. Dzisiaj jest ku temu szczególna okazja. Od początku dziejów Łęgowa jednym z najważniejszych czynników wpływających i stymulujących jego rozwój była wiara. Od połowy XIII wieku tereny te należały do biskupa i kapituły pomezańskiej. Niewiele wiemy o czasach przed Krzyżakami, możemy tylko przypuszczać, iż plemiona zamieszkujące tu tkwiły w pogaństwie. Pierwszy kościół w Łęgowie, przypuszczalnie drewniany, musiał tu istnieć już około 1320 roku. Dokument z tego roku stwierdza, że "...kiedy chłopi w Ogrodzieńcu chcieli budować kościół czy też kaplicę, proboszcz z Łęgowa został zobowiązany do odprawiania tam mszy..." Na podstawie tej wzmianki ustala się datę budowy tego kościoła na 1300 rok. Kościół, jako budowa sakralna, był miejscem organizującym lokalne społeczeństwo.
W 1517 roku rozpoczęła się reformacja, dokonana przez Marcina Lutra, a potem nastąpiła sekularyzacja ziem zakonnych. Wydarzenia te miały wpływ na kształt chrześcijaństwa w Łęgowie. Na początku XVII wieku, kiedy przezwyciężono opór katolików i zakusy kalwinów, nastąpiła faza, w której żarliwość religijna luteran w Prusach, dzięki pomyślnym okolicznościom historycznym mogła znaleźć ujście w formie popierania sztuki religijnej. Należy tu podkreślić fakt, że na tych terenach ścierały się dwie tradycje: niemiecka, właściwa przeważającej części bogatszej szlachty pruskiej i kultywowany wśród napływowej, drobnej szlachty z Mazowsza i Kujaw sarmatyzm polski, osiągający właśnie w XVII wieku swój szczytowy rozkwit. O uleganiu wpływom sarmatyzmu świadczy portret von Polenza, przedstawionego w stroju polskim. Napór polskości w okolicach Łęgowa musiał być spory, skoro do XVIII wieku we wszystkich kościołach w tym rejonie odbywały się nabożeństwa w języku polskim, a potwierdzone w niemieckich statystykach dane o obecności Polaków w Łęgowie pochodzą jeszcze z okresu 1918 - 1939. Dopiero napływowa ludność po akcji osiedleńczej w 1945 roku, uznała kościół jako poniemiecki, co spowodowało pozbawione szacunku podejście do znajdujących się w nim zabytków. Dzieła sztuki i rzemiosła zgromadzone w tutejszym kościele, niezależnie od aspektów narodowościowych, służyły jednak i służą do dziś przede wszystkim celom religijnym.
Od chwili, gdy kościół nasz znalazł się pod administracją Pallotynów, nabiera coraz większego znaczenia nie tylko w Łęgowie, ale daleko poza nim. Starania kolejnych proboszczów doprowadziły do powstania Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej, odnalezienia i uratowania wielu przedmiotów kultu religijnego. Kościół pełni swą wielowiekową rolę. Jest miejscem przeżycia religijnego, integruje miejscową społeczność, stara się rozszerzyć swoje oddziaływanie na inne parafie, by we wzajemnym pielgrzymowaniu szukać Boga. Pamiętajmy, iż świątynia ta jest wspólnym dobrem, które należy przekazać potomnym, by mogli czerpać siłę do działania z setek lat tradycji chrześcijańskiej w Łęgowie.
Jan Wójcik

 

Nr 4 (16)/ Kwiecień 2007 INDEX
ZABYTKI KOŚCIOŁA w ŁĘGOWIE cd.

W tym numerze gazetki kilka słów o obrazie, który wisi nad organami.
" Pokłon Trzech Króli" - podobnie jak w pozostałych obrazach scenę skomponowano w pionowym owalu, artysta jednak potraktował ją z takim rozmachem, że przedstawienie nie mieści w szerokości malowidła i dlatego postacie w skrajnych partiach, jak również widoczna z lewej strony budowla, przecięte zostały ramami obrazu. Właściwa scena pokłonu - przesunięta w lewą część malowidła ukazana została w widoku bocznym. Otacza ją barwny tłum dużych, przybliżonych do widza postaci, które łączą się w zwarte grupy. Poszczególne postaci przedstawienia spowite są w gęstym mroku, z którego wyodrębniają się tylko gwałtownie oświetlone partie. W najwyższej partii górnej strefy obrazu widnieje jasny motyw niedużej, malarsko opracowanej gwiazdy.
Rozbudowana scena figuralna dzieli się na pięć odrębnych grup postaci połączonych wspólnym tematem. Grupa właściwego pokłonu umieszczona została w głębi pierwszego planu u stóp wertykalnej architektury. Pośrodku dolnej strefy, nieznacznie przesunięte w prawo, widnieją postacie grupy murzyńskiego władcy, który oczekuje w tym miejscu na moment stosowny do złożenia hołdu.
W prawej natomiast, skrajnej partii obrazu, na wysokości sceny pokłonu, zlokalizowano osobę trzeciego monarchy w bogatej szacie, również gotującego się do złożenia pokłonu. Monarcha ten przesłania grupę w strojach o sarmackim charakterze.
Naprzeciw tej grupy widnieje zwarty zespół pięciu stojących postaci, pod względem wielkości najbardziej okazałych spośród całej grupy figuralnej. Są to zapewne młodzi paziowie z orszaku monarchów.
Właściwą scenę pokłonu tworzy siedząca Maria, podtrzymująca umieszczone na kolanach dzieciątko, czy też raczej przekazująca je w wyciągnięte ręce sędziwego, brodatego monarchy, klęczącego u jej stóp. W skład grupy właściwego pokłonu wchodzi też postać Józefa w czerwonym płaszczu narzuconym na popielaty strój, stojąca za plecami Marii i zwrócona w trzech czwartych w stronę widza, na tle zarysów ginącej w mroku architektury. W głębi, za postaciami grupy figuralnej, rozpościera się brawurowo wprost namalowany pejzaż nocny. Z ciemnobłękitnego mroku wyłaniają się zarysy monumentalnej budowli, którą uznać należy za fragment miejskich fortyfikacji. Najjaśniejszą partią w tej części tła jest budynek przepruty arkadą zwieńczoną łukiem odcinkowym. Na przedpolu tej bramy dopatrzeć się można tłumnej sceny figuralnej, utworzonej z dynamicznie poruszonych, miniaturowych postaci w dramatycznych pozach.
Pod względem artystycznym "Pokłon Trzech Króli" jest o tyle ciekawy, że realizuje podobny, jak w pozostałych owalnych obrazach, schemat kulisowy, eksponujący główny temat przedstawienia.
Jan Wójcik

 

Nr 3 (15)/ Marzec 2007 INDEX
ZABYTKI KOŚCIOŁA w ŁĘGOWIE cd.

"Walka Jakuba z Aniołem" namalowana została techniką olejną na płótnie o wymiarach 330x200 cm. Przedstawia patriarchę i anioła w trakcie zapasów na tle trójplanowego krajobrazu. Ukazane postaci walczą na tle lasu. Postaci walczących ustawione są w identycznych, dynamicznych wykrokach. Jakub ubrany jest w pasterski strój, przewieszone przez ramie płaszcz, na nogach ma sandały. Uzupełnieniem ubioru jest torba. Anioł, którego atrybutem są skrzydła, odziany jest w białą koszulę i ciemnobłękitną spódniczkę. Na nogach ma sandały z niebieskimi cholewkami. Ich walce przyglądają Się trzej mężczyźni, bardzo wzruszeni. Na dalszym planie widać cztery grupy postaci. Pierwszą stanowią mężczyźni w wojennym stroju, skupieni wokół przywódcy w niebieskim płaszczu. Drugą tworzą żołnierze z włóczniami w dłoniach. Trzecią grupę stanowią sylwetki dwóch stojących postaci, z których jedna ma na głowie wschodni zawój. Ostatnia grupa to jeźdźcy na wielbłądach zaganiających stado tych zwierząt w głąb obrazu. Nad linia horyzontu widnieje blada poświata co świadczy o porannym świtaniu.
Obraz ilustruje tekst 32 roz. Księgi Rodzaju: "A tylko sam Jakub został /A o to biedził się z nim mąż aż do nadejścia zorzy, który widząc, że nie mógł go przemóc, uderzył Jakuba w staw biodra jego, i wytrąciło się ze stawu biodro Jakubowe, gdy się z nim mocował". Przytoczony fragment nie podaje wprost, że przeciwnikiem Jakuba był Anioł, jego obecność potwierdza obowiązująca do dziś interpretacja teologiczna. Tekst określa jedynie porę dnia, lecz na temat przeciwnika Jakuba nie podaje bliższych informacji. Księga nazywa go Elohim, Jakub zaś mówi: " żem widział Boga twarzą w twarz".
Przedstawienie walki Jakuba z Aniołem należy do ważniejszych tematów malarstwa starotestamentowego. Postać Jakuba posiada wiele znaczeń i interpretacji teologicznych. Z uwagi na imię Izrael nadane mu podczas walki z Aniołem, Jakub uważany jest za zwiastun Chrystusa. Sama zaś walka utożsamiana jest już od średniowiecza z przeciwnikiem Synagogi i Eklezji.
Jan Wójcik

 

Nr 2 (14)/ Luty 2007 INDEX
ZABYTKI KOŚCIOŁA w ŁĘGOWIE cd.

W dzisiejszym numerze gazetki chciałbym przybliżyć mieszkańcom temat i symbolikę obrazów owalnych w naszym kościele.
Na północnej ścianie wisi obraz o tematyce starotestamentowej "Sprzedanie Józefa". Przedstawia on moment wyciągania ze studni najmłodszego syna Jakuba i sprzedania go kupcom ismaelickim. Na pierwszym planie widzimy półnagiego , bladego młodzieńca wyciąganego za ręce i nogę z ciemnej jamy studni przez dwóch braci, nad którymi pochyla się trzeci, bardzo poruszony. Druga noga Józefa tkwi jeszcze w otworze studziennym. Naokoło rozrzucone leżą: szata Józefa, jego laska i bukłak na wodę. Po lewej stronie stoją czterej pasterze ubrani w skóry, w charakterystycznych czapkach i z kijami pasterskimi. Tylko najbliższy środkowej grupy mężczyzna wydaje się być zainteresowany akcją wyciągania Józefa. Pozostali stoją bokiem lub tyłem, naradzając się nad czymś. U stóp ich leżą resztki żywności, a cała grupa ukazana jest na tle dwóch drzew o rzadkich koronach i cienkich pniach.
Prawy brzeg obrazu zapełnia tłum postaci, z których najbliższe to bracia Józefa, ukazani w momencie sprzedawania brata kupcowi ubranemu w bogaty, biało - czarny strój nałożony na czerwoną szatę, z białym turbanem na głowie. Kupiec rozwiązuje sakwę z pieniędzmi. Za nimi widać kłębiący się tłum, we wschodnich szatach. Prawy brzeg obrazu również zamykają drzewa. W cieniu tych drzew widnieje tajemnicza postać mężczyzny, którego ubiór przypomina modę hiszpańską z przełomu XVI i XVII wieku: ubrany jest w czarny surdut z wykładanym białym koronkowym kołnierzem. Wrażenie to podkreślają czarne, zaczesane do tyłu włosy oraz krótkie wąsiki i trójkątnie przycięta bródka. Ponad głową tajemniczego mężczyzny równie niezrozumiałym motywem jest głowa siwego konia z bujną grzywą i widocznym fragmentem smukłej szyi.
Przedstawienie to ilustruje wydarzenia opisane w 37 rozdziale Genesis w wersach 23 oraz 25-28. Historia ta jest częścią większego cyklu ikonograficznego obrazującego "Historię Józefa". Jej schemat tworzy scena ukazująca osobę młodego patriarchy, jego braci oraz wschodnich kupców, którzy nierzadko pojawiają się w otoczeniu towarzyszącej im karawany. Równie ważnym elementem jest studnia, do której wrzucono Józefa przed przybyciem kupców. Tekst biblijny mówi o takich szczegółach, (które w tym przypadku mamy także okazję zaobserwować), jak bogaty ubiór Józefa, zdarty zeń przez braci przed wrzuceniem do studni, a nawet, o tym, że miał on długie rękawy; czy też, że nadejście karawany bracia zauważyli w trakcie posiłku (w obrazie mówią o tym porzucone owoce).
Przedstawienie "Sprzedanie Józefa" pojawia się w czasach wczesnochrześcijańskich, jednakże większą popularność zyskuje dopiero w sztuce protestanckiej ze względu na przypisywane mu znaczenie typologiczne (sprzedanie Józefa jest porównywane z pocałunkiem Judasza) i moralizatorskie (alegoria zła).

Jan Wójcik

 

Nr 1 (13)/ Styczeń 2007 INDEX
HISTORIA SZKOŁY PODSTAWOWEJ cd.


Lata 1959-1960 zdominował wyścig Związku Radzieckiego i Stanów Zjednoczonych w zdobywaniu przestrzeni kosmicznej. Nikita Chruszczow chce pokazać całemu światu potęgę i niesamowity rozwój Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Wielka polityka przekłada się również na życie mieszkańców Łęgowa. W kronice roi się od zapisów na temat polityki światowej, natomiast mało jest zapisów dotyczących samej szkoły. W roku szkolnym 1958/59 naukę rozpoczęło 166 uczniów. Odbywają się tradycyjne uroczystości szkolne, a więc choinka noworoczna, Dzień Dziecka, który zorganizowano na boisku szkolnym połączony z zabawą taneczną na wolnym powietrzu.
W czerwcu tradycyjnie pożegnano absolwentów, czyli ówcześnie klasę VII. Odbył się podwieczorek i zabawa taneczna. Lato 1959 roku było wyjątkowo upalne i burzliwe, co spowodowało straty w rolnictwie. Dodatkowym nieszczęściem była plaga mszyc, która zniszczyła uprawy buraka cukrowego.
Nowy rok szkolny 1959/60 rozpoczął się realizacją hasła 1000 szkół na tysiąclecie. Wiadomości o tym roku są niezwykle skąpe. Przeważają informacje ze świata wielkiej polityki, rywalizacji politycznej i gospodarczej ZSRR i USA. Nie są one, zwłaszcza z punktu widzenia naszej dzisiejszej wiedzy na te tematy, godne odnotowania.
Duże zmiany w życiu szkoły przynosi za to następny rok 1960/61. Nastąpiła prawie całkowita zmiana personelu pedagogicznego. Ze starego grona pozostaje jedynie Stanisława Przywitowska. Pozostali pracownicy to Metody Wantowski (kierownik szkoły), Maria Michalak, Walter Wiśniewski i Adamina Zapora (obecnie Matuszewicz).
Młode grono postawiło przede wszystkim na podniesienie poziomu nauczania i zwiększenie atrakcyjności imprez szkolnych. Wprowadzono tytuł "wzorowego ucznia". W czerwcu najlepsi uczniowie pod opieką St. Przywitowskiej zwiedzili Warszawę. Na zakończenie roku wręczono tytuły "wzorowego ucznia" 20 osobom. Klasę VII ukończyło 10 z 14 uczniów. Było to konsekwencją podjęcia walki z lenistwem absolwentów.
Minął rok wydawania naszej gazetki.
W tym miejscu chciałbym podzielić się z Państwem kilkoma refleksjami. Minął rok od chwili, gdy ks. Proboszcz Ryszard Pasieka przyszedł do mnie z propozycją stworzenia gazetki "ŁĘGOWO". Założyliśmy wspólnie, iż będzie to informacja dotycząca przeszłego i bieżącego życia mieszkańców naszej wsi. Sięgamy więc do materiałów archiwalnych (kronik, ksiąg, protokołów), by odtworzyć przeszłość i zatrzymać ją w ludzkiej pamięci.
Brakuje jednak w tym wszystkim udziału Was - mieszkańców Łęgowa. Fakty, które odtwarzamy, aż się proszą o uzupełnienie ich żywymi wspomnieniami. To dopiero tworzy prawdziwą historię. Historię zapisaną w pamięci mieszkańców Łęgowa. Na pewno mogą przywołać wspomnienia z własnego życia szkolnego, towarzyskiego, a my chętnie wpleciemy je w czasy, o których piszemy. W ten sposób gazetka nasza zyska na atrakcyjności. Pragniemy bowiem, by stała się miejscem dyskusji i zapisem przemyśleń mieszkańców Łęgowa. Zapraszamy do współpracy.
Jan Wójcik

 

ARCHIWUM 2006

 

Nr 1 / Styczeń 2006 INDEX
DAWNO TEMU...

Łęgowo jest wymienione po raz pierwszy w dokumencie z 1 stycznia 1313 roku, jako miejscowość granicząca z Wałdowem. W dokumencie z 1315 roku Łęgowo nazwane jest łacińską nazwą "villa" - wieś, natomiast dokument z roku 1377 mówi o tym, że kapituła pomezańska nadała Clavesowi Ponintsi prawo budowy wiatraka.
Zachowany w archiwum akt lokacyjny wsi Langenau (Łęgowo), wystawionej w roku 1387 przez kapitułę pomezańską, zawiera wiadomości o istnieniu folwarku o powierzchni 17 ha. Wieś posiadała grunty o powierzchni 131 włók. Cztery z nich należały do sołtysa, który był założycielem wsi, a cztery do parafii. We wsi były wtedy już dwie karczmy, płacące do kasy kapitału pełny czynsz.
W czasie wojny głodowej w roku 1414 wieś została zniszczona; podobnie w czasie wojny trzynastoletniej (1453 - 1466). Potwierdza to wykaz z roku 1543, w którym mówi się, że w Łęgowie jest 130 włók opuszczonych, kościół zniszczony, a wieś przyłączona do parafii kisielickiej.
W tym czasie (od 1532 roku) Łęgowo należało do biskupa Georgia Polenza, który w 1550 roku przekazał je swemu synowi Teofilowi Starszemu, a ten z kolei przekazał je swemu bratu Fryderykowi. Po śmierci ojca w 1599 roku Fryderyk przeniósł się do Kamieńca, a Łęgowo ofiarował swemu młodszemu bratu Aleksandrowi, który w latach 1600-1604 z kamienia polnego i cegły wybudował nowy kościół, doprowadzi do utworzenia na nowo parafii łęgowskiej.
W latach 1740-1750 Samuel von Polenz zachwycony okazałością rezydencji Finkensteinów w Kamieńcu, przebudował pałac w Łęgowie na wzór pałacu kamienieckiego. W roku 1789 Łęgowo było wsią szlachecką z folwarkiem, młynem i kościołem ewangelickim. Liczyło 53 domy mieszkalne. W roku 1830 Lina von Polenz poślubiła Alberta von Benckendorf und von Hindenburg, dziedzica niedalekiego majątku Neudeck (Ogrodzieniec). W wyniku tego mariażu Łęgowo weszło w skład rozległych dóbr ziemskich rodu Hindenburgów.
Nowi właściciele w 1862 roku przebudowali dotychczasowy dwór Polenzów i postawili w jego miejsce neogotycki pałac, obecnie nieistniejący.
W roku 1857 zmieniono konstrukcję wieży kościoła z niderlandzkiego renesansu w neogotyk. Kościół, zgodnie z ostatnią wolą prezydenta Rzeszy, Paula von Hindenburg, odnowiony i wyremontowany w latach 1934-1936, jest zabytkiem I kategorii.
Na zakończenie tej krótkiej informacji z bogatej historii Łęgowa, chciałbym zwrócić uwagę, że już od XIV wieku wykorzystywano tu naturalną siłę wiatru, budując wiatraki. Idea ta powróciła współcześnie i jest bliska realizacji. Myślę, że wszyscy powinni brać przykład z historii i dążyć do rozwoju swojego miejsca zamieszkania.

 

Nr 2 / luty 2006 INDEX
HISTORIA SZKOŁY PODSTAWOWEJ w ŁĘGOWIE

Szkoła w Łęgowie była budowana w latach 1930-1931. W kronice niemieckiej są fotografie przedwojennego stanu budynku oraz informacje o uczniach i absolwentach z lat 1931-1944. Wielu z nich jeszcze żyje do dziś i często odwiedza szkołę.
Po wojnie zajęcia wznowiono już od grudnia 1945 roku. Łęgowo, bo taka nazwa widnieje na kartach kroniki, pisanej już w języku polskim, należało wówczas do powiatu suskiego.
Zajęcia w szkole zorganizowała p. Felicja Berdek, jedna z miejscowych gospodyń, która sama zajęła się nauką dzieci. Naukę rozpoczęło kilkanaścioro dzieci. Rok szkolny ukończyło już 42 uczniów.
W dniu 1 września 1946 roku nastąpiła zmiana. Pani Bednarek, jako niewykwalifikowana nauczycielka, została przeniesiona do Kisielic, a do Łęgowa przybyło małżeństwo Leokadii i Józefa Bieniaszewskich. Józef Bieniaszewski objął funkcje kierownika. Liczba dzieci wzrosła do 72. Utworzono klasy I-V.
5 września 1946 roku założono spółdzielnię uczniowską na terenie szkoły. Udział wynosił 15 zł. Fundusz ten służył do zakupu materiałów piśmienniczych i przyborów szkolnych. 1 października 1946 roku powstało szkolne koło Polskiego Czerwonego Krzyża pod opieką Leokadii Bieniaszewskiej. 28 stycznia 1947 roku kronika odnotowuje pierwszy dzień dożywiania dzieci. Sytuacja w gospodarstwach jest ciężka, bowiem zbiory zostały zniszczone przez plagę gryzoni. 18 maja 1947 roku odbyło się przedstawienie sztuki religijnej pt. "Bernadeta". W latach 1947-1949 szkołą kierują na zmianę p. Bieniaszewscy którzy jednocześnie uzupełniają swoje kwalifikacje. Utworzona zostaje kolejna klasa-VI, liczba dzieci systematycznie rośnie.
W szkole działają organizacje: Polski Czerwony Krzyż - 45 członków; Koło Przyjaźni Polsko - Radzieckiej - 46 członków; Lato Szkolne "Odbudowujemy Warszawę" - wszyscy uczniowie; Spółdzielnia Uczniowska - 56 członków
Biblioteka szkolna liczy 135 książek. W 1949 roku została ukończona regulacja struktury rolnej w Łęgowie. Poszczególni osadnicy otrzymali od 7 do 10 hektarów ziemi. Dla szkoły pod zabudowania, boisko szkolne i ogród został wydzielony obszar 1,87 ha. Prócz tego zostały wydzielone 2 obszary dla celów oświatowych, a mianowicie na przedszkole we wsi obszar 0,5 ha wraz ze spalonką i sadem (dom mieszkalny byłego pastora) oraz do rozbiórki sala taneczna sąsiadująca z wyżej wymienionym placem.
1 grudnia 1949 roku zmieniła się całkowicie kadra szkoły. Józef Bieniaszewski przechodzi do pracy w Iławie jako podinspektor oświaty, a kierownictwo szkoły obejmuje Jerzy Skibiński. Jako nauczycielka zatrudniona została Urszula Dominikowska.
W tym miejscu chciałbym zakończyć pierwszy odcinek z historii szkoły. Sądzę, że przywołane przeze mnie wydarzenia ożywią pamięć zwłaszcza najstarszych mieszkańców naszej wsi, którzy na pewno pamiętają jeszcze wiele ciekawych zdarzeń. Zapraszam więc do współpracy. Każdy Łęgowianin może podzielić się swoimi wspomnieniami na łamach naszej gazetki. Można w tej sprawie zgłaszać się do sekretariatu szkoły, gdzie wspólnie spiszemy ciekawostki z historii Łęgowa, by nie zniknęły w mrokach niepamięci. Serdecznie zapraszam. W ten sposób ocalimy pamięć o nas samych.


Nr 3 / Marzec 2006 INDEX
HISTORIA KOŚCIOŁA w ŁĘGOWIE

Aleksander von Polenz wraz z żoną Marią rozpoczęli w roku 1600 budowę zachowanego do dziś kościoła, który łączy tradycje średniowieczne ze współczesną sobie architekturą renesansową. Budowa kościoła trwała 4 lata. Jest on orientowany, murowany i otynkowany, salowy - jednonawowy. Zakrystia jest od północy, kruchta od południa, a wieża od zachodu. Wnętrze ma renesansowe wyposażenie i jest kryte stropem o geometrycznym podziale ramowym. Kościół ma 9 okien z renesansowymi, drewnianymi i malowanymi obramieniami oraz drzwi z początku XVII wieku. Z tego też okresu pochodzą także ławki.
Ołtarz pochodzi z 1601 roku. W ołtarzu można zauważyć trzy części: predella, część środkowa i zwieńczenie.
Na predelli umieszczono z jednej strony "Paschę Żydowską" - ucztę na pamiątkę wyjścia z niewoli egipskiej, a z drugiej strony "Ostatnią Wieczerzę".
Część środkowa ujęta jest w architektoniczną ramę utworzoną przez dwie jońskie kolumny na wysokich cokołach, podpierające płaskie belkowanie. Cokół prawej kolumny zdobi od frontu "Zwiastowanie", od zewnętrznej strony ołtarza Aaron, od wewnętrznej - Mojżesz. Lewy cokół ozdobiono od frontu "Narodzeniem Chrystusa", od zewnątrz postacią św. Pawła, od wewnątrz - św. Piotra.
Belkowanie podzielono wolutami na dwie części, z których jedną pokrywa malowidło przedstawiające "Obrzezanie", a drugą - "Chrzest Jezusa w Jordanie".
Utworzoną przez kolumny i belkowanie niszę zajmował w oryginale obraz olejny na drewnie, przedstawiający "Sąd Ostateczny" - autorstwa Antoniego Moellera.
Po zaginięciu tego obrazu - w latach 50-tych był obraz Matki Boskiej Pokoju, następnie Matki Boskiej Częstochowskiej, a dzisiaj jest obraz przedstawiający scenę objawienia Matki Boskiej Fatimskiej.
Część środkową wieńczy obraz przedstawiający "Wniebowstąpienie". Umieszczony jest na fryzie belkowania napis: "Lobe den Herrn" - ("Wierzę w Pana"). Nad tym napisem stoi rzeźbiona postać Chrystusa - Władcy Wszechświata.
Ponad ołtarzem - na suficie wypisany jest cytat z ewangelii św. Mateusza: "Przyjdźcie do mnie wszyscy utrudzeni i wątpiący, ja was pokrzepię".
Z dużym zainteresowaniem przyjrzymy się innym częściom naszego kościoła. Również zajrzymy do grobowców, które mogą kryć wielkie tajemnice.
O tym wszystkim będę pisał w następnych odcinkach.

 

Nr 4 / Kwiecień 2006 INDEX
HISTORIA SZKOŁY PODSTAWOWEJ cd.

Rok 1948 kończy się uroczystościami związanymi z 70-tą rocznicą urodzin Józefa Stalina. W szkole 21 grudnia odbyła się uroczysta akademia przy bardzo dużej frekwencji mieszkańców wsi. Kronika szkolna zanotowała: "Na program złożyły się przemówienia ob. Kierownika Szkoły, Sekretarza PZPR, uczennicy Panasiekówny oraz deklamacje wierszy i śpiewy w języku polskim i radzieckim".
Kolejne uroczystości były związane z 5-tą rocznicą wyzwolenia Warszawy, na odbudowę której zebrano w szkole 3 tysiące zł.
23 czerwca obchodzono uroczyście 32. rocznicę powstania Armii Czerwonej.
Z okazji Święta Pracy zorganizowano wiele imprez oraz zabawę, z której dochód przeznaczono na zakup pomocy szkolnych oraz (UWAGA!!!) dwóch tomów dzieł W. Lenina przez Szkolne Koło Towarzystwa Przyjaciół Żołnierzy dla Wojska Polskiego.
Przytoczyłem ww. wydarzenia po to, by przypomnieć czym jest system totalitarny, nastawiony na jednakowe przez wszystkich myślenie, nie pozostawiające ludziom swobodnego wyboru. To także nauka dla nas dzisiaj.
Kontynuuję historię naszej szkoły. 15 maja 1950 r. powstał w szkole Szkolny Komitet Obrony Pokoju, który z młodzieżą szkolną podpisał rezolucję domagającą się zakazu załatwiania spornych spraw między narodami drogą zbrojną.
W okresie wakacji 1950 r. w szkole przeprowadzono remont centralnego ogrzewania. 3 września 1950 r. wybrano nowy Komitet Rodzicielski pod przewodnictwem Stanisława Sasa. 15 września wznawia pracę ZHP, który otwiera swoją świetlicę, 2 razy w tygodniu organizuje zbiórki, których tematem są pogadanki ideologiczno-wychowawcze, gry, zabawy, tańce.
Noc z 29/30.10.1950 r. kronika odnotowuje jako ważne wydarzenie finansowe w Polsce. Nastąpiło przewalutowanie złotego w stosunku 1:100. Złoty polski stał się monetą wartościową, opartą na złocie. Współcześnie przeżywaliśmy podobny fakt przy reformach Balcerowicza.
9.11.1950 r. uruchomiono ogrzewanie parowe. Stało się to przy pomocy przedsiębiorstwa z Torunia, z którym współpracę nawiązał kierownik szkoły J. Skibiński.
Rok kończy się zwyczajową akademią z okazji 71. rocznicy urodzin wodza Stalina.
Styczeń 1951 r. został odnotowany w kronice jako: "Ostateczne ustalenie granicy polsko-niemieckiej na Odrze i Nysie".
"Drugim faktem historycznym stało się zniesienie tymczasowości administracji kościelnej na Ziemiach Odzyskanych, która godziła w żywotne interesy Polski. Jest to wynikiem żądań księży-patriotów, wierzącego ludu pracującego, jako konieczność załatwienia tej sprawy za pośrednictwem Episkopatu Polskiego".
Przytaczam te wydarzenia, by pokazać niezwykle skomplikowany czas historyczny ostatnich lat panowania Stalina. Nasza szkolna kronika świetnie oddaje ważne wydarzenia historyczne w powiązaniu z mikroskopijnym lokalnym życiem łęgowskiej wsi. Myślę, że nasi mieszkańcy, którzy te czasy pamiętają, przyznają, że nie należały one do najłatwiejszych, że wybór między narzuconą ideologią, a własnym myśleniem, związanym z chrześcijańską tradycją, nie był łatwy.

 

Nr 5 / Maj 2006 INDEX
ZABYTKI KOŚCIOŁA w ŁĘGOWIE

Kościół nasz posiada w swoim wnętrzu cenne obrazy, przedmioty kultu religijnego, które mają niezwykłą wartość materialną, historyczną i kulturalną. Należy do nich empora. Podparta na czterech kolumnach, ciągnie się przez całą ścianę zachodnią i połowę północnej. Została wykonana z drewna polichromowanego na biały i czerwony marmur oraz złoconego. Balustradę empory podzielono na szesnaście kwadratowych pól, w których umieszczono olejne malowidła na drewnie. Nad nimi biegnie gzyms podparty na potrójnych, zdobionych rantami pilastrach, który posiada na fryzie prostokątne pola. Umieszczono w nich dwuwierszowe napisy odnoszące się do znajdujących się pod nimi obrazów. Ich kolejność oddaje historię zbawienia.
1.Ostatnia wieczerza - "Pamiątkę cudów swoich uczynił miłosierny a litościwy Pan".
2.Umycie nóg apostołom -"Ten pokropi liczne narody, nad nim zamkną królowie usta swoje".
3.Chrystus na Górze Oliwnej - "Prasę tłoczyłem ja sam, a nikt z ludu nie był ze mną".
4.Pierwsze zaparcie się Piotra - "Słowa niesprawiedliwe podnieśli przeciwko mnie, nawet mój przyjaciel, któremum ufał".
5.Chrystus przed Kajfaszem - "Symeon i Lewi, bracia, naczynia nieprawości, miecze ich. W rady ich niechaj nie wchodzi dusza moja".
6.Drugie zaparcie się Piotra - "O mieczu! Uderz Pasterza, a owce rozproszone będą".
7.Biczowanie - "Ciała mojego nadstawiam bijącym, a policzków mych tym, którzy mię targają".
8.Naigrywanie - "Któż jest ten, który idzie z Edom w szatach ubroczonych we krwi z Bosry?"
9.Ecce Homo - "Jam robak, nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgarda pospólstwa".
10.Odarcie z szat - "Psy mię obskoczyły i gromada złośników obległa mię".
11.Niesienie krzyża - "Przeklęty od Boga jest ten, co wisi na drzewie".
12.Ukrzyżowanie - "Przebodli ręce moje i nogi moje, zliczyłbym wszystkie kości moje".
13.Śmierć Chrystusa na krzyżu - "Lecz on zraniony jest dla występków naszych, starty jest dla nieprawości naszych".
14.Zdjęcie z krzyża -"Bowiem wyjęty jest z ziemi żyjących i zabity za przestępstwa ludu mego".
15.Złożenie do grobu - "Który to lud podał niezbożnym grób jego, a bogatemu śmierć jego".
16.Wniebowstąpienie - "Z więzienia i z sądu wyjęty jest, przeto rodzaj jego któż wypowie?"
Teraz każdy wierny, z gazetką w ręku, może osobiście i we właściwej sobie zadumie, prześledzić historię swojego zbawienia.

 


Nr 6 / Czerwiec 2006 INDEX
HISTORIA SZKOŁY PODSTAWOWEJ cd.

W roku 1957 zaistniała w szkole drużyna harcerska im. Gen. Karola Świerczewskiego, składająca się z 2 zastępów i 9 ogniw. We wrześniu nastąpiła zmiana na stanowisku kierownika szkoły, w miejsce Jerzego Skibińskiego przybył Marian Montewski. Od września do grudnia 1951 r. odbyły się w szkole uroczystości ściśle związane z ideą odbudowy stolicy i pogłębiania przyjaźni ze Związkiem Radzieckim. I tak włączono się w akcję "Miesiąca Odbudowy Warszawy", która wiązała się ze zbiórką pieniędzy pozyskanych z imprez szkolnych, zbiórki wśród uczniów (po 10 groszy) oraz zabaw. Odbyły się uroczyste akademie w rocznicę Ludowego Wojska Polskiego, Wielkiej Rewolucji Październikowej, co uczczono wystawieniem sztuki pt. "Timur i jego drużyna". Niestety kronika nie odnotowuje nazwisk uczniów, biorących udział w przedstawieniu.
Tradycyjnie 21 grudnia zamiast spotkania wigilijnego odbyła się uroczysta akademia z okazji 72. rocznicy urodzin Stalina.
Rok 1952 zainicjowało powszechne szczepienie przeciw gruźlicy przez personel Kolumny Sanitarnej, które, jak odnotowuje ciekawie kronika, "jest walką z pozostałościami Polski przedwrześniowej i lat okupacji hitlerowskiej". W styczniu i lutym tego roku odbyło się w szkole kompleksowe badanie wyników nauczania z różnych przedmiotów, a ciekawostką jest to, iż w skład komisji obok przedstawicieli oświaty wchodzili rodzice: Joniak Helena, Sulima Roman, Sobiech Władysław, Latarski Wacław, Makowski Stanisław.
Oto kolejna ciekawostka zanotowana w kronice 16.02.1952 r. "Dekret rządu RP o obowiązkowej dostawie żywca przez chłopów tutejszej gromady został przyjęty radośnie. Chłopi na zebraniu wypowiadali się, iż czas najwyższy zmusić tych, którzy dotychczas nie doceniali tak ważnego zagadnienia, jak dostarczenie mięsa do miast".
Myślę, że ta wzmianka przypomni "rzeczywistą" radość gospodarzy, którzy do odstawy żywca zostali po prostu zmuszeni.
Rok ten, poprzedzający śmierć Stalina, świadczy o nasileniu ideologicznym, które uderzało także w szkołę. Dowodem na to są akademie na temat 5. rocznicy śmierci Świerczewskiego, 60-ej rocznicy urodzin Bieruta, Święta 1 Maja, które odbyło się w pałacu w Bałoszycach.
W następnym odcinku przedstawię ciekawostki z 1953 roku, który był ostatnim w życiu Stalina.


Nr 7 / Lipiec 2006 INDEX
HISTORIA KOŚCIOŁA w ŁĘGOWIE c.d.


W Gazetce nr 3 z marca tego roku napisałem, iż zajrzymy do grobowców naszej świątyni. Stara tradycja nakazywała grzebanie ludzi o znaczących zasługach na terenie kościoła lub wokół niego.
W XVII i XVIII wieku wiele osób, z fundatorem na czele, znalazło w łęgowskim kościele miejsce swego spoczynku, o czym świadczą częściowo do dziś zachowane płyty nagrobne. Najstarsza płyta nagrobna z Łęgowa, obecnie wmurowana we wschodnią ścianę, należała do syna budowniczego kościoła, Teofila von Polenz (młodszego) i jego żony Doroty von Perbandt. Następną płytą nagrobną, na temat której są publikacje, jest płyta generała-lejtnanta piechoty pruskiej Georga Rienholda von Thadden (1712-1784), właściciela pobliskich Babięt. Kolejnym monumentem była marmurowa waza umieszczona na metrowym postumencie z piaskowca. Znajdujący się na jej szczycie motyl z brązu upamiętniał Zofię Wilhelminę von Podewils, po mężu Groeben, z Nowej Wioski (1745-1800). Poza wymienionymi monumentami w pobliżu ołtarza stały dwa żelazne krzyże, poświęcone ostatniemu męskiemu potomkowi rodu von Polenz z linii łęgowskiej, Samuelowi (zm. 1862 r.) i jego żonie Ludwice Renaut de Bayard du Terrail. Obecnie krzyże te i waza tworzą Pomnik Pamięci usytuowany przy Krzyżu Misyjnym.
Do ciekawych zabytków kościoła należy też ambona i chrzcielnica. Ambona przylega do południowej ściany, zbudowana jest na planie sześciokąta, posiada pięć ozdobnych ścianek, podzielonych jońskimi kolumnami na wysokich cokołach o rozbudowanych bazach. Na partii cokołowej w każdej z nich umieszczono medaliony z imionami postaci znajdujących się wyżej, w partii środkowej. Część ta zawiera pięć portretowych przedstawień: św. Mateusza, św. Marka, proroka Izajasza, św. Łukasza i św. Jana, zamkniętych półokrągło od góry arkadkami podpartymi na antropomorficznych termach. Powyżej tych portretów wznosi się okazałe belkowanie, stanowiące jednocześnie parapet ambony, z umieszczonym na fryzie cytatem z Księgi Proroka Izajasza: "Wołaj donośnie, nie ustawaj! Podnieś swój głos jak dźwięk rogu i wypomnij ludowi memu jego przeniewierstwa!". Zawalony w 1990 roku baldachim posiadał ażurową dekorację z wygiętych żeber z figurą pelikana na szczycie.
Chrzcielnica jest drewniana. To misa w formie kielicha o kanelowanej czaszy, polichromowana na przemian na biało, czerwono i złocona. Pokrywa zdobiona stylizowanymi żółtymi liśćmi na zielonym tle, zwieńczona większą kulą z rantami, na której umieszczono mniejszą kulę, czerwono-białą.

 


Nr 8 / Sierpień 2006 INDEX
HISTORIA SZKOŁY PODSTAWOWEJ cd.

Rok szkolny 1952 - 1953 rozpoczął się wymianą kadry pedagogicznej. Na miejsce małżeństwa Skibińskich przybyli: Władysława Fiszer, Teresa Stajniak i Kazimierz Błaszczyk. Po raz pierwszy w szkole wysłuchano przemówienia ministra oświaty bowiem ukończono elektryfikację gromady i zakupiono do szkoły radio. We wrześniu zabłysło więc światło w łęgowskich domach, odbyły się wybory do Sejmu, a 5 października 1952 roku przewodniczącym Komitetu Rodzicielskiego został Władysław Sobiech. Ze szkoły odeszła Władysława Fiszer, w miejsce której przyszedł Eugeniusz Drozdowski. W styczniu 1953 roku rząd wprowadził podwyżkę płac, regulację cen w handlu nadwyżkami produktów rolnych, która miała uderzyć w kułaków i spekulantów. Masowo powstały spółdzielnie produkcyjne m. in. w Lasecznie i Jędrychowie.
W szkolnej kronice szczególne miejsce zajmuje data 5 marca 1953 roku. Tego dnia o godz. 21.50 po ciężkiej chorobie zakończył swe życie Przewodniczący Rady Ministrów ZSRR i sekretarz KC KPZR Józef Wissowionowicz Stalin. Tak brzmi wpis w kronice pod zamieszczonym zdjęciem wodza.
4 marca 1953 umarł prezydent Czechosłowacji Klement Gottwald, co również podkreśla kronika wpisem: "Narody Czechosłowacji utraciły bojownika o sprawiedliwość społeczną, założyciela państwa wolnego od wyzysku".
19 marca 1953 w związku ze śmiercią Stalina urządzono w szkole uroczystą akademię poświęconą jego życiu i działalności.
Marzec kończy się apelem pełnym oburzenia z powodu agresji amerykańskiej na Koreę Północną. Czytamy m.in. "Ręka sprawiedliwości dosięgnie morderców bezbronnej ludności a idea pokoju zwycięży".
Bardzo uroczyście obchodzono Święto Pracy, podczas którego mieszkańcy Łęgowa podjęli liczne zobowiązania dla uczczenia pamięci Stalina i pogłębienia przyjaźni polsko - radzieckiej.
Zakończenie roku szkolnego odbyło się 25 czerwca. Komitet Rodzicielski zradiofonizował szkołę, która liczyła 7 klas i miała 111 uczniów z czego 17 nie uzyskało promocji. Na zakończenie Komitet Rodzicielski tradycyjnie urządził zabawę taneczną, z której część dochodu przeznaczył na remont świetlicy, w której będą odbywały się seanse filmowe, akademie i spotkania mieszkańców.

 

Nr 9 / Wrzesień 2006 INDEX
HISTORIA SZKOŁY PODSTAWOWEJ cd.

Dzisiaj o latach 1953-1956. Śmierć Stalina przez te trzy lata niewiele zmieniła.
Nikt nie wierzył, że mogą nastąpić zasadnicze zmiany w funkcjonowaniu państwa polskiego. Zbyt wielu ludzi starało się, mimo wszystko, zachować swoje stanowiska.
1 września 1953 roku w szkole nastąpiły kolejne zmiany personalne. Zauważyli już chyba nasi czytelnicy, że zmiany te następowały bardzo intensywnie. I tak do szkoły w miejsce Eugeniusza Drozdowskiego przybyła pani Stanisława Oleksiak, obecnie Przywitowska oraz Zygfryd Licznerski, obecnie emerytowany nauczyciel mieszkający w Kisielicach. Naukę rozpoczęło 132 uczniów. Wzrost liczby uczniów związany był z dalszym rozwojem PGR.
Rok 1954 rozpoczął się pod hasłem walki o wyniki nauczania i pracy społecznej. Kronika odnotowuje nazwisko Krystyny Malickiej, pod zdjęciem której widnieje napis: Przodownica w nauce i pracy społecznej. Ten rok został uwieńczony wyróżnieniem szkoły za wyniki w nauce i pracy społecznej. Kierownik szkoły Marian Mątewski został odznaczony "Srebrnym Krzyżem Zasługi", a pozostali nauczyciele nagrodzeni zostali premią pieniężną.
6 września 1954 roku uroczyście obchodzono rocznicę wydania dekretu "O reformie rolnej". Według kroniki dekret zaspokoił "po raz pierwszy w historii głód ziemi trwający tysiąc lat. Tylko władza ludowa mogła zdobyć się na tak doniosły akt historyczny".
Kolejny ciekawy wpis to 10.09.1954 r. "Naród polski uroczyście obchodzi smutną kartę historii 15-tą rocznicę klęski wrześniowej. Obchodzi ją dlatego, by wysnuć wnioski na przyszłość i zadokumentować całemu światu słabość ustroju Polski kapitalistycznej. Naród Polski drogo zapłacił za rządy "Jaśnie panów", lecz nie pozwoli nigdy na powstanie podobnej awantury".
W szkole dalsza rotacja kadry. W miejsce Zygfryda Licznerskiego, powołanego do służby wojskowej, przybyła Teresa Garkowska.
09.01.1955 r. - odbyła się tradycyjna choinka noworoczna z udziałem przedstawicieli wojska z jednostki wojskowej w Prabutach.
30.05.1955 r. w igrzyskach letnich uczennica K. Kremska na torze przeszkód zdobyła I miejsce.
Rok szkolny 1955/56 przyniósł kolejne zmiany personalne. W miejsce dotychczasowego kierownika szkoły Mariana Majewskiego przybył Stanisław Zawistowski. Obok niego w szkole pracują: Stanisława Przywitowska, Henryka Wójcik oraz Genowefa Zawistowska.
10.09.1955 - szkoła bierze czynny udział w walce ze stonką ziemniaczaną w tutejszym PGR.
Początek roku 1956 odnotowuje kronika jako kataklizmy pogodowe. W styczniu burze z błyskawicami i piorunami. W lutym mrozy, które zatrzymały naukę w szkole.
Jeszcze raz serdecznie zapraszam do współpracy. Wspomnienia mieszkańców naszego Łęgowa nie mogą ulec zapomnieniu. Każdy może się wypowiedzieć na łamach naszej gazetki.

 

Nr 10 / Październik 2006 INDEX
HISTORIA KOŚCIOŁA w ŁĘGOWIE c.d. - LEGENDY, NIESZCZĘŚCIA i SZCZĘŚCIA


Z fundacją kościoła związane były legendy przekazywane ustnie na terenie Łęgowa do 1945 roku. W jednej wersji siwy koń Aleksandra von Polenza, wioząc swojego właściciela, zatrzymał się tam, gdzie stoi dziś kościół i nie chciał iść dalej. W miejscu, gdzie zaczął grzebać kopytem, znaleziono skarb, za który Aleksander von Polenz ufundował kościół. Druga wersja głosi, że koń von Polentza uciekł na Węgry (lub Ukrainę) i po kilku tygodniach powrócił, wiodąc ze sobą stado dzikich klaczy, które dały początek hodowli, przyprowadzając właściciela do wielkiego bogactwa. Podobiznę siwka wiązano z głową konia widoczną z prawej strony obrazu "Sprzedanie Józefa", wiszącego dziś na północnej ścianie kościoła.
Przed 1679 rokiem miał miejsce pierwszy pożar kościoła, którego skutków w chwili obecnej poza faktem ufundowania nowego dzwonu nie sposób jest określić. Opinia podróżnika Christopha Hartknocha wyrażona w 1684 roku stawiała kościół w Łęgowie w rzędzie najpiękniejszych pod względem wystroju malarskiego w całych Prusach. W 1736 roku od uderzenia pioruna spłonęła plebania, co było powodem założenia nowych ksiąg kościelnych. Na rok przed śmiercią Samuela von Polenz 24 lipca 1861 roku piorun uderzył w wieżę kościelną, powodując pożar i poważne zniszczenia. Po tym tragicznym fakcie odbudowano wieżę w stylu neogotyckim, dodając do głównego hełmu 4 narożne wieżyczki. Kościół otrzymał też 3 nowe dzwony odlane w 1862 roku przez J. Grossa w Królewcu.
W gazetce nr 7 pisałem o miejscach spoczynku ludzi, budowniczych kościoła i zarządzających tutejszym majątkiem. 29 września 2006r. w towarzystwie wojewódzkich konserwatorów zabytków, burmistrza Kisielic, Rady Parafialnej, Ks. Dziekana z Susza oraz Ks. Proboszcza miałem zaszczyt wejść do podziemi kościoła, gdzie prawdopodobnie spoczywają szczątki rodzin związanych z historią Łęgowa. W ten sposób, dzięki inicjatywie i wysiłkom Ks. Proboszcza Ryszarda Pasieki rozpoczną się gruntowne badania kościoła i wzgórza, na którym został wzniesiony. Jestem przekonany, że to miejsce kryje w sobie wiele tajemnic i okaże się wspaniałą przygodą archeologiczną. Sądzę, że mieszkańcy Łęgowa powinni być nie tylko usatysfakcjonowani, ale i szczerze zainteresowani badaniem przeszłości swojego miejsca zamieszkania. Badania archeologiczne bowiem nie tylko odkrywają przeszłość, ale mogą też stać się przyczyną dużego zainteresowania turystów, co w prostej linii prowadzi do awansu społecznego naszej miejscowości.

 

Nr 11 / Listopad 2006 INDEX
HISTORIA SZKOŁY PODSTAWOWEJ cd.

Marzec 1956 roku przyniósł Polsce żałobę z powodu śmierci Bolesława Bieruta - Prezydenta Polski Ludowej, Pierwszego Sekretarza KC PZPR. Ta śmierć wyznacza nową epokę w naszym kraju. Epokę nazwaną odwilżą październikową, gdzie do władzy powróci Władysław Gomułka. Jednak wielkie nadzieje wkrótce trzeba będzie porzucić.
Dnia 30 kwietnia 1956 roku zorganizowano uroczystość w świetlicy wiejskiej z okazji Święta Pracy. Jak dokładnie odnotowuje kronika, wzięło w niej udział 375 osób. Maj był fatalny dla rolnictwa, ponieważ z powodu suszy, plony były niższe o 50%.
Rok szkolny zakończył się w świetlicy wiejskiej. Po rozdaniu świadectw odbyły się występy i tańce ludowe. Wieczorem uroczyście pożegnano absolwentów klasy VII, którzy podjęli naukę w szkołach ponadpodstawowych w Kwidzynie i Iławie. Warto przypomnieć, że szkołę opuściły roczniki 1940, 1941 i 1942.
W czasie wakacji w sierpniu szkołę pożegnała nauczycielka Henryka Wójcik, która przeszła do Kisielic. Nowy rok szkolny 1956/57 rozpoczęty został 3 września.
5 września 1956 roku rozpoczął pracę Józef Blinkiewicz. Szkoła liczyła 165 uczniów.
20 września 1956 roku kronika odnotowuje ważne wydarzenia związane z zerwaniem kultu jednostki w Związku Radzieckim. W całym aparacie państwowym nastąpiła odnowa i demokracja. Po latach więzienia powrócił Ks. Kardynał Stefan Wyszyński oraz inni biskupi i księża. Do szkół powróciła modlitwa i religia. Nastąpiły zmiany w nauczaniu języka polskiego, historii i biologii. Stanowisko Pierwszego Sekretarza PZPR objął Władysław Gomułka. Rozwiązano w 90% Spółdzielnie produkcyjne, powróciło częściowo drobne wytwórstwo i handel. 20 września 1956 roku kraj opuścił Konstanty Rokossowski.
24 grudnia 1956 roku Polska uroczyście obchodziła Wigilię Bożego Narodzenia, w czasie której przemówił Władysław Gomułka. Po długich latach naród usłyszał tradycyjne kolędy transmitowane przez radio oraz wysłuchał Mszy świętej, którą odprawił Ks. Kardynał Wyszyński. W kazaniu zaapelował o zwiększenie troski o państwo.
1 stycznia 1957 roku rząd rozwiązał niesławny Urząd Bezpieczeństwa, który stał się symbolem ucisku i terroru.
6 stycznia 1957 roku odbyły się w świetlicy wiejskiej jasełka o charakterze religijnym. Uroczystość przygotowali uczniowie szkoły. Za uzyskany dochód zakupiono do tutejszego kościoła trzy chorągwie.
20 stycznia odbyły się nowe wybory do Sejmu. W szkole przewodniczącym Komisji Wyborczej był kierownik szkoły Stanisław Zawistowski. Wybrano posłów należących do partii, ale i bezpartyjnych oraz działaczy katolickich.
Dobrze by było, by absolwenci, którzy pamiętają te lata, podzielili się swymi wspomnieniami. Serdecznie zapraszam do współpracy.

Jan Wójcik

Nr 12 / Grudzień 2006 INDEX
HISTORIA SZKOŁY PODSTAWOWEJ cd.

W styczniu 1957 r. szkoła urządziła też wspaniałą choinkę noworoczną na wiejskiej świetlicy. Pierwszy raz dzieci ujrzały św. Mikołaja z podarunkami, zamiast Dziadka Mroza, który odszedł do historii wraz ze stalinowskimi czasami. W szkole zaczęła działać grupa teatralna, prowadzona przez kierownika Zawistowskiego i Stanisławę Przywitowską przygotowała dwie sztuki: "Wesele Jagny" i "Zaloty na kwaterze". Oba przedstawienia wystawiono w wiejskiej świetlicy. Cieszyły się dużym powodzeniem. Uzyskany z nich dochód przeznaczono na dalszy remont świetlicy. Na zakończenie roku tradycyjnie odbyła się zabawa i wieczorek towarzyski, na którym pożegnano klasę VII. Wakacje w roku 1957 odbyły się pod ciągłymi ulewami i burzami. Wpłynęło to znacząco na plony. Rok szkolny 1957/58 rozpoczął się reformą programów nauczania. W szkole pracują: małżeństwo Zawistowskich, Józef Blinkiewicz, Stanisława Przywitowska. W dniu 3 września 1957 roku uczyło się 156 uczniów. W październiku i listopadzie uczniowie uczestniczą w pracach społecznych na rzecz Państwowego Gospodarstwa Rolnego ze względu na anomalie pogodowe. 18 grudnia 1957 r. odnotowano zaskakujący fakt. Temperatura wynosiła plus 12 stopni , a na boisku szkolnym pojawiły się kwiaty. W grudniu w szkole rozpoczęły się też ćwiczenia tańców ludowych oraz pieśni mazurskich. W styczniu 1958 r. utworzono Szkołę dla Pracujących z klasą VII, która liczyła 12 uczniów. W lutym pracę podejmuje młody nauczyciel Jan Łopatyński. W tym też czasie placówka nasza została zamknięta na 12 dni z powodu szalejącej epidemii grypy azjatyckiej. Na szczęście wypadków śmiertelnych nie było. Następuje dalszy ciąg nieszczęść pogodowych. W maju w Łęgowie i okolicach wystąpiły poważne mrozy, które przetrzebiły zasiewy. Od 15 marca do 25 maja 1958 r. Polskę nawiedziła klęska powodzi, zwłaszcza na południu i wschodzie kraju. Uczniowie naszej szkoły zebrali 850 zł na pomoc powodzianom. W czerwcu kolejnym nieszczęściem była trąba powietrzna, która zniszczyła wiele miasteczek i wsi. Największe zniszczenia, ok. 80 % nastąpiły w Rawie Mazowieckiej.
22 czerwca 1958 roku tradycyjnie odbyło się zakończenie roku szkolnego. Najstarsza klasa VII otrzymała świadectwa ukończenia szkoły w liczbie 13 uczniów. Wszyscy zdali.
15 lipca 1958 Łęgowo i okolice nawiedził huragan, który zniszczył wiele gospodarstw i drzew.
Nowy rok szkolny 1958/59 rozpoczął się kolejnym etapem reformy w programach nauczania. Pracę w szkole rozpoczęła Julia Kuligowska. W październiku tradycyjnie młodzież szkolna pomaga w pracach polowych PGR-u. Pieniądze przeznaczono na rozwój gospodarki narodowej.
W grudniu w szkole odbyła się konferencja rejonowa nauczycieli z Inspektorem Oświaty Mieczysławem Zachem. Lekcje pokazowe z j. polskiego w kl. V prowadziła St. Przywitowska, a w kl. I Julia Kuligowska. W tym też miesiącu szkoła przystępuje do programu 1000 szkół na tysiąclecie. Rodzice zobowiązali się płacić składki do 1966 roku w wysokości 4-5 zł miesięcznie i wykonać prace społeczne na rzecz szkoły. Tak kończy się rok 1958 pełen pogodowych przykrych niespodzianek. Pocieszającym może być fakt, że w tym roku przyszedł na świat piszący te słowa.

Jan Wójcik

 

 

INDEX

 



 

ARCHIWUM